Ktoś nawiercił wiertarką cztery otwory w pniu i wlał do środka nieokreśloną ciecz! Dyrektor Zarządu Zieleni Miejskiej w Krakowie Piotr Kempf ocenia, że nie był to chuligański wybryk, a prawdopodobnie świadome działanie, aby zabić drzewo.
Wszystkie otwory zostały wypłukane wodą i wyczyszczone. Następnie dziurki zostały zatkane. W poniedziałek opieką nad drzewem zajmie się oficer dendrologiczny z Zarządu Zieleni Miejskiej. Wykonane zostaną badania, a martwe gałęzie usunięte.
Piotr Kempf zapowiedział również, że zwróci się do Urzędu Miasta o objęcie drzewa ochroną i nadanie mu rangi pomnika przyrody.
...a tak wyglądało wypłukiwanie tej substancji z otworu.
— piotrkempf_zieleń_Kraków (@zielen_krakow) May 10, 2020
Takich otworów było 4‼️
Podłość ludzka nie zna granic... pic.twitter.com/dqxTp1o9BI
Teresa Gut/bp