Rajd Kataru zamiast wielkanocnego stołu czyli quadem przez pustynie katarską...
Zawodnicy Poland National Team nie mają lekko. Nowy Rok niemal zawsze witają poza domem. W tym roku część z nich także Święta Wielkanocne spędzi daleko od Polski, bo w Katarze, gdzie w poniedziałek rusza Sealine Cross Country Rally. Za kierownicami dwóch Toyot ponownie zobaczymy Marka Dąbrowskiego i Adama Małysza, podczas gdy dwa Mini poprowadzą Krzysztof Hołowczyc i Martin Kaczmarski. Na starcie nie zabraknie też Rafała Sonika, który wygrał dwie ostatnie edycje tego rajdu w kategorii quadów.
Krakowianin :. Rafał Sonik przyjeżdża na skalistą pustynię jako lider cyklu, zwycięzca pierwszej rundy i triumfator katarskiej rywalizacji z ostatnich dwóch sezonów.
Stawia przed sobą tylko jeden cel: - Wygrać!
Rajd Kataru znany jest w świecie motorsportu jako prawdziwy test na umiejętności nawigacyjne. W tym niewielkim kraju, organizatorzy potrafią wytyczyć liczące kilkaset kilometrów odcinki specjalne, których trasa wije się i powtarza. Ślady przecinają się, tworząc prawdziwą pajęczynę, z której wyplątanie się nie jest sprawą łatwą i wymaga najwyższej koncentracji. Tu nie rozwija się wielkich prędkości, bo ten kto za szybko jedzie, równie szybko zgubi drogę.
Pustynia w Katarze jest zupełnie inna niż ta, którą jeszcze przed dziesięcioma dnia przemierzali kierowcy Poland National Team. Zamiast miękkiego piasku i przyjemnych dla oka, ciągnących się w nieskończoność wydm, czeka na nich skaliste i nieprzyjemne podłoże. Ostre kamienie tnące opony nierozważnych rajdowców i twarde lądowania w przypadku błędu.
Po trzecie z rzędu zwycięstwo w Katarze pojedzie Rafał Sonik, który wygrał tu rywalizację quadów w 2012 i 2013 roku. Teraz niesiony na skrzydłach triumfu w Abu Dhabi Desert Challenge będzie chciał potwierdzić swoją dominację w cyklu pucharu świata. Jego najgroźniejszym przeciwnikiem będzie Mohammed Abu-Issa – miejscowy zawodnik, który od zeszłego roku depcze po piętach kapitanowi Poland National Team.
GB/RK