W połowie stycznia strażacy OSP z Bobowej koło Gorlic śpieszyli się na akcję. Na wąskiej drodze, mijając się z samochodami wpadli do zaspy. Strażackie auto musiał wyciągać ciągnik. Strażacy zdenerwowani, że samochody nie robią im miejsca, poprosili lokalny portal, by przypomniał o ustępowaniu miejsca pojazdom uprzywilejowanym. Jako ilustrację zamieścili zdjęcie wozu strażackiego tkwiącego w zaspie. Zdjęcie obejrzała policja - wszczęła postępowanie i kierującego wozem strażaka ukarała ponad 200-złotowym mandatem.
Jak tłumaczy rzecznik gorlickiej policji Grzegorz Szczepanek pojazdy uprzywilejowane nie są zwolnione z obowiązku zachowania szczególnej ostrożności. "Kierowca wozu strażackiego, mimo że znajdował się w stanie uprzywilejowania, naruszył prawo. Zabrakło tu jednak ostrożności. Doszło do przechylenia pojazdu, w końcu wylądował on w zaspie i stworzono zagrożenie dla pozostałych osób w rowie" - mówił Grzegorz Szczepanek.
Strażak mandatu nie przyjął i teraz o tym, kto ma rację, będzie rozstrzygał sąd.
(Aleksandra Podziewska/ew)