Na rzece Chechło w Chrzanowie pojawiły się bobry. Okazuje się, że ich działalność nie została wzięta pod uwagę przy projektowaniu budowanej właśnie tzw. Chechłostrady, czyli ścieżki pieszo-rowerowej wzdłuż rzeki. Tymczasem zwierzęta wzięły się do pracy i budują kolejne tamy. Jedna z nich częściowo zablokowała koryto rzeki, a woda znalazła ujście bokiem. To spowodowało, że ziemia na obu brzegach zaczęła się osuwać. To jednak nie koniec, bo bobry rozpoczęły budowę kolejnej zapory, która może całkowicie zablokować przepływ rzeki. Zdaniem przyrodników - działalność tych zwierząt może zablokować lub znacząco utrudnić budowę ścieżki pieszo-rowerowej. W zeszłym roku bobry na tutejszym terenie swoją działalnością wywołały rozlewiska, które zajęły łącznie 37 hektarów. Jak mieszkańcy i gmina poradzą sobie w tej sytuacji?
Właściciele domów położonych najbliżej rzeki, w miejscu gdzie bobry wybudowały tamę, nie obawiają się o zalanie swoich terenów. Jak mówią - bardziej martwi ich trwająca inwestycja.
Rajcy miasta chcą budować wzdłuż rzeki. Jest XXI wiek, może trzeba, tylko nie ze zbyt dużą ingerencją w naturę. Bobry przywracają życie tej rzece. Sąsiedzi są na pewno nawet za tym. Chodzimy na spacery z psami, czasem udaje nam się nawet zaobserwować bobra.
- mówi jeden z mieszkańców ulicy Topolowej.
Tama, która jest dziełem bobrów, powstała w tym miesiącu. Na etapie projektowania ścieżki pieszo-rowerowej działalność tych zwierząt nie była wzięta pod uwagę, bo ich tu nie było.
Bobry modyfikują bieg i brzeg Chechła. Pojawia się pytanie, jak tę ścieżkę wybudować. Moim zdaniem najrozsądniej byłoby wybrać jeden z brzegów i zrobić ją w odległości 5-6 metrów od osi nurtu rzeki i wtedy bobry nie będą temu przeszkadzać. Ewentualnie na tym odcinku - najbardziej krytycznym - utwardzić brzeg betonowymi kratkami, żeby bobry nie miały się jak przegryźć i żeby nie pojawiły się tzw. zjawiska sufozji czyli osuwiska
- wyjaśnia przyrodnik Piotr Grzegorzek.
Burmistrz Chrzanowa uspokaja, że w miejscu, gdzie powstała tama, ścieżka i tak ma biec wzdłuż istniejącego traktu przy drodze, a nie przy samej rzece. Jednak bobry mogą migrować wzdłuż potoku.
Na pewno na najbliższej radzie budowy zapytam o to, co eksperci na ten temat sądzą.
- mówi Robert Maciaszek, burmistrz Chrzanowa.
Bobry do Puszczy Dulowskiej w powiecie chrzanowskim zostały sprowadzone na przełomie lat 80. i 90. ubiegłego wieku. Z racji tego, że to gatunek chroniony, nie są liczone, ale jak zapewnia Anna Rejdych z Nadleśnictwa Chrzanów, ich populacja ma się dobrze:
Dzisiaj ten gatunek jest licznie występujący na terenie całej Puszczy Dulowskiej, ale nie tylko. Mają się bardzo dobrze, z czego my leśnicy bardzo się cieszymy, ale nie do końca
- mówi Anna Rejdych.
W ubiegłym roku działalność bobrów na samym terenie Nadleśnictwa Chrzanów spowodowały rozlewiska na obszarze 37 hektarów. Trzeba je było także ewakuować z sąsiedztwa autostrady A4. Co w przypadku, gdy tak jak teraz w Chrzanowie pojawiają się w trakcie realizowanej inwestycji?
Myślę, że jest możliwa zgoda na przesiedlenie takiego gatunku. Decyduje waga inwestycji, stopień jej realizacji, bo mówimy o pewnych wydatkach, które zostały już poczynione i pewien odcinek jest już realizowany.
- dodaje leśniczka.
Decyzję w takich sprawach podejmuje Regionalna Dyrekcja Ochrony Środowiska.