Wtorek, 27 paź 2 °C Jakość powietrza: Dobra Na antenie
Menu dostępności (CTRL+U)
Zmień kontrast
Podświetl linki
Zatrzymaj animacje
Powiększ tekst
Szerokość tekstu
Wysokość linii
Resetuj ustawienia

Aktor świadomy - Jerzy Stuhr we wspomnieniach Marii Malatyńskiej

Kraków pożegnał dziś Jerzego Stuhra. Jednego z najwybitniejszych polskich aktorów, a także pedagoga, reżysera i scenarzystę wspomina na antenie Radia Kraków filmoznawczyni, krytyczka i publicystka Maria Malatyńska. - Przede wszystkim był świadom swojej twarzy i był świadom tego, w jaki sposób ta twarz może uzewnętrzniać rozmaite przeżycia - mówiła w rozmowie z Tadeuszem Markiem Maria Malatyńska.

Aktor świadomy - Jerzy Stuhr we wspomnieniach Marii Malatyńskiej
Fot.: Marek Lasyk

Posłuchaj rozmowy Tadeusza Marka z Marią Malatyńską

Tadeusz Marek: Mówiłem przed chwilą o Jerzym Stuhrze, jako o aktorze, reżyserze, pedagogu ale dla pani to był przede wszystkim wieloletni rozmówca.

Maria Malatyńska: To prawda, rozmawialiśmy - aż sama się dziwię, że to było aż tak długo - szesnaście lat i cztery miesiące. Powstało z tych naszych rozmów dziewięćset sześćdziesiąt felietonów, następnie dwie książki. Muszę powiedzie, że jeszcze bardzo dużo felietonów nam zostało. To był ogrom materiału, który udało się wydobyć z Jerzego Stuhra. Choć „wydobyć” to złe słowo. On po prostu mówił. Opowieścią potrafił stwarzać przed nami przede wszystkim siebie, to jest bardzo ważne, ale również i wszystko to z czego się składał, gdzie znajdował inspiracje, gdzie znajdował spełnienie. To wszystko zawsze było w jego opowieści.

Co się składało na tożsamość Jerzego Stuhra według niego samego?

Wszystko zaczynało się najpierw od jego bieżącej twórczości. Najpierw była to twórczość oczywiście teatralna a wcześniej wspaniałe zaplecze polonistyczne, co miało na niego ogromny wpływ. Był dzięki polonistyce niejako „napełniony” literaturą, czyli wielkimi sprawami…

I Rzymianami...

Właśnie! Tradycją. I to właśnie z tego powstał najpierw aktor teatralny, który cudownie się spełniał, potem aktor filmowy. Gdy idzie o aktorstwo filmowe to bardzo dobrze wiemy jak ważne było spotkanie z Kieślowskim.

Jak mówił: spotkałem w 1975 roku tego smutnego pana z papierosem i od tego wszystko się zaczęło.

Kieślowski był strasznie ważny, bo zanim powstała ta przyjaźń między panami, to było jakieś zderzenie dwóch zupełnie odmiennych ludzi nawet. Stuhr wspominał, że on wprawdzie rzeczywiście nauczył się filmu od Kieślowskiego ale Kieślowski nauczył się od niego co to znaczy korzystać ze sztuki aktorskiej. Co to znaczy robić fabułę z fikcyjnymi postaciami odgrywanymi przez aktorów, którzy postaci te tworzą z przekazanego im materiału.

Czy można powiedzieć, że bez Kieślowskiego nie byłoby Stuhra filmowego?

Wie pan, coś w tym chyba jest. Wprawdzie Stuhr miał w sobie tak strasznie wielki potencjał, że i tak niezależnie doszedłby do filmu ale może inaczej, może może od innej strony. Gdyby doszedł do filmu poprzez produkcje Machulskiego, to byłby zupełnie inny Stuhr…

Pani Mario, myślałem przed naszą dzisiejszą rozmową, że w takie dni jak dzisiaj i przy okazji takich rozmów jak nasza dzisiejsza bardzo łatwo pójść w stronę załamywania rąk i dumania nad śmiercią, podczas gdy to, co chyba jest najważniejsze, to próba ponownego spotkania z wrażliwością człowieka, o którym myślimy dziś ze szczególną mocą. I zastanawiam się, bo te dziesiątki godzin które spędziliście wspólnie na rozmowie, myślę, że pozwoliły pani na doświadczenie także tej wrażliwości Jerzego Stuhra spoza desek sceny teatralnej czy spoza tego obszaru przed obiektywem kamery. Co składało się na tę wrażliwość Jerzego Stuhra?

Odpowiedź na to pytanie jest bardzo trudna. Z jednej strony był bowiem ten jego ogromny potencjał wewnętrzny a z drugiej strony nieustannie rosnąca świadomość tego, że ma gigantyczne narzędzie w sobie. Przede wszystkim był świadom swojej twarzy i był świadom tego, w jaki sposób ta twarz może uzewnętrzniać rozmaite przeżycia. Było to niezwykle ważne bo inaczej uzewnętrznia przeżycia aktor teatralny a inaczej aktor filmowy. On miał świadomość tej różnicy. Gdy zaprosił mnie do szkoły teatralnej - spędziłam tam ćwierć wieku opowiadając właśnie o filmie - to bardzo mu zależało, żeby wtajemniczać studentów w rozumienie tej różnicy. W jaki sposób ta sama twarz potrafi wydobyć z siebie najrozmaitsze pokłady, których istnienia nawet sam aktor w codziennym życiu, gdyby nie doświadczał tych momentów gigantycznego napięcia, tej siły jaką daje rola, nie miałby świadomości.

Czyli Jerzy Stuhr jako artysta świadomy. Niemniej z pani słów wynika, że to był człowiek niezwykle pragmatyczny. U podstaw jego działalności zawodowej stał: po pierwsze bardzo głęboki namysł, także analityczny ale równocześnie po prostu warsztat.

Tak, warsztat i jeszcze raz warsztat. To być może dlatego, że przez tyle lat pracował jako pedagog z tą świadomością, że musi nauczyć. Ale nie nauczy przecież wrażliwości, tylko nauczy właśnie warsztatu, świadomości w jaki sposób wyraża się warsztat. Fascynującym było obserwowanie go w takich codziennych kontaktach ze studentami. On wiedział, że wie i musi tę wiedzę przekazać. To się objawiało nawet w pochwałach.

Czyli Jerzy Stuhr – profesor, który chwalił swoich studentów?

Chwalił ale równocześnie potrafił im przekazać pewne krytyczne uwagi. Niemniej czynił to bardzo świadomie. Kiedyś mi powiedział, że każdy człowiek ma w sobie jakąś granicę, do której można go krytykować, jeśli przekroczy się te granicę człowiek się załamie i nie zrobi kroku w przód. Mówił, że kiedyś miał taką sytuację, że jeden ze studentów powiedział: Panie profesorze ja jeszcze jedną uwagę krytyczną od pana zniosę a potem nie wiem co będzie. I on zrozumiał, że to, o czym mówił w teorii, wspaniale się sprawdza na konkretnych ludziach. I to jest właśnie opowieść o tej świadomości Jerzego. Świadomość każdej chwili, każdego słowa, każdej miny, każdej reakcji. Gigantyczna świadomość siebie i drugiego człowieka.

[ Pełnej rozmowy posłuchasz w załączonym pliku dźwiękowym. ]

Najpopularniejsze

  • Tatry Zachodnie: polski turysta ranny podczas ucieczki przed niedźwiedzicą

    Radio Kraków

  • Śmiertelny wypadek w Januszowicach. Nie żyje 33-letni kierowca

    Jan Pająk

  • Tragiczne odkrycie w lesie pod Tarnowem. Biegacz znalazł ciało 37-latka

    Agnieszka Wrońska-Bęben

  • Sześć departamentów do likwidacji. Łukasz Gibała podpisał zarządzenie

    Radio Kraków

  • Z Żabna do Krakowa w godzinę? Samorządowcy zdradzają plany dla „Szczucinki"

    Agnieszka Wrońska-Bęben

  • Wichury nad Polską, alerty także w Małopolsce. W Tatrach możliwe zamiecie

    Radio Kraków

Najnowsze

  • Ktoś chce potajemnie wywozić dzieci ze szkół? Absurdalna teoria wywołała panikę wśród rodziców

  • Bartosz Bocheńczak (Konfederacja): Mimo"wtopy" przy wyborach w Krakowie, wystartuję do Sejmu

  • OFICJALNIE | Kraków gospodarzem Mistrzostw Świata Kobiet Amp Futbol 2027!

  • Tarnów większy o sąsiednie miejscowości? Gmina Tarnów nie chce o tym słyszeć

  • Carlos Santana po raz pierwszy w Krakowie!

  • Małopolski Sejmik apeluje do Lwowskiej Rady Obwodowej o wycofanie uchwały ws. UPA