W minioną środę to właśnie na niego były zwrócone oczy całego kolarskiego świata. Wszyscy wypatrywali w nim największego faworyta do zwycięstwa naszego narodowego touru. I po pięciu dniach ścigania udowodnił, że Ci, którzy na niego postawili, nie pomylili się ani trochę. Mowa o Remco Evenepoelu z grupy Deceueninck Quick Step, który wygrał 77. Tour de Pologne. Smaczku dodaje fakt, że młody kolarz (ma dopiero 20 lat!) wygrał w tym roku wszystkie wyścigi, w których startował.
Powiedzieć o Remco Evenepoelu, że od dłuższego czasu zachwyca, to jak nic nie powiedzieć. 20-latek po prostu rozpycha się łokciami w światowej czołówce, nie bacząc na dużo bardzie doświaczonych zawodników. Już teraz można powiedzieć o nim, że przebojem wdarł się do grona szosowych gwiazd. Zwycięstwo w Tour de Pologne, obsadzone największymi kolarskimi nazwiskami, tym bardziej o tym świadczy.
W Tour de Pologne z bardzo dobrej strony pokazali się także Polacy, którzy jechali aktywnie na każdym z etapów. Najwyższe miejsce wywalczył Rafał Majka, któremu niewiele zabrakło do wskoczenia na podium. Jednak chyba największą niespodzianką okazał się Kamil Małecki z CCC Team, który skończył na szóstej pozycji. Dlaczego to miejsce jest dla niego bardzo dobre? Ponieważ Małecki po raz pierwszy ścigał się w wyścigu etapowym rangi World Tour w swojej kaierze.
Oprócz tego najlepszym góralem wyścigu został Patryk Stosz. Maciej Paterski wypracował sobie koszulkę najaktywniejszego kolarza. Na sprintach w sumie najlepszy był Luka Mezgec. Drużynowo najwspanialej pojechali zawodnicy Mitchelton-Scott.
/Kamil Szyjka/