Wtorek, 27 paź 0 °C Jakość powietrza: Dobra Na antenie
Menu dostępności (CTRL+U)
Zmień kontrast
Podświetl linki
Zatrzymaj animacje
Powiększ tekst
Szerokość tekstu
Wysokość linii
Resetuj ustawienia

Bajkowscy: prokurator umorzył postępowanie karne

"Bajkowscy dobrze realizowali swój obowiązek wychowawczy" - zdecydowała dziś krakowska prokuratura i umorzyła postępowanie karne przeciwko rodzinie Bajkowskich. O sprawie tej mówiła cała Polska. Przypomnijmy, w spektalukarnych okolicznościach rodzicom zabrano trzech synów, którzy po szkole trafili prosto do domu dziecka.

Bajkowscy: prokurator umorzył postępowanie karne
Zdjęcie z manifestacji w obronie Bajkowskich. /fot: Aneta Regulska

Sprawa toczy się od 2010 roku. Bajkowscy zgłosili się wtedy do Krakowskiego Instytutu Psychoterapii, twierdząc, że mają problemy wychowawcze, zapisali się więc na terapię. Gdy ją przerwali, instytut zwrócił się z tą sprawą do sądowego Rodzinnego Ośrodka Dydaktyczno - Konsultacyjnego. Przekazano dokumentację, z której miało wynikać, że w rodzinie Bajkowskich dochodzi do "przemocy fizycznej i psychicznej". Sąd podjął decyzję o odebraniu dzieci Bajkowskim - trzej chłopcy zostali zabrani do domu dziecka po tym jak wyszli ze szkoły. W marcu tego roku dzieci wróciły do rodziców, ponieważ ojciec zgodził się na ponowne podjęcie terapii u psychologów.

Karolina Piękoś, psycholog zajmujący się dziećmi, powiedziała na początku tego roku w rozmowie z Radiem Kraków, że nawet krótki pobyt w domu dziecka może dla dzieci być traumatyczny.
- Mogą nie zrozumieć, że była to decyzja sądu, tylko myśleć, że rodzice sami ich tam oddali. Stracą poczucie pewności, nawet jak wrócą do domu mogę obawiać się powrotu do domu dziecka - informuje.
Bartosz Bajkowski, ojciec chłopców powiedział wczoraj reporterowi Radia Kraków, że dzieci po powrocie z domu dziecka mają się dobrze . - Wszystko wróciło do normalności - powiedział krótko przez telefon. Odmówił jednak udzielenia wywiadu.

Przez kilka miesięcy Bajkowscy przekonywali, że cała sprawa to jedno wielkie nieporozumienie. Rodzice tłumaczyli, że opisywana przez śledczych przemoc sprowadzała się do "kilku klapsów". Dziś rano tę wersję potwierdziła prokuratura.

W uzasadnieniu śledczych czytamy między innymi:

"Ustalono, że żadna z przesłuchanych w  sprawie osób: nauczycielka, psychologowie z RODK, pracownicy MOPS- u, nigdy nie widzieli u dzieci jakichkolwiek obrażeń. Również małoletni nie skarżyli się na zachowanie rodziców, a jedynie jak sami zeznali za niewłaściwe zachowanie, przeklinanie, bicie brata dostawali kary w postaci: zakazu gry na komputerze, spożywania słodyczy, wychodzenia na pole. Oczywiście w sytuacjach wyjątkowych, ojciec (co wynika z jego, żony i dzieci zeznań) stosował klapsy, ale były to sytuacje sporadyczne, poprzedzone wcześniejszym upomnieniem i rozmową z dzieckiem. To zachowanie nie miało na celu dręczenia, upokarzania dziecka, a jedynie jego zdyscyplinowanie. Oczywiście uznać należy je, za wysoce naganne i niezgodne z obecnymi kierunkami zawartymi w orzecznictwie i praktyce prawnej , co więcej nie może one być ani akceptowane ani też tolerowane. Znamienne jest, że ta metoda wychowawcza została porzucona przez ojca w 2010 roku, kiedy rodzina zaprzestała terapii. Nadmienić należy, że u tej rodziny nigdy nie interweniowała policja ani pracownicy MOPS. Nigdy nie była założona tzw. "niebieska karta".
Z zeznań wychowawczyni chłopców jak i opinii zebranej w szkole, wynika w sposób jednoznaczny że rodzice prawidłowo realizowali obowiązki wychowawcze, interesowali się postępami dzieci w nauce, dbali o ich rozwój intelektualny."

Umorzenie postępowania w prokuraturze to jednak nie koniec sprawy Bajkowskich . Przeciwko nim toczyły się dwa postępowania. Jedno karne, za przemoc fizyczną: ono zostało dziś umorzone przez prokuraturę, według której "nie było nadużyć".

W dalszym ciągu toczy się jednak sprawa o ograniczenie praw rodzicielskich w sądzie rodzinnym. Jak dowiedziało się Radio Kraków, ustalenia prokuratury dla sędziów będą istotnym dowodem.


Przeczytaj: Dzieci Bajkowskich nie wrócą do domu
Czytaj także: Dzieci Bajkowskich pozostaną w domu dziecka


Zapis rozmowy Karola Surówki z prof. Zbigniewem Ćwiąkalskim.

Czy według pana profesora w przypadku rodziny Bajkowskich nie postępowano zbyt pochopnie? Wygląda na to, że dzieci trafiły do domu dziecka niepotrzebnie a to potężna trauma.

- Z jednej strony na pewno tak. Jeśli dzieci są odebrane rodzicom i umieszczone w domu dziecka to przeżywa traumę. Tutaj dzieci były przynajmniej razem. Z drugiej strony często mamy do czynienia z sytuacjami, gdzie dochodzi do przemocy wobec dzieci. Czasami lepiej dmuchać na zimne niż zlekceważyć. Może się czasami okazuje, że dochodzi do śmierci dziecka. Takie postępowania powinny być szybkie, odstępy czasowe między opiniami powinny być krótkie.

Historia Bajkowskich może się powtórzyć? Jest możliwe, że gdzieś indziej będzie taka rodzina, której dzieci zostaną niepotrzebnie odebrane?

- Nie chciałbym, żeby do takiej sytuacji dochodziło. Wiele się pisze o niemieckim Jugendamcie, oni reagują zbyt gwałtownie. Aż Komisja Europejska się tym zajęła. Od urzędników i sądu trzeba wymagać ostrożności. To zależy od szybkiego działania.

Nie wydaje się panu, że mechanizm opieki nad rodzinami jest zbyt zinstytucjonalizowany? Z nastolatkami rozmawiał psycholog, kurator, prokurator. To nie stwarza obrazu przyjaznego państwa.

- Trudno powiedzieć, że nikt nie ma prawa rozmawiać. Skoro jest śledztwo to prokurator musi rozmawiać. To nie jest sprawa złych przepisów, ale złej praktyki.

Jeśli wierzyć prokuraturze to w tym wypadku biegli popełnili błędy. Czy w takiej sytuacji rodzina może się odwołać od opinii biegłego albo potem podać go do sądu?

- Zakwestionować opinię biegłego zawsze można. Podać do sądu można tylko wtedy, gdy biegły świadomie kłamie. Nie jest tak, że to jest matematyka czy fizyka, gdzie 2 razy 2 jest zawsze 4. Tutaj mamy do czynienia z oceną. Nie da się wykluczyć pomyłki. Jakby to było świadome kłamstwo to w grę wchodzi odpowiedzialność karna. Nie sądzę jednak, żeby tak było w tym przypadku.

(Karol Surówka/ko)

Posłuchaj wypowiedzi


Najpopularniejsze

  • Tatry Zachodnie: polski turysta ranny podczas ucieczki przed niedźwiedzicą

    Radio Kraków

  • Śmiertelny wypadek w Januszowicach. Nie żyje 33-letni kierowca

    Jan Pająk

  • Tragiczne odkrycie w lesie pod Tarnowem. Biegacz znalazł ciało 37-latka

    Agnieszka Wrońska-Bęben

  • Sześć departamentów do likwidacji. Łukasz Gibała podpisał zarządzenie

    Radio Kraków

  • Wichury nad Polską, alerty także w Małopolsce. W Tatrach możliwe zamiecie

    Radio Kraków

  • Przez ponad 200 lat uważano go za kopię. Sensacyjne odkrycie na Wawelu

    Gabriela Koziara

Najnowsze

  • Urząd Miejski w Wojniczu już w nowej siedzibie. Przeprowadzka opóźniła się o kilka miesięcy

  • Wenecja 1 – odrestaurowana kamienica ze strefą wellness w Krakowie

  • Osada Czorsztyn odzyska blask. Ruszyła rewitalizacja zabytkowego kompleksu

  • Czy Europa wraca do najciemniejszych czasów XX wieku? Konstanty Gebert: „Powracają nastroje w innych kostiumach”

  • Koniec z niebezpiecznym skrzyżowaniem w Zembrzycach? Powstanie rondo turbinowe

  • W Zakopanem wrze wokół obwodnicy. "Drogę będę miała pod salonem"