Kończą się prace konserwatorskie w dziewięciu małopolskich skansenach. W ramach projektu "Skansenova" gruntownie odnowiono i zabezpieczono ponad sto zabytkowych obiektów.
Posłuchaj, co mówią Jadwiga Czarny ze skansenu w Sidzinie oraz Robert Ślusarek ze skansenu w Nowym Sączu
Dwa lata temu na prace konserwatorskie w skansensach przeznaczono 14 milionów złotych z budżetu województwa małopolskiego i dotacji unijnych. Za te pieniądze nie tylko wymieniono dachy i naprawiono usterki. Budynki zostały zabezpieczone przed pożarami, klęskami żywiołowymi i włamaniami.
"Skansen to żywy organizm. Po remoncie w jednym miejscu, okazuje się, że prace są konieczne w kolejnym obiekcie. W naszym przypadku udało się gruntownie wyremontować trzy obiekty, a trzy kolejne wzbogaciliśmy o niewielkie elementy multimedialne" - mówi Jadwiga Czarny z najmniejszego z małopolskich skansenów w Sidzinie. "Dzięki programowi udało się nam zrealizować pewne prace na 30 lat do przodu. Dbanie o skansen wymaga pewnego zmysłu gospodarczego" - wyjaśnia Robert Ślusarek z największego małopolskiego skansenu - w Nowym Sączu. Dzięki dofinansowaniu udało się w nim odnowić i zabezpieczyć ponad 30 obiektów oraz dokończyć konserwację przeniesionego w 2003 roku ze Stadeł zboru ewangelickiego.
W ramach projektu "Skansenova" powstały też nowe przewodniki po skansenach z tematycznymi ścieżkami zwiedzania.
(Katarzyna Maciejczyk/ew)