Ulicami Libiąża przeszedł Orszak Wszystkich świętych. To katolicka odpowiedź na coraz popularniejsze w naszym kraju Halloween. Zamiast potwora pojawił się św. Jerzy walczący ze smokami, zamiast czarownicy... św. Joanna d'Arc.
Pomysł takiej zabawy spodobał się nie tylko dzieciom, ale również dorosłym, którzy też się przebrali. "To nie tylko zabawa, ale i okazja do edukacji. Część dzieci jest przebrana za naszych polskich świętych, poznają więc nie tylko naszą historię, ale być może znajdują wzorce do naśladowania" - mówią uczestnicy orszaku.
"Nawet jeżeli i jedno, i drugie jest rodzajem zabawy, to nie jest bez znaczenia, jak się bawimy. Lepiej chyba jednak jest, gdy zabawa ma wymiar wychowawczy. Lepiej, jeśli ktoś się bawi, utożsamiając swoje życie z dobrymi przykładami, a nie strasznymi, upiornymi postaciami. Nie chcemy straszyć, a wzbudzać nadzieję. Chcemy tak mówić o śmierci, by, jednocześnie zachowując powagę, pokazać, że istnieje życie "po", które jest szczęściem, spełnieniem i że jest pociągające" - przekonuje w rozmowie z Radiem Kraków Piotr Studnicki, rzecznik Archidiecezji Krakowskiej.
Zamiast balu na Hallooween niektóre szkoły i przedszkola organizują też bale Wszystkich Świętych.
(Katarzyna Maciejczyk/ew)