Przed Sądem Okręgowym w Krakowie rozpoczął się proces 39-letniego mężczyzny oskarżonego o nawoływanie do zabójstwa europosłanki Róży Thun. Tomasz B. umieścił swój wpis na jednym z portali społecznościowych w styczniu tego roku. Komentował wówczas udział Róży Thun w niemieckim filmie dokumentalnym pt. "Polski zamęt. Róża Thun walczy o swój kraj". Zawiadomienie w tej sprawie złożył do prokuratury Komitet Obrony Demokracji i współpracownicy europosłanki. W środę nie było jej w sądzie. Mężczyzna podczas śledztwa nie przyznał się do zarzutu. Grozi mu od 3 miesięcy do 5 lat więzienia.
Tomasza B. oskarżono o to, że we wpisie zamieszczonym na Facebooku na początku stycznia publicznie nawoływał do stosowanie przemocy i zabójstwa europosłanki ze względu na jej przynależność polityczną. Chodzi o komentarz odnoszący się do jej udziału w niemieckim filmie dokumentalnym pt. "Polski zamęt. Róża Thun walczy o swój kraj".
Postępowanie toczyło się z zawiadomienia KOD Małopolska oraz przedstawicieli samej pokrzywdzonej. Jak poinformowała prokuratura, "przesłuchany w charakterze podejrzanego Tomasz B. nie przyznał się do popełnienia zarzucanego mu czynu".
Mężczyzna nie był do tej pory karany sądownie. Grozi mu kara pozbawienia wolności od 3 miesięcy do 5 lat.
Pod koniec stycznia Róża Thun, która składała wówczas zeznania na policji odnośnie innego wpisu tego typu w mediach społecznościowych, mówiła dziennikarzom, że nie pierwszy raz pod jej adresem kierowane były groźby "śmierci, pobicia, ogolenia i innych okropnych rzeczy".
Przypomniała wówczas, że procesuje się o słowa nienawiści z red. Tomaszem Sakiewiczem i z eurodeputowanym Ryszardem Czarneckim (PiS). Thun zapowiedziała, że choć nie jest w stanie wychwycić wszystkich przypadków hejtu, będzie to jednak nadal robić, składać zawiadomienia; zaapelowała do wszystkich, którzy dostają groźby, by nie pozostawali obojętni.
(Marcin Friedrich/PAP/ko)