Jest naturalnym lekarstwem na przeziębienie i trzecim najczęściej podrabianym produktem na świecie. Polacy w porównaniu z innymi krajami UE jedzą go stosunkowo mało, a szkoda, bo polski miód cieszy się sporym uznaniem i posiada wysoką jakość. Małopolscy pszczelarze dokładają starań aby złoty płyn nie posiadał trujących domieszek w postaci choćby antybiotyków obecnych w mieszankach z Chin.
Posłuchaj wypowiedzi
Jedzenie miodu spoza Unii jest opatrzone dużym ryzykiem, bo może być skażony - wyjaśnia prof. Krystyna Czekońska z Katedry Sadownictwa i Pszczelnictwa Uniwersytetu Rolniczego w Krakowie - w UE nie stosuje się antybiotyków a inne miody mogą je zawierać. Jeśli mają trafić na unijny rynek muszą być od nich wolne. Podejrzewa się, że Chiny w związku z tym miód filtrują przez co traci wartości biologiczne i staje się po prostu syropem cukrowym, który może być mieszany z naszym miodem.
Szacuje się, że w tej chwili na rynkach światowych jest obecnych 450 tysięcy ton miodu pochodzącego z Państwa Środka. Prof. Czekońska radzi, by przy zakupie złocistego płynu sięgać po miody rodzime i lepiej unikać produktów opatrzonych etykietą: "mieszanka pochodząca z Unii Europejskiej i spoza Unii".
Joanna Gąska/bp