Tym razem łupem wilków padły owce wypasane przez baców w Radocynie. To kolejny atak drapieżników w ciągu ostatnich dwóch miesięcy. Wcześniej zagryzły cielęta w Smerkowacach i owce w Siarach. Takich ataków w ciągu ostatniego roku było kilkadziesiąt. Dodatkowo z pewnością nie wszystkie zostały zgłoszone, bo jeśli zwierzęta gospodarskie były wypasane nocą bez ochrony, odszkodowania nie wchodzą w rachubę.
Rolnicy liczą straty, tymczasem leśnicy i myśliwi rozkładają ręce. Wilki to gatunek chroniony, a posiłek pod nos podstawia im człowiek. "Wilki bardzo rozzuchwaliły się. Ich tereny się kurczą. Jednocześnie ich jedyny wróg - człowiek - nic z tym nie robi. Dlatego one przenoszą się do naszych siedlisk. Duże kompleksy leśne zginęły. Tam są drogi, osiedla. Konflikt jest kwestią czasu" - mówi łowczy z koła łowieckiego Magura Waldemar Szypulski.
Szypulski szacuje, że w powiecie gorlickim zadomowiły się dwie watahy wilków, czyli około trzydziestu osobników.
(Aleksandra Podziewska/ko)