Wtorek, 27 paź 0 °C Jakość powietrza: Dobra Na antenie
Menu dostępności (CTRL+U)
Zmień kontrast
Podświetl linki
Zatrzymaj animacje
Powiększ tekst
Szerokość tekstu
Wysokość linii
Resetuj ustawienia

Pjongczang 2018: Justynie Kowalczyk nie brakuje optymizmu

"Optymizmu mi nie brakuje, a na igrzyska przyjechałam walczyć" - podkreśliła Justyna Kowalczyk po zajęciu 17. miejsca w biegu łączonym. To był jej pierwszy start w Pjongczangu, a na lepsze rezultaty liczy w narciarskim sprincie i rywalizacji na 30 km.

Pjongczang 2018: Justynie Kowalczyk nie brakuje optymizmu
Fot. PAP/Grzegorz Momot

Z biegiem łączonym podopieczna trenera Aleksandra Wierietielnego od początku nie wiązała nadziei. W pewnym momencie rozważała nawet rezygnację z udziału w nim, ale ostatecznie uznała, że więcej nerwów kosztowałoby ją dalsze oczekiwanie na rywalizację w Korei Południowej. – Teraz już będą inne emocje. Najgorzej jest stanąć na starcie po tylu latach, czyli po czterech i w dodatku w innej formie niż w Soczi czy Vancouver. Trudno jest sobie wytłumaczyć, że jest obecnie inaczej i jednocześnie dać z siebie wszystko – przyznała.

– Oczywiście, że wciąż czuję tremę. Cztery lata wszyscy na to pracowaliśmy – ja, mój trener, serwis. To są dla nas wszystkich wielkie nerwy. Chcemy zaprezentować się jak najlepiej i nie dotyczy to tylko sportowców. To ważny egzamin – dodała

W biegu łączonym zawodniczki pokonują 15 km - po 7,5 stylem klasycznym i dowolnym. Większe znaczenie miała pierwsza część, bo właśnie wspomniane sprint oraz "trzydziestka" będą rozgrywane "klasykiem".

Tuż przed zmianą nart Kowalczyk była 12., a do prowadzącej wówczas Norweżki Marit Bjoergen traciła 5,7 s. To nie jest zły prognostyk. Ostatecznie od najlepszej tego dnia Szwedki Charlotte Kalli była wolniejsza o 1.45,9. – 17. miejsce to nie jest szczyt moich marzeń, ale jednocześnie też nie jest najgorzej. W tym sezonie biegu łączonego zdarzyło mi się nie dokończyć. Na pewno więc jestem teraz w lepszej formie. Optymizmu mi nie brakuje, a na igrzyska przyjechałam walczyć – zapowiedziała Kowalczyk.

Cztery lata temu w Soczi zdobyła złoty medal w biegu na 10 km techniką klasyczną. Tym razem konkurencja ta rozgrywana jest "łyżwą", ale narciarka z Kasiny Wielkiej nie czuje z tego powodu żalu. – Niczego mi nie szkoda. Jestem przygotowana do 30 km i sprintu, a nie do dziesięciu, więc nie rozpaczam – podkreśliła.

Sprint zaplanowany jest na wtorek, a walka na najdłuższym kobiecym dystansie będzie miała miejsce ostatniego dnia igrzysk - 25 lutego.

W sobotę Kalla o 7,8 s wyprzedziła Bjoergen, zdobywając trzeci w karierze złoty medal igrzysk. Na najniższym stopniu podium stanęła Finka Krista Parmakoski - 10,1 s straty. To rozstrzygnięcie nie jest dla Kowalczyk żadnym zaskoczeniem. – Od początku mówiłam, że Charlotte to wygra. Bieg na 10 km też wygra i to bez problemu – podkreśliła.

PAP/AD

Najpopularniejsze

  • Tatry Zachodnie: polski turysta ranny podczas ucieczki przed niedźwiedzicą

    Radio Kraków

  • Śmiertelny wypadek w Januszowicach. Nie żyje 33-letni kierowca

    Jan Pająk

  • Tragiczne odkrycie w lesie pod Tarnowem. Biegacz znalazł ciało 37-latka

    Agnieszka Wrońska-Bęben

  • Sześć departamentów do likwidacji. Łukasz Gibała podpisał zarządzenie

    Radio Kraków

  • Wichury nad Polską, alerty także w Małopolsce. W Tatrach możliwe zamiecie

    Radio Kraków

  • Przez ponad 200 lat uważano go za kopię. Sensacyjne odkrycie na Wawelu

    Gabriela Koziara

Najnowsze

  • Urząd Miejski w Wojniczu już w nowej siedzibie. Przeprowadzka opóźniła się o kilka miesięcy

  • Wenecja 1 – odrestaurowana kamienica ze strefą wellness w Krakowie

  • Osada Czorsztyn odzyska blask. Ruszyła rewitalizacja zabytkowego kompleksu

  • Czy Europa wraca do najciemniejszych czasów XX wieku? Konstanty Gebert: „Powracają nastroje w innych kostiumach”

  • Koniec z niebezpiecznym skrzyżowaniem w Zembrzycach? Powstanie rondo turbinowe

  • W Zakopanem wrze wokół obwodnicy. "Drogę będę miała pod salonem"