Małopolskie sądy z odwołanymi rozprawami. Wszystko przez nieoficjalny protest pracowników sądowej administracji. Biorą zwolnienia lekarskie lub urlopy na żądanie.
Posłuchaj wypowiedzi
W krakowskim sądzie okręgowym z wokandy nie spadły wszystkie sprawy, ale utrudnienia są widoczne. Reporter Radia Kraków napotkał parę sal, przed którymi wisiały kartki z odręcznym komunikatem, że żadna z wyznaczonych na wtorek rozpraw się nie odbędzie. Sędzia Beata Górszczyk - rzecznik sądu - mówiła Radiu Kraków, że sąd stara się organizować zastępstwa. Niektórzy pracownicy są przesuwani zwłaszcza do posiedzeń aresztowych. Wykwalifikowanego protokolanta nie da się jednak łatwo zastąpić. "Taki pracownik ma swoje hasło, dotępy do spraw. Nie jest łatwo zastąpić go kimś innym. Mógłby go zastąpić pracownik tego samego sekretariatu, ale już pracownik cywilny musi poświęcić trochę czasu, by zapoznać się z programem, który obowiązuje w danym dziale" - mówi sędzia Beata Górszczyk.
Fot. Marcin Friedrich
Nie wiadomo, jak duża skala zwolnień jest w okręgu krakowskim. Na pewno jest ich więcej niż w poniedziałek. Sędzia Górszczyk, choć podkreśla, że jej rolą nie jest komentowanie absencji pracowników, mówi, że nie dziwi się protestującym. "Pracuję w tym sądzie od wielu lat. Mam kontakt z wieloma protokolantami, urzędnikami, asystentami. Ich sytuacja jest naprawdę bardzo ciężka - zarobki są bardzo mało konkurencyjne w stosunku do tych, które oferuje rynek zewnętrzny. Borykamy się z problemem małych płac, ale i brakiem zainteresowania pracą w sądzie" - ocenia sędzia Górszczyk.
W okręgu tarnowskim znane są konkretne liczby - na 258 urzędników we wtorek w pracy nie było 135. W Brzesku, gdzie pracuje 38 takich urzędników, nie zjawiło się 28 i odbyły się tylko dwie rozprawy. Sędzia Tomasz Kozioł z sądu okręgowego w Tarnowie przypomina, że sędziowie wielokrotnie upominali się o podwyżki dla pracowników, ale z taką formą protestu się nie zgadza. "Jako sędziowie nie możemy popierać tej formy protestu, bo w wymiarze praktycznym oznacza ona zakłócenie pracy sądu. Osoby pozbawione są prawa do sądu. Wyznaczone sprawy są odwoływane i będą mogły trafić ponownie na wokandę dopiero za kilka, kilkanaście tygodni" - komentuje sędzia Kozioł.
Reporter Radia Kraków w rozmowie z jednym z prokuratorów usłyszał, że "wirus" może się rozprzestrzenić także wśród urzędników prokuratur. Ich płace podobne są do zarobków pracowników sądowych. Po ostatnich podwyżkach wysoko wykwalifikowany urzędnik z wieloletnim stażem i po studiach wyższych zarabia nierzadko najniższą pensję krajową.
(Marcin Friedrich/ew)