Wtorek, 27 paź -1 °C Jakość powietrza: Dobra Na antenie
Menu dostępności (CTRL+U)
Zmień kontrast
Podświetl linki
Zatrzymaj animacje
Powiększ tekst
Szerokość tekstu
Wysokość linii
Resetuj ustawienia

Radwańska potwierdza: w tym roku już tylko Seul i Pekin

Agnieszka Radwańska nie chce obiecywać, że w przyszłym roku będzie kontynuować karierę, ale zapewniła, że będzie o to walczyć. Tenisistka na razie nie jest w stanie sobie wyobrazić gry w eliminacjach, co może ją czekać wkrótce przy ciągłym spadku w rankingu. Obecnie jest 59., prowadzi nadal Simone Halep przed Karoliną Woźniacki i Andżeliką Kerber, Magda Linette zajmuje 68. miejsce, Magdalena Fręch jest 141., a Iga Świątek awansowała na 180. miejsce.

Radwańska potwierdza: w tym roku już tylko Seul i Pekin
fot. Piotr Nowak/PAP

Agnieszka Radwańska ma przed sobą już tylko dwa planowane starty w tym sezonie - w rozpoczynającym się 17 września turnieju w Seulu, a potem w Pekinie. To drugi z rzędu nieudany rok pochodzącej z Krakowa tenisistki, która zmaga się ze spadkiem formy i częstymi kłopotami zdrowotnymi.

Po ostatnich kolejnych trudnych tygodniach kibice 29-letniej zawodniczki zaczęli się obawiać, że może już nie przystąpić do kolejnego sezonu i wybrać zamiast tego zakończenie kariery. "Będę robić wszystko, żeby grać i żeby czuć się lepiej na korcie niż to teraz było. Nie jest to na pewno moje 100 procent. Walczę o to, żeby była świeżość i żeby wszystko było tak jak kiedyś. Jest ciężko, bo jednak te lata się kumulują. Nie chcę niczego obiecywać - ani na za rok, ani na za dwa, ani odnośnie igrzysk, bo tych pytań jest tyle. A to są tak dalekie plany. Ja się zajmuję tym, co jest teraz, bo mam wystarczająco dużo problemów z tym, co jest dziś czy jutro" - zastrzegła podczas Narodowego Dnia Tenisa w Warszawie.

Podopieczna Tomasza Wiktorowskiego jest obecnie 48. w rankingu WTA, ale po przegraniu meczu otwarcia w US Open w poniedziałek spadnie na 59. pozycję. Przy kolejnym pogorszeniu notowań w niektórych zawodach groziłaby jej konieczność udziału w kwalifikacjach. "Na pewno utrudnia to życie. Nie da się ukryć. Na razie nie jestem w stanie sobie wyobrazić, że mogłabym jeszcze dokładać do tego dodatkowe trzy mecze. To bardzo ciężkie. Choć niektórzy tak robią - wypadają z czołówki i potem grają eliminacje. Na razie o tym nie myślę. Zobaczymy, co będzie w Azji i będziemy się zastanawiać po sezonie" - zaznaczyła.

Radwańska podkreśliła, że nie zamierza przy kolejnych startach stosować półśrodków. "Albo gram i faktycznie robię to na 100 procent i jadę na turniej, żeby go wygrać, żeby pokazać się z jak najlepszej strony albo odwołuję występ, ponieważ są jakieś problemy, kontuzje. Mamy taką konkurencję, że będąc przygotowanym na 50 procent czy mniej, to nie ma żadnego sensu" - przekonywała.

Polka odniosła się także do kontrowersji, jakie miały miejsce w sobotnim finale kobiecego singla w wielkoszlemowym US Open. Słynna Serena Williams dostała od sędziego ostrzeżenie za udzielanie jej wskazówek przez trenera. To bardzo wzburzyło Amerykankę, która kilkakrotnie kierowała pretensje w stronę sędziego. Kolejne ostrzeżenie dostała za zniszczenie rakiety, a następne za obrażanie go. Druga kara skutkowała punktem dla Naomi Osaki, a trzecia gemem dla Japonki, która dzięki temu w drugiej partii wyszła na prowadzenie 5:3. Azjatka wygrała ostatecznie 6:2, 6:4.

"Nie można powiedzieć, że to był błąd sędziego. Tym bardziej, że Patrick Moratoglou, trener Williams, potwierdził coaching. Serena dostała trzy różne ostrzeżenia. Na pewno stało się to w bardzo nieciekawym momencie meczu" - stwierdziła Radwańska.

Przyznała też, że podczas spotkań często zdarzają się różne podpowiedzi od trenerów czy nawet gesty, bo słów nieraz nawet nie słychać ze względu na hałas panujący wokół kortu. "Owszem, takie rzeczy się zdarzają, ale to wszystko to interpretacja sędziego. Inny arbiter mógł zareagować inaczej. Jest wiele takich spornych sytuacji na turniejach, np. jak ktoś bierze challenge, złapie piłkę, czy aut jest wywołany za wcześnie czy za późno. To jest wszystko interpretacja sędziego i tu było tak samo. Ciężko powiedzieć, czy arbiter dobrze zrobił czy źle, ale był i coaching, i Serena połamała rakietę i odzywała się tak, że nie powinna mieć zastrzeżeń, bo sędzia miał prawo dać jej ostrzeżenie" - podsumowała.

Pochwaliła też Osakę, której triumf został przyćmiony przez kontrowersje z udziałem Williams. "Naomi to dziewczyna z ogromnym potencjałem, świetną ręką, luzem. Potrafi skończyć piłkę z każdego końca kortu" - wyliczała krakowianka.

PAP/MS/RK

Najpopularniejsze

  • Tatry Zachodnie: polski turysta ranny podczas ucieczki przed niedźwiedzicą

    Radio Kraków

  • Śmiertelny wypadek w Januszowicach. Nie żyje 33-letni kierowca

    Jan Pająk

  • Tragiczne odkrycie w lesie pod Tarnowem. Biegacz znalazł ciało 37-latka

    Agnieszka Wrońska-Bęben

  • Sześć departamentów do likwidacji. Łukasz Gibała podpisał zarządzenie

    Radio Kraków

  • Wichury nad Polską, alerty także w Małopolsce. W Tatrach możliwe zamiecie

    Radio Kraków

  • Przez ponad 200 lat uważano go za kopię. Sensacyjne odkrycie na Wawelu

    Gabriela Koziara

Najnowsze

  • Urząd Miejski w Wojniczu już w nowej siedzibie. Przeprowadzka opóźniła się o kilka miesięcy

  • Wenecja 1 – odrestaurowana kamienica ze strefą wellness w Krakowie

  • Osada Czorsztyn odzyska blask. Ruszyła rewitalizacja zabytkowego kompleksu

  • Czy Europa wraca do najciemniejszych czasów XX wieku? Konstanty Gebert: „Powracają nastroje w innych kostiumach”

  • Koniec z niebezpiecznym skrzyżowaniem w Zembrzycach? Powstanie rondo turbinowe

  • W Zakopanem wrze wokół obwodnicy. "Drogę będę miała pod salonem"