Wtorek, 27 paź 6 °C Jakość powietrza: Dobra Na antenie
Menu dostępności (CTRL+U)
Zmień kontrast
Podświetl linki
Zatrzymaj animacje
Powiększ tekst
Szerokość tekstu
Wysokość linii
Resetuj ustawienia

Olimpijskie igrzyska to dużo więcej niż sport. Świat doskonale to rozumie

Nie należę do Kościoła Wyczynu i Muskulatury, nie do końca wierzę w idee olimpijskie, tak często kompromitowane i komercjalizowane. Ale oglądając ceremonię otwarcia Igrzysk Olimpijskich kilka razy poczułam wzruszenie i dumę. Muszę jednak zaprotestować przeciwko paleniu fortepianów!

EPA/Pauline Ballet / POOL Dostawca: PAP/EPA

Ceremonia trwała aż 4 godziny i właściwie trudno ją zdefiniować gatunkowo. To w jednym: oficjalna uroczystość z przemówieniami mężczyzn w garniturach (na ogół są prezydentami), teatr uliczny, multimedialne widowisko telewizyjne, koncert, pokaz laserów i spektakularnych iluminacji, polityczny wiec, wreszcie wydarzenie ze świata sportu. Prezentacje narodowych ekip były może i leitmotivem, ale na pewno nie najważniejszym elementem tego spektaklu, który, jak zapewne Państwo już wiedzą, odbywał się tym razem na Sekwanie. Zasadniczo wpłynęło to na dramaturgię widowiska: jego linearność, znaczoną kolejnymi, pojawiającymi się na rzecznej trasie stacjami.

Olimpijskie igrzyska, a szczególnie otwierające je i zamykające ceremonie, dawno przekroczyły progi hali sportowej, boiska czy kortu. To nierzadko polityczne manifestacje, dużo więcej, niż sport. Świat doskonale to rozumie, stąd protesty, a czasem bojkoty tej czy innej olimpiady. W ten sposób prowadzi się dziś wojny, pamiętacie Putina na Krymie?

A propos wojen i rewolucji – występ francuskiego metalowego zespołu Gojira i jego interpretacja pierwszego hymnu francuskiej rewolucji Ah, ca ira! był erupcją rewolucyjnej energii, która nad Sekwaną ciągle jest żywa i ciągle powoduje, że ludzie wychodzą na ulice. Zmultiplikowana Maria Antonia z własną głową w dłoniach to obraz szaleństwa i uwodzicielskiej siły takiego wybuchu, ale także ostrzeżenie, dokąd może prowadzić. Maria Antonia (notabene ikona modowej branży) przypomniała mi mediolański pokaz mody Alessandra Michelego dla Gucci z 2018 oku, z całą plejadą modelek i modeli dzierżących głowy pod pachą. Pokaz wywołał wtedy rytualne szok i niedowierzanie w tabloidach i być może stał się inspiracją dla dyrektora artystycznego ceremonii otwarcia igrzysk, Thomasa Jolly`ego. Albowiem jedną z atrakcji widowiska był właśnie pokaz mody, z otwierającą sceną jak z Ostatniej Wieczerzy, w interpretacji Leonarda da Vinci (fresk znajduje się notabene w Mediolanie). Zamiast apostołów – tłum różnorodnych rasowo i płciowo, kolorowych postaci, niczym z Parady Równości. Jesteście oburzeni? Jeśli nie, szukajcie słów oburzenia i podniosłej retoryki na kontach niezawodnych polityków. Bardzo to przewidywalne. O ile trudniej zbijać kapitał polityczny podziwiając niepełnosprawnych sportowców, prawda?


Jolly zrobił swój spektakl o zmieniającej się, wielokulturowej Francji. O francuskich kobietach, rewolucjonistkach, naukowczyniach, prawniczkach. O przybyszach, którzy współtworzą jej oblicze, ale nie zawsze doświadczają tego, czym są wolność, równość i braterstwo. Pokazał bunt, muzykę, taniec, ale i zabawę, poprzez którą o swoje prawa walczą wykluczeni. Pośród 10 kobiet, które wpłynęły na dzieje Francji, pojawiła się Simone Veil, była więźniarka niemieckich obozów koncentracyjnych, która przed Zgromadzeniem Narodowym Francji jako polityczka zaprezentowała projekt depenalizacji aborcji (tak, przyjęty). Pojawiła się Lady Gaga w wersji kabaretowej, nasz Jan Jakub Orliński (bravo!). Atrakcji była moc, może nawet trochę za dużo.


Poruszył mnie ostatni kwadrans ceremonii. Miasto świateł tym razem pogrążone było w ciemnościach, przez rzekę pruła Amazonka na mechanicznym koniu (jeden z ukłonów w stronę fascynujących francuskich maszynerii). Uderzała naturalność i klasa mistrzów sportu, także paraolimpijczyków, przekazujących sobie olimpijski ogień. Wśród nich ludzie młodzi i dużo starsi, z niepełnosprawnością, na wózku inwalidzkim. Celine Dion, sama zmagająca się z nieuleczalną chorobą, fenomenalną interpretacją Hymnu o miłości z repertuaru Edith Piaf dotknęła spraw najważniejszych. Wreszcie olimpijski znicz, który zapłonął w unoszącym się w powietrzu balonie. Symbolu inwencji i nowoczesności, ale także lekkości, esprit, umiejętności mówienia o istotnych sprawach językiem bez patosu.

"POST SCRIPTUM: W dyskusję o inspiracjach paryskiej ceremonii włączyli się także badacze (zazwyczaj ograniczający się do wymiany zawodowych uszczypliwości na zamkniętych forach). Bene! Temat uczty, jak widzimy zatem, w dziejach sztuki pojawia się od wieków, jest obecny również w licznych dziełach literackich. Z pewnością na Ostatnią Wieczerzę nie miał patentu Leonardo. Zdaniem uczonych, inspiracją twórców olimpijskiego widowiska był obraz Jana van Bijlerta pt. "Uczta bogów" (z okazji zaślubin Peleusa i Tetydy), powstały ok. 1635-40 roku. Jeśli przeoczyli go Państwo w Musée Magnin w Dijon, załączamy reprodukcję.

Najpopularniejsze

  • Tatry Zachodnie: polski turysta ranny podczas ucieczki przed niedźwiedzicą

    Radio Kraków

  • Śmiertelny wypadek w Januszowicach. Nie żyje 33-letni kierowca

    Jan Pająk

  • Tragiczne odkrycie w lesie pod Tarnowem. Biegacz znalazł ciało 37-latka

    Agnieszka Wrońska-Bęben

  • Z Żabna do Krakowa w godzinę? Samorządowcy zdradzają plany dla „Szczucinki"

    Agnieszka Wrońska-Bęben

  • Sześć departamentów do likwidacji. Łukasz Gibała podpisał zarządzenie

    Radio Kraków

  • Wichury nad Polską, alerty także w Małopolsce. W Tatrach możliwe zamiecie

    Radio Kraków

Najnowsze

  • Zmiany na S7 w Krakowie. Jeszcze przed Wszystkimi Świętymi kierowcy pojadą estakadami w Mistrzejowicach

  • Ktoś chce potajemnie wywozić dzieci ze szkół? Absurdalna teoria wywołała panikę wśród rodziców

  • Bartosz Bocheńczak (Konfederacja): Mimo "wtopy" przy wyborach w Krakowie, wystartuję do Sejmu

  • OFICJALNIE | Kraków gospodarzem Mistrzostw Świata Kobiet Amp Futbol 2027!

  • Tarnów większy o sąsiednie miejscowości? Gmina Tarnów nie chce o tym słyszeć

  • Carlos Santana po raz pierwszy w Krakowie!