W Wielką Sobotę przed południem do najstarszej Żupy Solnej w Bochni przyjechały całe rodziny z koszykami ze święconką. Pod ziemią spotkało się ok. trzystu osób - turyści, którzy spędzają święta w Bochni, mieszkańcy miasta i regionu. Początkowo planowano tylko jedno święcenie w kopalni , ale chętnych było tak wielu, że trzeba było zorganizować drugą turę.
posłuchaj tych, którzy zjechali do bocheńskiej kopalni
"Charakter święcenia jest taki sam, ale atmosfera kopalni jest niepowtarzalna " - przyznaje turysta z Opola. "Nie tylko dla tych osób, które tutaj przyjeżdżają, ale także dla mieszkańców to jest element pewnej tradycji, naszej lokalnej. Myślę, że to coś co warto pielęgnować" - dodaje pani Katarzyna.
"Samo to miejsce, podziemna kaplica z soli, wytwarza taki szczególny nastrój" - podkreśla ks. Wojciech Gałda proboszcz parafii św. Mikołaja, który po raz pierwszy święcił pokarmy pod ziemią.
Z dużego zainteresowania podziemną święconką cieszy się nowy prezes Kopalni Soli w Bochni. Zbigniew Rojek pracował w bocheńskiej żupie od lat na różnych stanowiskach i jak sobie przypomina, początkowo na tę uroczystość zjeżdżało jedynie 100 osób. Jak przyznaje w rozmowie z Radiem Kraków - teraz chętnych jest 3 razy więcej i w przyszłości można pomyśleć o zorganizowaniu kilku tur święcenia. Prezes Rojek ma też nadzieję, że osoby, które przyjechały tylko na tę uroczystość kiedyś wrócą do kopalni na dłuższe zwiedzanie.
Dochód ze zjazdów na święcenie pod ziemią jest przeznaczany na cele charytatywne.
Z kolei w Kopalni Soli w Wieliczce w piątek odbyła się podziemna Droga Krzyżowa. Obie kopalnie soli organizują także podziemną pasterkę, która jest jednak odprawiana nietypowo, bo o poranku w Wigilię.
Bartek Maziarz/bp