Wtorek, 27 paź 0 °C Jakość powietrza: Dobra Na antenie
Menu dostępności (CTRL+U)
Zmień kontrast
Podświetl linki
Zatrzymaj animacje
Powiększ tekst
Szerokość tekstu
Wysokość linii
Resetuj ustawienia

Przy Reymonta przełamanie w wielkim stylu

Biała Gwiazda przerwała w sobotę przed własną publicznością kiepską ligową passę. Piłkarze Kiko Ramireza po serii porażek pokonali Pogoń Szczecin aż 4:0, ustalając wynik meczu już w 35. minucie.

Przy Reymonta przełamanie w wielkim stylu
Fot. PAP/Jacek Bednarczyk

Od 17 kwietnia kwietnia Wisła nie mogła w lidze wygrać. Po wygranej 1:0 z Zagłębiem Lubin na zakończenie fazy zasadniczej sezonu przyszła porażka w Lublinie, a w fazie finałowej było praktycznie cały czas pod górkę. Przy Łazienkowskiej Wisła dała jeszcze swoim kibicom pogody do satysfakcji, bo zremisowała z Legią 1:1 po naprawdę niezłym meczu. Później przyszło jednak pasmo porażek, przy okazji których nie brakowało narzekań na pracę sędziów. W meczu z Lechią Gdańsk kibicom Wisły podpadł mocno Paweł Gil, natomiast w środę w Kielcach zarzutów nie uniknął Łukasz Bednarek. W tym drugim wypadku faktycznie można mówić o bardzo poważnych błędach - niesłusznie uznany gol, rzut karny, którego nie powinno być i niezasłużona druga żółta kartka.

Z Pogonią Szczecin w sobotni wieczór Wisła chciała się przełamać. I przy okazji odwdzięczyć za wtopę z listopada ubiegłego roku. Potężne lanie Biała Gwiazda otrzymała w Szczecinie, przegrywając 2:6. Z drugiej strony, tamten mecz przyniósł Wiśle pewnego rodzaju otrzeźwienie, po którym nadeszły wygrane 5:1 z Arką i 3:0 z Lechią. Kto wie, czy taki wstrząs, krótko po rozstaniu z Dariuszem Wdowczykiem, nie był wtedy Białej Gwieździe potrzebny. Sobotni mecz toczył się zarówno po jednej, jak i po drugiej stronie o pierwsze zwycięstwo w fazie finałowej. Sporo problemów kadrowych mieli przed tym meczem jednak w Szczecinie. Trener Kazimierz Moskal nie mógł skorzystać z wykartkowanego Gyurcso oraz kontuzjowanych Drygasa, Frączczaka i Fojuta. W obliczu takich kłopotów do kadry zgłoszeni zostali młodzi Dawid Zieliński i Mateusz Bochnak, którzy po raz pierwszy znaleźli się w meczowej osiemnastce.

Na boisku zaczęli odważnie piłkarze Pogoni, ale to Wisła w 18. minucie otowrzyła wynik meczu. Głęboka centra z prawego skrzydła dość niespodziewanie spadła na głowę Patryka Małeckiego, a Małecki kontrującym strzałem pokonał Hengera. Siedem minut później było już 2:0, tym razem po poważnym błędzie bramkarza Pogoni. Henger stanowczo powinien był wyłapać piłkę po wstrzeleniu jej z prawego skrzydła, ale wypuścił futbolówkę w taki sposób, że Paweł Brożek musiał skierować ją do siatki. Wisła była na boisku stroną dominującą i regularnie udowadniała to bramkami. W 31. minucie Henger wybronił jeszcze strzał Boguskiego, ale minutę później Ivan Gonzalez po centrze z rzutu rożnego podwyższył na 3:0.

To był przy Reymonta prawdziwy nokaut. W 35. minucie do pustej bramki piłkę skierował Rafał Boguski, którego podaniem obsłużył Brożek. Dla Boguskiego to był już 10. gol zdobyty w ligowym sezonie. A mógł jeszcze przed przerwą dołożyć trafienie numer 11. Boguski wpakował piłkę do pustej bramki, ale chwilę wcześniej "przestawił" tuż przed bramką Hengera, co wychwycił sędzia Dominik Sulikowski. Dla tego arbitra był to debiut w rozgrywkach LOTTO Ekstraklasy, a jego "powołanie" na ten mecz odbyło się niejako w trybie awaryjnym po tym, jak sędzia Paweł Pskit zamiast do Krakowa wybrał się do Płocka. W 60. minucie doszło przy Reymonta do debiutu. Na placu gry zameldował się Wojciech Słomka - 18-latek sprowadzony do Wisły z Progresu Kraków zimą tego roku.

Pogoń Szczecin po przerwie sprawiała wrażenie drużyny, która najchętniej z szatni nigdzie by się już nie ruszała. Wisła natomiast oszczędziła lekko swoich rywali i nie atakowała juz tak zaciekle, jak miało to miejsce w przypadku pierwszej części meczu. Trener Kiko Ramirez potraktował drugą połowę jako idealny moment na wprowadzenie do gry młodych zawodników. Kwadrans po Słomce zadebiutował również Kacper Laskoś - chłopak z rocznika 2000. Druga połowa była rozgrywana w iście sparingowej atmosferze i nie przyniosła już ani jednego gola.

Wisła w pierwszej połowie znokautowała więc Pogoń Szczecin, w drugiej natomiast nie pozwoliła rywalom zaskoczyć się w defensywie. Piłkarzom Kiko Ramireza na pewno takie przełamanie było potrzebne. Co prawda mecz od początku toczył się o tak zwaną "pietruszkę", ale w pewnym stopniu wiślacy mogą czuć się spełnieni - zrewanżowali się w ten sposób za porażkę 2:6, jakiej doznali jesienią w Szczecinie.

Wisła Kraków - Pogoń Szczecin 4:0 (4:0)
Małecki 18', Brożek 24', Gonzalez 32', Boguski 35'

AD

Najpopularniejsze

  • Tatry Zachodnie: polski turysta ranny podczas ucieczki przed niedźwiedzicą

    Radio Kraków

  • Śmiertelny wypadek w Januszowicach. Nie żyje 33-letni kierowca

    Jan Pająk

  • Tragiczne odkrycie w lesie pod Tarnowem. Biegacz znalazł ciało 37-latka

    Agnieszka Wrońska-Bęben

  • Sześć departamentów do likwidacji. Łukasz Gibała podpisał zarządzenie

    Radio Kraków

  • Wichury nad Polską, alerty także w Małopolsce. W Tatrach możliwe zamiecie

    Radio Kraków

  • Przez ponad 200 lat uważano go za kopię. Sensacyjne odkrycie na Wawelu

    Gabriela Koziara

Najnowsze

  • Urząd Miejski w Wojniczu już w nowej siedzibie. Przeprowadzka opóźniła się o kilka miesięcy

  • Wenecja 1 – odrestaurowana kamienica ze strefą wellness w Krakowie

  • Osada Czorsztyn odzyska blask. Ruszyła rewitalizacja zabytkowego kompleksu

  • Czy Europa wraca do najciemniejszych czasów XX wieku? Konstanty Gebert: „Powracają nastroje w innych kostiumach”

  • Koniec z niebezpiecznym skrzyżowaniem w Zembrzycach? Powstanie rondo turbinowe

  • W Zakopanem wrze wokół obwodnicy. "Drogę będę miała pod salonem"