Polscy siatkarze w sobotę w Mediolanie zagrają z Francją w wielkim finale mistrzostw Europy. Stawką jest nie tylko złoty medal, ale także kwalifikacja olimpijska do igrzysk w Los Angeles dla zwycięzcy.
Biało-czerwoni w półfinale w trzech setach pokonali Słoweńców, natomiast Francuzi wygrali 3:1 z Finami.
W sobotnim finale dojdzie do powtórki finału igrzysk olimpijskich w Paryżu. Polacy, którzy bronią w Mediolanie europejskiego tytułu, będą mieć okazję do rewanżu, bowiem przegrali w stolicy Francji z gospodarzami 0:3. Porażki doznali też trzy lata wcześniej w Tokio, jednak wówczas francuska ekipa okazała się lepsza w ćwierćfinale, po czym kilka dni później wywalczyła olimpijskie złoto.
Biało-czerwoni po raz drugi w historii spotkają się natomiast z „Trójkolorowymi” w finale mistrzostw Starego Kontynentu. Jedyny taki dotychczasowy mecz miał miejsce w 2009 roku w Izmirze, gdzie Polacy wygrali 3:1 i po raz pierwszy triumfowali w imprezie tej rangi. Drugi raz dokonali tego trzy lata temu w Rzymie, wówczas pokonali w finale Włochów 3:0.
- Mamy już medal, ale chcemy więcej. Celujemy w złoto – zadeklarował polski rozgrywający Marcin Komenda po wygranym półfinale ze Słowenią.
Podopieczni trenera Nikoli Grbicia mają już zapewniony 12. medal ME i 10. pod wodzą serbskiego szkoleniowca. Od kiedy objął on polską reprezentację, ta nie schodzi z podium międzynarodowych imprez.
Początek finału o godz. 21.
W sobotę po południu Finlandia wywalczyła brązowy medal siatkarskich mistrzostw Europy. W rozgrywanym w Assago pod Mediolanem spotkaniu o trzecie miejsce Finlandia wygrała ze Słowenią 3:0 (25:23, 25:20, 29:27). To pierwszy medal mistrzostw Europy zdobyty przez reprezentację Finlandii w historii.