Wtorek, 27 paź 0 °C Jakość powietrza: Dobra Na antenie
Menu dostępności (CTRL+U)
Zmień kontrast
Podświetl linki
Zatrzymaj animacje
Powiększ tekst
Szerokość tekstu
Wysokość linii
Resetuj ustawienia

Piłkarski Puchar Polski dla Lechii

To dobra wiadomość dla Cracovii, ciągle jest szansa na grę w europejskich pucharach

Piłkarski Puchar Polski dla Lechii
fot. Piotr Nowak/PAP

Piłkarze Lechii Gdańsk po raz drugi w historii, a pierwszy od 36 lat zdobyli Puchar Polski. W finale rozegranym w Warszawie pokonali Jagiellonię Białystok 1:0 po golu w doliczonym czasie gry Artura Sobiecha.

Oba kluby po dwa razy wystąpiły w przeszłości w finale krajowego pucharu i miały po jednym triumfie. Drużyna z Białegostoku zwyciężyła w 2010, a z Gdańska – w 1983 roku. Teraz Lechia może dopisać sobie kolejne trofeum – Totolotek Puchar Polski za 2019 rok.

Po raz pierwszy te zespoły wystąpiły na największym w Polsce stadionie – PGE Narodowym. Biletów nie było już o dwóch tygodni (niektóre sektory musiały pozostać puste jako buforowe). Kluby otrzymały dla swoich kibiców po 10 tysięcy wejściówek, ale fani stawili się na trybunach w większej liczbie. Niektórzy kupowali bowiem bilety z tzw. puli neutralnej.

Tradycyjnie nie obyło się jednak bez kłopotów. „Prosimy nie napierać na bramy” – apelowano godzinę przed meczem z głośników do kibiców Lechii czekających przed stadionem od strony ich sektorów. Wejście na trybuny fanów gdańskiej drużyny mocno się opóźniało i w efekcie na początku spotkania jeszcze sporo miejsc było pustych. „Wpuście kibiców!” - apelowali ci, którzy już siedzieli na trybunach.

Z komunikatu na stronie PZPN wynikało, że niektórzy fani Lechii chcieli wnieść środki pirotechniczne: „Kibice Lechii mieli możliwość wejścia na teren PGE Narodowego od godziny 9.30 (…). Tylko nieliczni z tego skorzystali i pojawili się na obiekcie. Większa część kibiców, nie chcąc poddać się kontroli wejścia polegającej na sprawdzeniu odzieży wierzchniej i bagażu, zaprzestała wchodzenia na obiekt, grupując się przed bramą wejściową. Zebrany tłum dopiero na około godzinę przed rozpoczęciem meczu zaczął napierać na bramę (…) nr 10, podejmując próbę siłowego wtargnięcia na teren obiektu, celem wniesienia środków pirotechnicznych. W wyniku zaistniałej sytuacji interwencję podjęły siły policyjne, które zdecydowały o zamknięciu bramy wejściowej. Na stadion sprawnie weszli natomiast kibice Jagiellonii, którzy zgodnie z zasadami organizacji i bezpieczeństwa, poddali się procedurom kontrolnym” – napisano na stronie krajowej federacji.

Przez niemal całą pierwszą połowę fani Lechii krzyczeli niecenzuralne hasła pod adresem PZPN. „Nie zapomnieli” również o Danielu Stefańskim, arbitrze niedawnego szlagieru ekstraklasy z Legią Warszawa, przegranego przez gdańszczan 1:3. W tamtym meczu nie brakowało kontrowersji, a trener Lechii Piotr Stokowiec przyznał wówczas, że jego drużynie należał się rzut karny za zagranie ręką Artura Jędrzejczyka i czerwona kartka dla obrońcy Legii.

Fani Lechii do dziś czują się rozżaleni, czemu dali wyraz w finale. Stokowiec zapewniał jednak, że jego zespół chce odciąć się od negatywnych emocji. „W czwartek możemy stać się nieśmiertelni, zapisując się na stałe w historii naszych klubów, miast” – mówił dzień przed meczem szkoleniowiec Lechii.

W tabeli ekstraklasy zespół z Trójmiasta, który po porażce z Legią spadł na drugie miejsce, ma 12 punktów przewagi nad Jagiellonią, ale według Stokowca w finale PP nie było faworyta. W pierwszej połowie lepsze wrażenie sprawiała drużyna z Białegostoku, w której wystąpili m.in. wracający po kontuzji Arvydas Novikovas oraz Ivan Runje. W 26. minucie dogodną okazję miał Patryk Klimala, jednak został zablokowany przez obrońców Lechii. Ten sam zawodnik tuż przed przerwą znalazł się sam przed wychodzącym daleko z bramki Zlatanem Alomerovicem, ale Lechię uratował skuteczną interwencją Błażej Augustyn.

Od początku drugiej części kibice Lechii skupili się na dopingowaniu swojej drużyny, a mecz stał się szybszy i ciekawszy, m.in. za sprawą odważniej atakującej ekipy z Gdańska. Wciąż brakowało jednak goli. Były natomiast zabronione podczas takich imprez środki pirotechniczne – w sektorach Jagiellonii, mimo apelu spikera, odpalano race.

Na boisku wynik nie ulegał zmianie. W 73. minucie groźny strzał oddał brazylijski piłkarz Jagiellonii Guilherme Sitya, ale skuteczną interwencją popisał się Alomerovic. Kiedy wkrótce potem w sektorach Lechii odpalono race i użyto petard hukowych, sędzia Bartosz Frankowski przerwał na chwilę mecz. Po wznowieniu gry bliska zdobycia gola była Jagiellonia, ale strzał głową Tarasa Romanczuka obronił Alomerovic.

Chwilę później, w 86. minucie, kibice Lechii oszaleli z radości. Bramkę po niedokładnym wybiciu piłki przez Mariana Kelemena zdobył Flavio Paixao. Wkrótce okazało się jednak, że radość gdańskiej ekipy była przedwczesna. Sędzia skorzystał z wideoweryfikacji i anulował gola Portugalczyka, odgwizdując spalonego. Co się jednak odwlecze… W doliczonym czasie gry wprowadzony z ławki Artur Sobiech zaskoczył obrońców oraz Kelemena i trafił z bliska do siatki, zapewniając trofeum Lechii. Otrzymał nagrodę dla najlepszego piłkarza meczu.

Co ciekawe, w drodze po triumf Lechia nie zagrała żadnego meczu PP na swoim stadionie.

PAP/MS/RK

Najpopularniejsze

  • Tatry Zachodnie: polski turysta ranny podczas ucieczki przed niedźwiedzicą

    Radio Kraków

  • Śmiertelny wypadek w Januszowicach. Nie żyje 33-letni kierowca

    Jan Pająk

  • Tragiczne odkrycie w lesie pod Tarnowem. Biegacz znalazł ciało 37-latka

    Agnieszka Wrońska-Bęben

  • Sześć departamentów do likwidacji. Łukasz Gibała podpisał zarządzenie

    Radio Kraków

  • Wichury nad Polską, alerty także w Małopolsce. W Tatrach możliwe zamiecie

    Radio Kraków

  • Przez ponad 200 lat uważano go za kopię. Sensacyjne odkrycie na Wawelu

    Gabriela Koziara

Najnowsze

  • Urząd Miejski w Wojniczu już w nowej siedzibie. Przeprowadzka opóźniła się o kilka miesięcy

  • Wenecja 1 – odrestaurowana kamienica ze strefą wellness w Krakowie

  • Osada Czorsztyn odzyska blask. Ruszyła rewitalizacja zabytkowego kompleksu

  • Czy Europa wraca do najciemniejszych czasów XX wieku? Konstanty Gebert: „Powracają nastroje w innych kostiumach”

  • Koniec z niebezpiecznym skrzyżowaniem w Zembrzycach? Powstanie rondo turbinowe

  • W Zakopanem wrze wokół obwodnicy. "Drogę będę miała pod salonem"