Mężczyzna po ataku wezwał pomoc i nie przyznał się do winy. Policja w tej sprawie początkowo zatrzymała trzy osoby, ale wszystkie zostały zwolnione, bez stawiania zarzutów. Zdaniem śledczych śmiertelne ciosy zadał mężczyzna, który pierwszy wykręcił numer 112.
Po ataku mężczyzna wezwał pomoc. Powiedział, że ciało zauważył wracając do domu. To początkowo nie wzbudziło podejrzeń. 64-latek został aresztowany w piątek rano. Sąd zdecydował już, że najbliższe trzy miesiące spędzi w areszcie.
Grozi mu od ośmiu lat nawet do dożywotniego więzienia.