Wtorek, 27 paź 0 °C Jakość powietrza: Dobra Na antenie
Menu dostępności (CTRL+U)
Zmień kontrast
Podświetl linki
Zatrzymaj animacje
Powiększ tekst
Szerokość tekstu
Wysokość linii
Resetuj ustawienia

Od Shkendiji do Lecha. Jaka była dla Cracovii pierwsza część sezonu?

Dla piłkarzy Cracovii dobiegł końca rok 2016. Rok, który miał wiele oblicz. To wiosenne było z pewnością lepsze niż jesienne - w drugiej części sezonu w pamięć zapadną między innymi porażki w Lidze Europy, seria meczów bez wygranej oraz brak choćby jednego zwycięstwa w wyjazdowych potyczkach.

Od Shkendiji do Lecha. Jaka była dla Cracovii pierwsza część sezonu?
fot. Marek Lasyk

Remisem z Lechem Poznań Cracovia zakończyła w sobotę piłkarski rok 2016. Rok... no właśnie - z jednej strony udany, z drugiej niekoniecznie. Wiosna poprzedniego sezonu była przecież świetna i zakończyła się pierwszym od wielu lat awansem do europejskich pucharów. Przygoda w Europie skończyła się jednak tak samo niespodziewanie, jak się zaczęła. Już pierwsza przeszkoda, macedońska Shkendija Tetowo okazała się dla drużyny Jacka Zielińskiego nie do przeskoczenia, a dwumecz zakończył się bolesną porażką 1:4. Wówczas szkoleniowiec Cracovii, Jacek Zieliński, mówił przede wszystkim o zaufaniu, jakie piłkarze Pasów stracili w oczach kibiców. – Takiego meczu nie mieliśmy prawa przegrać bez względu na sytuację geopolityczną, personalną i warunki klimatyczne. Spotkania ze Shkendiją będą się za nami ciągnęły jeszcze długo. Zawaliliśmy, straciliśmy zaufanie w oczach kibiców i teraz musimy pracować nad tym, aby je odbudować. Będziemy to robić konsekwentnie, krok po kroku.

Pierwszy krok ku odbudowie tego zaufania Cracovia postawiła szybko i zdecydowanie. W pierwszej kolejce na stadion przy Kałuży przyjechał wicemistrz Polski, Piast Gliwice i zebrał od Pasów potężne lanie w rozmiarach 5:1. Później przyszła co prawda przegrana w Niecieczy, ale kibicom szybko tamten rezultat osłodziły derby. Cracovia wygrała z Wisłą 2:1 i wówczas wydawało się, że Pasy powolutku wchodzą na tory, które wyznaczyły sobie w poprzednim sezonie. – Derby to szczególny mecz dla całej społeczności Krakowa, zarówno dla nas, jak i dla kibiców. Jest co świętować. Mecz nie był dla nas łatwy, ale najważniejszy jest końcowy wynik – tak podsumował derbowe zwycięstwo Piotr Polczak. 

Jeszcze przed derbami stało się natomiast jasne, że w sezonie 2016/17 Cracovia będzie musiała sobie radzić bez Bartosza Kapustki. Występami w barwach reprezentacji podczas Mistrzostw Europy 19-latek zapracował sobie na transfer nie byle gdzie - do drużyny mistrza Angli, Leicester City. Mimo faktu, że nieobecność Kapustki będzie w perspektywie sezonu sporym osłabieniem, w Krakowie z transferu się cieszono – Każdy z chłopaków marzy o tym, aby trafić do najlepszej ligi świata. Cieszę się, że chłopak od nas, który w Cracovii rozpoczynał od grup młodzieżowych, przeszedł wszystkie szczeble, rozwija się świetnie. Trafił do reprezentacji, zagrał na mistrzostwach, a teraz trafił do takiej ligi - czego więcej wymagać? Bardzo się cieszymi i jesteśmy z niego dumni – mówił nam wówczas trener Jacek Zieliński.

Ekstraklasowe realia w kolejnych tygodniach nie były dla Cracovii zbyt przyjemne. Bezpośrednio po derbach rozpoczęła się czarna seria. Najpierw pożegnanie z Pucharem Polski, którego symbolem stały się problemy z getrami Antona Karaczanakowa. Później sześć z rzędu meczów ligowych bez choćby jednego zwycięstwa. Jak się jednak przełamywać, to tylko w wielkim stylu. 2 października do Krakowa przyjechała Korona Kielce, której Pasy zaaplikowały aż sześć goli. Następna kolejka? Wisła Płock i wygrana 1:0. – Takie spotkania, jak to z Wisłą smakują dużo lepiej, niż 6:0 z Koroną. Cała drużyna zasłużyła na ogromne brawa. Każdy walczył o każdy metr boiska i to sprawiło, że wygraliśmy ten trudny mecz – podkreślał po meczu z beniaminkiem z Płocka Jakub Wójcicki.

Nie tylko Wójcickiemu wydawało się wówczas, że Cracovia spory dołek ma już za sobą. I pewnie nikt nie uwierzyłby, gdyby po tamtym meczu stwierdzić, że było to ostatnie ligowe zwycięstwo w roku 2016. Najbliżej zdobycia kompletu punktów Pasy były w Gliwicach, gdzie gola na 2:2 straciły już po upływie doliczonego czasu gry. U siebie było jeszcze gorzej - na stadionie przy ulicy Kałuży, gdzie w zeszłym sezonie wygrywali tylko nieliczni, w ciągu kilku tygodni zwyciężyły Jagiellonia Białystok i Bruk-Bet Termalica. – Po takim meczu, jak w Gliwicach, gdzie straciliśmy gola w ostatniej chwili, chcieliśmy jak najszybciej wygrać i zacząć piąć się w górę tabeli – mówił po porażce z Termaliką Mateusz Cetnarski. – To nam się nie udało i trochę zakopaliśmy się w drugiej części tabeli. Teraz wszystko w naszych nogach i rękach, żeby tę sytuację odwrócić.

Przekleństwem Pasów jesienią obecnego sezonu były jednak głównie mecze w delegacjach. Cracovia to po 20 kolejkach jedyna drużyna, która nie zaznała jeszcze smaku wyjazdowego zwycięstwa. Piotr Polczak przyczyn takiego stanu rzeczy szuka między innymi w sferze psychicznej. – Coś siedzi w głowach zawodników. Coś się zacięło i nie możemy się przełamać. Czekamy na ten mecz, gdzie wreszcie uda nam się wygrać. Ciułamy punkty, ale od dłuższego czasu nie jesteśmy w stanie zdobyć trzech oczek. To na pewno dałoby nam zdecydowanie więcej wiary w siebie – stwierdził stoper Cracovii.

Rok Pasy zakończyły trzema z rzędu remisami 1:1 - najpierw z Górnikiem Łęczna, później w derbowym meczu przy Reymonta i na koniec, w rywalizacji z Lechem Poznań, która pozostawiła zawodnikom Jacka Zielińskiego spory niedosyt. Niedosyt tym większy, że nie był to pierwszy mecz, gdy Cracovia prowadząc nie była w stanie utrzymać korzystnego rezultatu do końca. – W meczu z Górnikiem Łęczna u siebie prowadziliśmy 1:0 i nie utrzymaliśmy tego do końca. W Gliwicach z Piastem wygrywaliśmy 2:1, też tego nie dowieźliśmy. To samo w meczu z Lechem, znów 1:0 dla nas i znów jeden punkt na koniec. Czasami coś się rozmywa - nie wiem czy to koncentracja, może brak szczęścia – zauważa Marcin Budziński. – Było w tej rundzie kilka fajnych meczów w naszym wykonaniu. Czasami brakowało konsenwencji, czasem szczęścia i niestety wygląda to w tabeli nieciekawie. Naprawdę uważam, że nasza lokata nie odzwierciedla tego, jak wyglądamy na boisku.

Mimo kiepskiej pozycji Pasów w tabeli Budziński w przyszłość patrzy jednak optymistycznie. – Teraz przed nami przerwa, później okres przygotowawczy i myślę, że na wiosnę to wszystko będzie wyglądało zdecydowanie lepiej - zwłaszcza nasz dorobek punktowy. Mimo wszystko jestem dobrej myśli. Gorzej chyba już nie zagramy – podsumował pomocnik Cracovii.

Po znakomitym sezonie 2015/16, aktualny sezon dla kibiców Pasów jest dużym rozczarowaniem. Zaledwie cztery zwycięstwa w 20 ligowych meczach sprawiają, że Cracovia zimę spędzi na odległej lokacie, a walka o miejsce w górnej ósemce wydaje się mimo wszystko poza zasięgiem Pasów. Jedno jest pewne - przed Jackiem Zielińskim i jego podopiecznymi niezwykle pracowita zima. Powrót na ligowe boiska 10 lutego, gdy Cracovia zagra na wyjeździe z Ruchem Chorzów.

AD

Najpopularniejsze

  • Tatry Zachodnie: polski turysta ranny podczas ucieczki przed niedźwiedzicą

    Radio Kraków

  • Śmiertelny wypadek w Januszowicach. Nie żyje 33-letni kierowca

    Jan Pająk

  • Tragiczne odkrycie w lesie pod Tarnowem. Biegacz znalazł ciało 37-latka

    Agnieszka Wrońska-Bęben

  • Sześć departamentów do likwidacji. Łukasz Gibała podpisał zarządzenie

    Radio Kraków

  • Wichury nad Polską, alerty także w Małopolsce. W Tatrach możliwe zamiecie

    Radio Kraków

  • Przez ponad 200 lat uważano go za kopię. Sensacyjne odkrycie na Wawelu

    Gabriela Koziara

Najnowsze

  • Urząd Miejski w Wojniczu już w nowej siedzibie. Przeprowadzka opóźniła się o kilka miesięcy

  • Wenecja 1 – odrestaurowana kamienica ze strefą wellness w Krakowie

  • Osada Czorsztyn odzyska blask. Ruszyła rewitalizacja zabytkowego kompleksu

  • Czy Europa wraca do najciemniejszych czasów XX wieku? Konstanty Gebert: „Powracają nastroje w innych kostiumach”

  • Koniec z niebezpiecznym skrzyżowaniem w Zembrzycach? Powstanie rondo turbinowe

  • W Zakopanem wrze wokół obwodnicy. "Drogę będę miała pod salonem"