Armatorzy kilkunastu barek zacumowanych u nabrzeży Wisły w Krakowie z niepokojem czekają na zmiany pogody. Tylko jedna z nich ma specjalny sytem cumowania, który utrzyma ją na miejscu nawet w czasie powodzi.
Choć sytuacja na Wiśle w Krakowie jest w tej chwili dobra, to armatorzy barek, które cumują w zakolu Wisły i w okolicach kładki Bernatka dmuchają na zimne. W ubiegłych latach zdarzało się, że zerwane barki uderzyły w stopień wodny Dąbie.
W Krakowie tylko jedna barka nie musi się martwić o ewentualną powódź, bo ma specjalny system cumowania, który pozwala jej nie ruszać się z miejsca nawet w czasie wielkiej wody. Ale jest kilkanaście innych, które już teraz zarzucają dodatkowe liny i próbują ustabilizować swoje położenie.
"Stefan Batory" wraca pod Wawel. Legalnie. ZDJĘCIA
Jak zapewnia Artur Kania z Regionalnego Zarządu Gospodarki Wodnej w Krakowie wszystkie barki mają opracowane specjalne procedury na wypadek powodzi. Wyznaczone są miejsca, do których barki powinny być odholowane, armatorzy wiedzą też dokładnie, w którym momencie wzbierania wody w Wiśle powinni przygotowywać dodatkowe zabezpieczenia.
A.Ratusznik/RK