Na wimbledońskiej trawie długi dzień i gwałtowny deszcz . Wiele spotkań zostało przerwanych tuż przed możliwym rozstrzygnięciem.
- Ten mecz spokojnie był do wygrania. Początki obydwu setów były dobre, bo i tu i tu ją przełamałam, więc prowadziłam. Właściwie nie wiem, co się stało w końcówkach setów, gdy od 4:4 zaczynałam grać słabiej. Czekałam na jej błąd i grałam za mało agresywnie, no się potoczyło, jak się potoczyło - powiedziała po meczu Radwańska.
Grzegorz Bernasik/ Radio Krakow