Turysta z Warszawy miał sporo szczęścia - kiedy przed południem porwała go lawina był w półbutach i dżinsach. Na szczęście TOPRowcy byli bardzo blisko.
Świadkowie całego zdarzenia informowali ratowników, że masy śniegu porwały jednego z turystów i pociągnęły prawie 150 metrów w dół. Na szczęście w rejonie Kasprowego Wierchu był w tym czasie śmigłowiec TOPR, który szykował się do transportu narciarki z poważnym urazem nogi. Krzysztof Długopolski dyżurny ratownik TOPR tłumaczy że dzięki temu na lawinisku błyskawicznie zauważono mężczyznę
Turysta jest już pod opieką lekarzy w zakopiańskim szpitalu. Poszkodowany skarży się m.in na zaniki pamięci.
Wszystko wskazuje na to że mieszkaniec Warszawy na Kasprowy Wierch wjechał kolejką linową, był bowiem zupełnie nieprzygotowany do zimowych warunków. Mężczyzna miał na sobie dżinsy i zwykłe półbuty.
Śmigłowiec przetransportował też poszkodowaną narciarkę - kobieta podczas wyprawy skiturowej doznała poważnego złamania kości udowej. W Tatrach obowiązuje drugi umiarkowany stopień zagrożenia lawinowego - średnia pokrywa śnieżna w rejonie Kasprowego Wierchu przekracza dwa metry.