We wtorek do kraju wróciła Klaudia Zwolińska, reprezentantka Polski w kajakarstwie górskim. W mistrzostwach świata na australijskim torze w Penrith kajakarka z Nowego Sącza zdobyła dwa złote medale w konkurencjach C-1 i K-1 oraz brązowy krążek w kajak crossie.
Posłuchaj Klaudii Zwolińskiej
Klaudia Zwolińska przyznała, że dopiero po jakimś czasie uświadomiła sobie wymiar sukcesów odniesionych na antypodach.
Czuję się zmęczona, nie za bardzo to do mnie docierało. Dopiero, gdy zaczęliśmy dyskutować o tym, jak ten sukces wygląda na kartach historii polskiego sportu, wtedy zrozumiałam, że to naprawdę coś wielkiego i coś, co ciężko będzie pobić. Chociaż chciałabym kiedyś pobić, żeby przywieźć trzy złote medale i jak widać, jest to możliwe. Będę do tego dążyć, fajnie się czuję i jestem dumna z tego, że slalom teraz tak błyszczy.
Polska kajakarka podkreśliła, że wyjątkowe osiągnięcia w mistrzostwach świata to efekt ciężkich treningów - do których sama podchodzi bardzo krytycznie.
Jeżeli chodzi o "kanadyjkę', dałam taki wywiad zaraz po starcie, że jestem w szoku. Jednak to przemyślałam i jestem bardzo krytyczna wobec siebie. Jeżeli chodzi o kajak, na treningach popełniam coraz mniej błędów, jestem bardzo powtarzalna i stabilna, a mimo tego jestem nerwowa, bo chciałabym, żeby było idealnie. Na kanadyjce często jest jeszcze więcej błędów, stąd jeszcze większa moja krytyka i więcej treningów, które nazywam złymi, a mój trener mówi, że gdyby wszyscy mieli takie treningi, to byśmy mieli po kilkanaście medali na każdej imprezie.
W klasyfikacji medalowej dorobek Klaudii Zwolińskiej wystarczył Polsce do zajęcia 3. miejsca - tuż za Francuzami i Czechami.
Klaudia Zwolińska jest pierwszą kajakarką w historii, która start w mistrzostwach świata zakończyła z trzema medalami.