Wtorek, 27 paź 12 °C Jakość powietrza: Dostateczna Na antenie
Menu dostępności (CTRL+U)
Zmień kontrast
Podświetl linki
Zatrzymaj animacje
Powiększ tekst
Szerokość tekstu
Wysokość linii
Resetuj ustawienia

Nagroda za medal w Pekinie i rozstanie z trenerem

W siedzibie Polskiego Komitetu Olimpijskiego skoczek narciarski Dawid Kubacki odebrał nagrodę w wysokości 50 tysięcy złotych za zdobycie brązowego medalu igrzysk w Pekinie. 25 tysięcy trafiło do trenera Michala Doleżala. Ale w kuluarach dyskutowano o nowym trenerze kadry. Thomas Thurnbichler (nie) jest nowym szkoleniowcem polskich skoczków. Wręczenie symbolicznych czeków poprzedziło odsłonięcie przez Kubackiego pamiątkowej plakiety medalu w mieszczącym się w tym samym budynku Muzeum Sportu i Turystyki.

Nagroda za medal w Pekinie i rozstanie z trenerem
fot. Piotr Nowak / PAP

Prezes Polskiego Związku Narciarskiego Apoloniusz Tajner potwierdził, że nowym trenerem kadry skoczków narciarskich zostanie Austriak Thomas Thurnbichler, który dotychczas był asystentem Andreasa Widhoelzla. Wspólnie doprowadzili w tym sezonie Austriaków do drużynowego złota olimpijskiego oraz wygrania klasyfikacji Pucharu Narodów.

Ma on zastąpić na tym stanowisku Czecha Michala Doleżala, z którym związek nie przedłużył umowy. Kontrakt z Thurnbichlerem ma obowiązywać do igrzysk we Włoszech, a on sam ma zamieszkać na stałe w Krakowie. Tajner przyznał jednak, że kontrakt nie został jeszcze podpisany.

W czwartek w siedzibie Polskiego Komitetu Olimpijskiego skoczek narciarski Dawid Kubacki odebrał nagrodę w wysokości 50 tysięcy złotych za zdobycie brązowego medalu igrzysk w Pekinie. 25 tysięcy trafiło do trenera Michala Doleżala.

"Rzadko którzy polscy sportowcy zasługują na bezgraniczne zaufanie, tak jak polscy skoczkowie narciarscy. Niezależnie od tego, że to nie był najlepszy sezon w wykonaniu skoczków narciarskich, to jednak przedstawiciele tej dyscypliny zapewnili nam medal olimpijski" - powiedział obecny na uroczystości minister sportu Kamil Bortniczuk.

Wręczenie symbolicznych czeków poprzedziło odsłonięcie przez Kubackiego pamiątkowej plakiety medalu w mieszczącym się w tym samym budynku Muzeum Sportu i Turystyki. "Czuję się wyróżniony, że mogę tutaj być. Szkoda, że nie możemy świętować w większym gronie. Impreza pewnie by się przeciągnęła, ale na pewno wszyscy sobie tego życzymy" - powiedział 32-latek z Szaflar.

Medal Kubackiego, który cztery lata wcześniej w Pjongczangu cieszył się z brązowego krążka w konkursie drużynowym, był jedynym zdobytym w Pekinie przez reprezentację Polski. Na skoczni normalnej w Zhangjiakou musiał uznać wyższość Japończyka Ryoyu Kobayashiego i Austriaka Manuela Fettnera. Szóste miejsce zajął natomiast Kamil Stoch.

"Ten sezon od początku nie układał się po naszej myśli. W dodatku przed igrzyskami byłem zakażony koronawirusem. Nie miałem możliwości pokazania się i pewności, że na igrzyska pojadę. Trener dał mi jednak kredyt zaufania i myślę, że skutecznie go wykorzystałem, mimo że nie byłem faworytem, mimo że już na miejscu też nie skakałem wybitnie. Nikt na mnie nie stawiał. Może dzięki temu miałem troszeczkę mniej presji i potrafiłem się skupić na tym, co chcę zrobić. W tym dniu, w którym trzeba było, wszystko zagrało na tyle, że teraz możemy się cieszyć z tego medalu" - podkreślił Kubacki.

"Medal nie zmienia jednak tego, że był to sezon słodko-gorzki i to raczej z przewagą gorzkiego. Przed sezonem nic nie wskazywało, że czeka nas tak ciężki czas. Dużo pracy włożyliśmy, aby wrócić na prawidłowe tory. Ona przyniosła efekty i im dalej w sezon, tym lepiej to wygląda. Ale jednak sezon podsumowuje się jako całość i niestety tych gorzkich momentów było więcej. Nie najedliśmy się tym sezonem, każdy był głodny większej liczby sukcesów, fajnych startów. Wierzę, że będzie nas to motywowało do dalszej pracy" - dodał.

Mimo otrzymania nagrody trudno było dostrzec uśmiech na twarzy Doleżala. Czeski szkoleniowiec po sześciu latach kończy przygodę z reprezentacją Polski - najpierw jako asystent Austriaka Stefana Horngachera, a ostatnie trzy sezony jako główny szkoleniowiec. "Jest żal. Nie ukrywam, że wciąż dziwnie się z tym wszystkim czuję. Z jednej strony jest to dzień święta dla Dawida, ale z drugiej wiem, że dalszej współpracy już nie będzie" - powiedział po części oficjalnej Doleżal, który tydzień temu został poinformowany przez PZN, że jego umowa nie zostanie przedłużona. O swojej przyszłości nie chciał opowiadać w szczegółach. "Mogę tylko powiedzieć, że mam dwie bardzo konkretne oferty z innych federacji" - dodał.

Jedna to kolejna asystentura u Horngachera, ale teraz w reprezentacji Niemiec, a druga to praca głównego trenera w niesprecyzowanym kraju, prawdopodobnie we Włoszech.

Najpopularniejsze

  • Tatry Zachodnie: polski turysta ranny podczas ucieczki przed niedźwiedzicą

    Radio Kraków

  • Śmiertelny wypadek w Januszowicach. Nie żyje 33-letni kierowca

    Jan Pająk

  • Tragiczne odkrycie w lesie pod Tarnowem. Biegacz znalazł ciało 37-latka

    Agnieszka Wrońska-Bęben

  • Z Żabna do Krakowa w godzinę? Samorządowcy zdradzają plany dla „Szczucinki"

    Agnieszka Wrońska-Bęben

  • Sześć departamentów do likwidacji. Łukasz Gibała podpisał zarządzenie

    Radio Kraków

  • Wichury nad Polską, alerty także w Małopolsce. W Tatrach możliwe zamiecie

    Radio Kraków

Najnowsze

  • Prezydent Gibała zwolnił dyrektora ZIS w trybie natychmiastowym. W tle ponad 300 tys. zł dla firmy PR

  • Hanna Bieluszko wraca na scenę mimo choroby. "Nie czuję się spełniona. Mam kilka marzeń"

  • Urząd czekał na konserwatora, konserwator na urząd. Remont Placu Drzewnego w Tarnowie w końcu się rozpocznie?

  • Zaduszki Organowe 2026. Muzyczny maraton w krakowskich świątyniach

  • Mieszkańcy chcą tego wjazdu, drogowcy go zamknęli. Ktoś wyłamał bariery

  • Nocne utrudnienia na obwodnicy Brzeska. Kierowcy jadący w stronę Krakowa pojadą objazdem