Potrzeba było aż pięciu miesięcy, by malunki ekoaktywistów na gorlickim pomniku ofiar drugiej wojny światowej zaczęły znikać. Z usunięciem proklimatycznych haseł nie mogli sobie poradzić sami urzędnicy, z naprawy zrezygnowała nawet specjalistyczna firma z kraju. Sprawy w swoje ręce wziął Eryk Tohl, czyli syn samego wykonawcy, a także autora pomnika ofiar drugiej wojny światowej Zdzisława Thola. Część malunków nie jest już widoczna. Ponadto zobowiązał się także do usunięcia wysokich tui, by na ich miejsce zasadzić małe krzewy. Wszystko po to, żeby pomnik był bardziej widoczny.
Posłuchaj co mówi Wojciech Zapłata z Urzędu Miasta Gorlice
Gorlicki pomnik ofiar drugiej wojny światowej próbowali wyczyścić już w zasadzie wszyscy - od urzędników po specjalistyczne firmy z kraju. Blisko pół roku temu został on wymalowany przez ekoaktywistów. Kiedy wszyscy stracili już nadzieję na jego naprawę, sprawę w swoje ręce postanowił wziąć artysta Eryk Thol, czyli syn pierwotnego autora i wykonawcy monumentu.
Kiedy mężczyzna rozpoczął proces usuwania proklimatycznych haseł, okazało się, że pomnik jednak da się uratować.
- Przystąpił do czyszczenia. Pierwsze efekty już są. Zniknęły czarne napisy, ale zostały odcienie. Oprócz prac wykonanych przez pana Eryka Thola, związanych z usunięciem graffiti, dołożyliśmy zakres prac w postaci impregnacji pomnika, odświeżenia i wykonania nowego otoczenia - mówi Wojciech Zapłata z Urzędu Miasta Gorlice.
Policja szukała aktywistów, którzy wymalowali pomnik. Sprawę ostatecznie umorzono z powodu braku ujęcia sprawców. Ci pochwalili się w internecie swoją pierwszą proklimatyczną akcją w Gorlicach. Na pytania Radia Kraków, co nimi kierowało - już nie odpowiedzieli.
Gorlice. Zniszczony cztery miesiące temu pomnik... nadal jest zniszczony