30 tys. złotych, mniej więcej tyle wart był sprzęt, który wyłudzili fałszywi narciarze. Mężczyźni działali na Podhalu, gdzie podając się za klientów stoku wypożyczali najdroższy sprzęt, po czym zabierali go do siebie.
Sprawa wyszła na jaw dopiero pod koniec ferii, kiedy wypożyczalnie zaczęły przeprowadzać posezonowe inwentaryzacje. Część skradzionego sprzętu narciarskiego i snowboardowego udało się odzyskać i oddać wypożyczalniom.
Dwudziestolatkowie przyznali się do winy, grozi im do ośmiu lat więzienia.
(Karol Surówka/ N.K. )