Wtorek, 27 paź 0 °C Jakość powietrza: Dobra Na antenie
Menu dostępności (CTRL+U)
Zmień kontrast
Podświetl linki
Zatrzymaj animacje
Powiększ tekst
Szerokość tekstu
Wysokość linii
Resetuj ustawienia

Ostatni "skalp" do wzięcia.

Kamil Stoch w Planicy czyli nie tylko historia skoków.

Ostatni "skalp" do wzięcia.
fot. Kamil Stoch_Planica fot. krumcek, shutterstock.com

Olimpijskie złota, Kryształowe Kule za zwycięstwo w klasyfikacji generalnej Pucharu Świata, triumfy w Turnieju Czterech Skoczni i tytuły mistrza świata. To wszystko Kamil Stoch już ma. Jednak, aby mógł powiedzieć, że w skokach narciarskich osiągnął wszystko, pozostaje mu ostatni „skalp”. tytuł mistrza świata w lotach. W swojej ukochanej Planicy, gdzie poznał przyszłą żonę i przeżył wiele pięknych chwil, ma teraz szansę spiąć klamrą fenomenalną karierę.

Gdyby decydowały pierwsze kontakty z Planicą, Kamil Stoch pewnie nigdy nie pokochałby tego miejsca i nie nazwał drugim domem. 2003 rok. Piętnastoletni skoczek z Zębu po raz pierwszy pojawia się w tej malowniczej słoweńskiej dolinie. Zajmuje piętnaste miejsce indywidualnie i siódme w drużynie w Olimpijskim Festiwalu Młodzieży Europy. Trzy lata później po raz pierwszy dostaje szansę zmierzenia się z legendarną Letalnicą, największą wówczas skocznią świata. Pomimo dobrych skoków treningowych, w kwalifikacjach osiąga zaledwie 177,5 metra i odpada w kwalifikacjach. Chociaż w późniejszych latach wielokrotnie będzie tu triumfował, ustanowi rekord świata w długości lotu i odbierze Kryształowe Kule, paradoksalnie to ten pierwszy pucharowy weekend w Słowenii będzie miał największy wpływ na jego życie, a wszystko za sprawą pięknej fotoreporterki.

Kamil kojarzył o rok starszą Ewę Bilan z zakopiańskiej Szkoły Mistrzostwa Sportowego. Piękna judoczka nie zwracała jednak wówczas uwagi na młodszego skoczka. Wszystko zmieniło się w Planicy. Podłamany po odpadnięciu w kwalifikacjach Stoch wpadł na ulicach Kranjskiej Gory, gdzie podczas zawodów na Letalnicy są zakwaterowani skoczkowie, na dziewczynę, która podobała mu się już w szkole. Ewa Bilan wybrała się na zawody jako ucząca się fachu fotoreporterka. Kamil zebrał się na odwagę, zagadał na ulicy, zaprosił ją na randkę. Trzy lata później w tym samym miejscu uklęknął przed nią, pomimo tłumu ludzi wokół, i poprosił o rękę. Po roku wzięli ślub. Cały czas są parą, która regularnie celebruje swoją miłość. – Jestem szczęściarzem, żona jest moim Aniołem Stróżem. Dzięki niej rozwinąłem skrzydła, zbudowałem poczucie własnej wartości. Wziąłem ślub wcześnie, ale chciałem wracać do kogoś, z kim mogę pogadać o wszystkim, przytulić się i wyjść na kolację. Znalazłem najodpowiedniejszą osobę – podkreślał skoczek z Zębu. Dla obojga małżonków Planica, Kranjska Gora, i pobliskie Tarvisio to magiczne miejsca, gdzie chętnie wspominają początki swojej znajomości. Co roku udają się wspólnie do tej samej restauracji, w której byli na pierwszej randce. To ich romantyczna tradycja.

W środowisku skoczków narciarskich popularna była niegdyś teza, jakoby po ślubie skakało się 10 metrów krócej, a po narodzinach pierwszego dziecka – 20. Obala ją przykład Stocha, który pierwsze sukcesy osiągnął po ożenku ze swoją ukochaną. Sezon 2010/11 był dla młodego małżonka przełomowy – przebił się do czołówki, wygrywając po raz pierwszy w życiu konkursy Pucharu Świata. Pierwszy w Zakopanem, drugi w Klingenthal i trzeci, jakżeby inaczej, na Letalnicy. To była symboliczna chwila dla polskich skoków. W tym samym konkursie na najniższym stopniu podium stanął kończący karierę Adam Małysz. Triumfator z Zębu w tradycyjnym stroju nisko kłaniał się mistrzowi z Wisły. I chociaż Stoch przez całe życie odżegnuje się od porównań ze słynnym starszym kolegą, to trudno tej chwili odmówić niezwykłej symboliki.

Na kolejne podia w Planicy Stoch musiał czekać aż siedem lat, w czasie których część dziennikarzy zdążyła już dojść do wniosku, że Kamil nie nadaje się do lotów. Kiedy ówczesny trener naszej kadry Łukasz Kruczek usłyszał tę teorię, wybuchnął śmiechem. Po zwycięstwie Stocha w Vikersund wypominał przedstawicielom mediów ten brak wiary w lotniczy talent skoczka. Nie zmienia to faktu, że w zawodach o Puchar Świata na największych skoczniach świata, w Planicy i Vikersundzie, Polak wygrywał dotąd „tylko” czterokrotnie. Co ciekawe, nasz czołowy zawodnik, kiedy już na tych obiektach staje na podium, zawsze wygrywa! Ani razu nie był drugi ani trzeci.

Realnie rozpatrując szanse Polaka na zwycięstwo, trzeba wziąć pod uwagę dwa czynniki. Pierwszym, korzystnym dla naszych reprezentantów, prawdopodobnie będzie wiatr. Po południu, kiedy będą rozgrywane tegoroczne mistrzostwa świata w lotach, masy powietrza będą się przesuwać ku dnu doliny, co poskutkuje wiatrem w plecy. To okoliczności sprzyjające naszym zawodnikom, przede wszystkim Piotrowi Żyle i Kamilowi Stochowi. Na końcowy wynik będą się składać wyniki z czterech serii konkursowych. Każdy zepsuty skok oznacza kres marzeń. A niestety Stoch na początku tego sezonu skoki wybitne przeplata tymi słabszymi. Stąd, wedle ekspertów z legalnej firmy bukmacherskiej Totolotek, nasz najbardziej utytułowany zawodnik nie będzie faworytem do zwycięstwa. Zdaniem bukmacherów największe szanse na mistrzostwo będą mieli dwaj dominatorzy początku sezonu: Niemiec Markus Eisenbichler i Halvor Egner Granerud z Norwegii. W przypadku obu jednak znakiem zapytania jest odporność psychiczna, która może być kluczowa.

Jedynym zawodnikiem, który osiągnął w skokach wszystko: był indywidualnym mistrzem świata w narciarstwie klasycznym, w lotach narciarskich, mistrzem olimpijskim, zdobywcą Kryształowej Kuli za zwycięstwo w klasyfikacji generalnej Pucharu Świata i triumfował w Turnieju Czterech Skoczni, był Fin Matti Nykänen. Dwa lata temu Kamil Stoch był o krok od wyrównania tego osiągnięcia, jednak na MŚ w lotach w Oberstdorfie przegrał z Danielem Andre Tande i zdobył srebrny medal. I chociaż skoczkowie są coraz bardziej długowieczni, a zawody na mamucich obiektach premiują doświadczonych zawodników, MŚ w Planicy mogą być ostatnią możliwością na skompletowanie korony skoków narciarskich dla Orła z Zębu.

Marcin Bratkowski/TK

Najpopularniejsze

  • Tatry Zachodnie: polski turysta ranny podczas ucieczki przed niedźwiedzicą

    Radio Kraków

  • Śmiertelny wypadek w Januszowicach. Nie żyje 33-letni kierowca

    Jan Pająk

  • Tragiczne odkrycie w lesie pod Tarnowem. Biegacz znalazł ciało 37-latka

    Agnieszka Wrońska-Bęben

  • Sześć departamentów do likwidacji. Łukasz Gibała podpisał zarządzenie

    Radio Kraków

  • Wichury nad Polską, alerty także w Małopolsce. W Tatrach możliwe zamiecie

    Radio Kraków

  • Przez ponad 200 lat uważano go za kopię. Sensacyjne odkrycie na Wawelu

    Gabriela Koziara

Najnowsze

  • Urząd Miejski w Wojniczu już w nowej siedzibie. Przeprowadzka opóźniła się o kilka miesięcy

  • Wenecja 1 – odrestaurowana kamienica ze strefą wellness w Krakowie

  • Osada Czorsztyn odzyska blask. Ruszyła rewitalizacja zabytkowego kompleksu

  • Czy Europa wraca do najciemniejszych czasów XX wieku? Konstanty Gebert: „Powracają nastroje w innych kostiumach”

  • Koniec z niebezpiecznym skrzyżowaniem w Zembrzycach? Powstanie rondo turbinowe

  • W Zakopanem wrze wokół obwodnicy. "Drogę będę miała pod salonem"