Wtorek, 27 paź 1 °C Jakość powietrza: Dobra Na antenie
Menu dostępności (CTRL+U)
Zmień kontrast
Podświetl linki
Zatrzymaj animacje
Powiększ tekst
Szerokość tekstu
Wysokość linii
Resetuj ustawienia

Pjongczang 2018: KAMIL STOCH Z OLIMPIJSKIM ZŁOTEM!

Wreszcie się udało! Tym razem nic nie odebrało już Kamilowi Stochowi olimpijskiego złota! Triumf w Pjongczang stał się faktem za sprawą skoków na 135 i 136.5 metra! Stoch wyprzedził drugiego Wellingera o 3.5 punktu.

Pjongczang 2018: KAMIL STOCH Z OLIMPIJSKIM ZŁOTEM!
Fot. PAP/Grzegorz Momot
Pjongczang 2018 - dzień 9.
%gallery_74462%

O triumfie Stiocha na dużym obiekcie zdecydowały głównie świetne noty za styl i punkty dodane za niesprzyjające warunki. Obok niego na podium stanęli Niemiec Andreas Wellinger i Norweg Robert Johansson.

To trzecie złoto Kamila na igrzyskach, po dwóch z Soczi sprzed czterech lat! Tp czyni go najbardziej utytułowanym polskim przedstawicielem zimowych dyscyplin. Dwoma złotymi medalami może się pochwalić biegaczka narciarska Justyna Kowalczyk.

Igrzyska nie rozpoczęły się po myśli Stocha. Na skoczni normalnej, gdzie ze względu na silny i zmienny wiatr rywalizacja miała bardzo loteryjny charakter, był drugi na półmetku, ale ostatecznie uplasował się na czwartej pozycji. Nie ukrywał rozczarowania, ale też podkreślał, że świat się na tym nie kończy i będzie miał kolejne szanse.

"Przed nami wciąż jeszcze dwa konkursy. To co się dziś stało to już historia, której nie zmienię" - powiedział Stoch po zmaganiach w pierwszym z trzech olimpijskich konkursów.

Już pierwsze treningi na dużym obiekcie pokazały, że forma jest, potrzeba tylko stabilnych warunków i odporności psychicznej. Kolejne dobre skoki budowały optymizm i pozytywne nastawienie. "Układam kolejne cegiełki do muru pewności siebie" - przyznał.

Ten ostatni element miał w sobotę duże znaczenie, bo choć tym razem wiatr nie rozdawał kart, to najgroźniejsi rywale skakali w lepszych warunkach i wysoko zawiesili poprzeczkę "Rakiecie z Zębu".

Pierwszy akces do walki o medale zgłosił dość niespodziewanie Michael Hayboeck. Austriak, podobnie jak jego rodacy, dotychczas prezentował się przeciętnie, choć zdarzały się udane skoki. W sobotę jednak jako jedyny w pierwszej serii doleciał do 140. metra i długo prowadził. Na pozycji lidera zmienił go dopiero skaczący jako ostatni Stoch, który co prawda wylądował pięć metrów bliżej, ale otrzymał najwyższe noty za styl i najwyższą z zawodników czołówki rekompensatę za wiatr.

"Chcieliśmy tylko, aby warunki były równe i tak jest" - mówił w przerwie między seriami prezes PZN Apoloniusz Tajner.

Polak wyprzedzał Austriaka o 3,4 pkt, ale najgroźniejsi rywale przyczaili się nieco z tyłu. Trzeci był Wellinger, mistrz z mniejszego obiektu, a czwarty Johansson, który w Pjongczangu także już stał na podium. Za nim plasował się Dawid Kubacki.

W drugiej serii "odpalił" Daniel Andre Tande. Zajmujący 15. lokatę na półmetku Norweg osiągnął 138,5 m i wobec tego, że większość zawodników skakała krócej niż wcześniej, długo zajmował miejsce, które organizatorzy przygotowali dla lidera. Jak się później okazało, była to najwyżej oceniona próba finału. Nie wyprzedził go żaden z 10 kolejnych zawodników, w tym Stefan Hula i Dawid Kubacki, którzy spisali się przeciętnie.

"Jedynka" wyświetliła się dopiero przy nazwisku Johanssona, który uzyskał 134,5. Po nim najdłuższy skok konkursu - 142 m - oddał Wellinger i sytuacja zaczęła przypominać tę z normalnego obiektu, kiedy Niemiec także wyśmienitą drugą próbą zapewnił sobie triumf. Po nim szanse na medal stracił Hayboeck, który doleciał do 131. metra i na górze został tylko Stoch.

Z komputerowych pomiarów wiatru wynikało, że powinien skoczyć 135-136 m, by liczyć na pokonanie Wellingera. Trafił wprost w zieloną linię, która wskazuje odległość potrzebą do wyprzedzenia lidera, a na tablicy rezultatów wyświetlono 136,5 m. Jego styl sędziowie ocenili identycznie jak Niemca, lepszego w sumie dwóch prób o sześć metrów, ale na wietrze Polak nadrobił nad nim 8,3 pkt. Po chwili wylądował na... ramionach kolegów z drużyny, którzy w ten sposób znieśli z zeskoku mistrza olimpijskiego.

"Pokazał gigantyczną odporność nerwową" – ocenił Tajner, kiedy współtwórca największych sukcesów Małysza.

Przed nim co najmniej trzy indywidualne konkursy olimpijskie wygrali tylko „Latający Fin” Matti Nykaenen i czterokrotny złoty medalista Szwajcar Simon Ammann, który w sobotę był 13.

Miejsca pozostałych Polaków: 10. Dawid Kubacki, 15. Stefan Hula i 19. Maciej Kot.

W poniedziałek skoczkowie powalczą w konkursie drużynowym. "Mam nadzieję, że wtedy jako zespół powiemy w Pjongczangu ostatnie słowo" - podkreślił Kot. Będzie trudno, bo w sobotę wszyscy czterej Norwegowie zmieścili się w czołowej ósemce, i łączny wynik Niemców był o 23,6 lepszy niż biało-czerwonych.

PAP/AD

Najpopularniejsze

  • Tatry Zachodnie: polski turysta ranny podczas ucieczki przed niedźwiedzicą

    Radio Kraków

  • Śmiertelny wypadek w Januszowicach. Nie żyje 33-letni kierowca

    Jan Pająk

  • Tragiczne odkrycie w lesie pod Tarnowem. Biegacz znalazł ciało 37-latka

    Agnieszka Wrońska-Bęben

  • Sześć departamentów do likwidacji. Łukasz Gibała podpisał zarządzenie

    Radio Kraków

  • Wichury nad Polską, alerty także w Małopolsce. W Tatrach możliwe zamiecie

    Radio Kraków

  • Przez ponad 200 lat uważano go za kopię. Sensacyjne odkrycie na Wawelu

    Gabriela Koziara

Najnowsze

  • Urząd Miejski w Wojniczu już w nowej siedzibie. Przeprowadzka opóźniła się o kilka miesięcy

  • Wenecja 1 – odrestaurowana kamienica ze strefą wellness w Krakowie

  • Osada Czorsztyn odzyska blask. Ruszyła rewitalizacja zabytkowego kompleksu

  • Czy Europa wraca do najciemniejszych czasów XX wieku? Konstanty Gebert: „Powracają nastroje w innych kostiumach”

  • Koniec z niebezpiecznym skrzyżowaniem w Zembrzycach? Powstanie rondo turbinowe

  • W Zakopanem wrze wokół obwodnicy. "Drogę będę miała pod salonem"