To projekt nie tylko dla chrześcijan. Tworzymy ruch religijny o uniwersalnym charakterze – tak o Ekstremalnej Drodze Krzyżowej mówi jej pomysłodawca ks. Jacek Stryczek. Od 14 lutego można zgłosić w niej swój udział.
Posłuchaj, co mówi ks. Jacek Stryczek, organizator EDK
- Ten projekt to niesamowite i wciągające przeżycie. Kilka godzin kontemplacji sprzyja szukaniu odpowiedzi na najważniejsze życiowe pytania - twierdzi 34-letni Tomasz z Krakowa, który w tym roku wybiera się w 40-kilometrową trasę już po raz trzeci z rzędu.
EDK, bo tak w skrócie nazywa się projekt, to pomysł księdza Jacka Stryczka ze stowarzyszenia „Wiosna”. Uczestnicy maszerują nocą w milczeniu, czytając przygotowane uprzednio teksty i zatrzymując się na wyznaczonych stacjach. Trasy Ekstremalnej Drogi Krzyżowej wytyczane są na terenie każdego z województw, ale również za granicą - w tym w Izraelu, Francji, Wielkiej Brytanii i Hiszpanii. Organizatorzy liczą, że w tym roku w EDK weźmie udział nawet sto tysięcy osób. Marsze wyruszają 23 marca. W tym roku jedna z tras przygotowana jest dla osób niepełnosprawnych.
- Jak się wyrusza, to jest fajnie – mówi ks. Jacek Stryczek, prezes stowarzyszenia „Wiosna” - A potem robi się już mniej fajnie, aż wreszcie jest już bardzo niefajnie. Najgorzej jest o trzeciej, czwartej nad ranem, gdy cały organizm mówi, że dobrze by było już wrócić i się przespać. Dla mnie czterdzieści kilometrów to nie jest dużo, ale za każdym razem, gdy wyruszam w nocy na EDK, to jest ciężko. Jest to dla mnie niesamowite doświadczenie przełamywania siebie.
Organizatorzy Ekstremalnej Drogi Krzyżowej poszukują tzw. liderów, czyli wolontariuszy, którzy zajmą się wytyczaniem nowych tras drogi. EDK, oprócz Wielkiej Brytanii czy Francji, dotarła już m. in. na Islandię i do Azji.
Każdy chętny do wędrówki może się zapisać za pośrednictwem strony internetowej www.edk.org.pl.
Dominika Panek/wm