Tysiąc złotych mandatu za pędzenie bydła po zmroku pod wpływem alkoholu i spowodowanie kolizji - taką karę otrzymał mieszkaniec Zdyni. Jedna z przeprowadzanych przez niego krów wpadła na jadący z naprzeciwka samochód i przetoczyła się przez niego. Kierującemu pojazdem nic się nie stało. Mężczyzna pędzący bydło drogą, jest traktowany jako kierowca, ale w tej sytuacji prawa jazdy nie straci.
- Ta krowa po zderzeniu przetoczyła się przez samochód. Pojazd został mocno uszkodzony. Szczęśliwie nikt nie ucierpiał. Gospodarz był nietrzeźwy. Badanie wykazało ponad 0,6 promila alkoholu w wydychanym powietrzu - mówi Grzegorz Szczepanek z policji w Gorlicach.
Choć w myśl kodeksu ruchu drogowego osoba pędząca bydło jest traktowana jak kierowca, gospodarz prawo jazdy jednak zachowa. Aby go utracić musiałby... poruszać się na krowie wierzchem.
(Aleksandra Podziewska/ko)