Zakończył się wielki obywatelski eksperyment. Krakowianie do północy mogli głosować na propozycję do budżetu obywatelskiego. Frekwencja nie była jednak wysoka. Do piątku oficjalnie zagłosowało około 34 tysiecy mieszkańców, w weekend doszło do tego prawdopodobnie kilkaset nowych głosów. Uprawnionych było kilkaset tysięcy osób.
Mówi: Bogusław Kośmuider, przew. Rady Miasta Krakowa.
"Władze miasta powinny bardziej przyłożyć sie do promowania idei budżetu obywatelskiego, do samego konca wielu krakowian nie wiedziało o co chodzi w tym projekcie" powiedział w rozmiowie z Radiem Kraków Tomasz Musiałek z Ośrodka Studiów o Mieście. Jego zdaniem niska frekwencja to efekt promocyjnych i informacyjnych zaniedbań. Mimo to Musiałek nie ma wątpliwości, że budżet obywatelski może być poważnym impulsem dla rozwoju Krakowa, bo uaktywnił energię obywateli zgłaszających projekty. "Teraz pytanie, co z tej energii po budżecie zostanie..."
Podobnie zakonczone wczoraj głosowanie widzi przewodniczący krakowskiej Rady Miasta Bogusłąw Kośmider. "W budżecie obywatelskim frekwencja nie jest najważniejsza" przekonywał w rozmowie z Radiem Kraków polityk, który sam sam liczył na frekwencję sięgającą 20-tu kilku tysięcy. Więc i tak jest lepiej niż przypuszczał.
Budżet obywatelski od tygodni budzi pod Wawelem spore kontrowersje. Do rozdania było 4,5 mln. zł., wybierać można było spośród 459 projektów dotyczących całego miasta i jego poszczególnych dzielnic.
Właśnie liczba projektów od początku projektu była najbardziej krytykowana przez miejskich aktywistów.
"To demagogia urzędników" - tak komentowali oni podejście miasta do budżetu obywatelskiego. Ponad 100 projektów zostało odrzuconych na wstępie, zanim w ogóle mieszkańcy mogli na nie zagłosować. Urzędnicy tłumaczyli się "kwestiami proceduralnymi", a aktywiści mówili, że to zabicie idei "budżetu obywatelskiego".
Niektórych projektów po prostu nie da się zrealizować, dlatego nie ma sensu, żeby mieszkańcy na nie głosowali - przekonywał w rozmowie z Radiem Kraków Michał Pyclik, rzecznik Zarządu Infrastruktury Komunalnej i Transportu. Jak twierdzi - niekiedy mieszkańcy nadsyłają pomysły wykorzystania działek, które okazują się być prywatne, albo ich projektu są niezgodne z prawem. Choć chcielibyśmy przyjąć wszystkie, nie jest to możliwe -
Zdaniem Mateusza Płoskonka, jednego z członków zespołu zadaniowego ds. Budżetu Obywatelskiego odrzucenie 1/3 projektów nie wynikało z "demagogii". Przyznaje od jednak, że podczas tegorocznej edycji "budżetu" zabrakło dialogu pomiędzy mieszkańcami a urzędem. "Proszę pamiętać, że na poziomie miejskim ten Budżet Obywatelski był projektem pilotażowym i z całą pewnością pewnych elementów zabrakło, jak np. bardziej dogłębnej konsultacji projektów z mieszkańcami. W przyszłości jednak będzie na to więcej czasu, bo chcemy by Budżet Obywatelski realizowany był w trybie dwuletnim" - mówi Płoskonka.
Więcej informacji znajdą Państwo TUTAJ.
/ks/ew/rnb/