Już w sobotę o godzinie 17:30 Wisła Kraków zmierzy się na wyjeździe z aktualnym mistrzem Polski i liderem Ekstraklasy, Lechem Poznań. Przed tym spotkaniem z krakowskimi dziennikarzami spotkał się trener Białej Gwiazdy, Mariusz Jop.
Pucharowa sensacja a szanse Wisły
Trener Wiślaków został zapytany na wstępie, czy sensacyjny wynik w Pucharze Polski, w którym trzecioligowa Siarka Tarnobrzeg pokonała Lecha Poznań i wyeliminowała go z rozgrywek, dodaje drużynie wiary w to, że na wyjeździe można powalczyć o korzystny rezultat. Trener Mariusz Jop tak mówi na ten temat:
„Nie, wiemy, że to nie ma żadnego znaczenia i tutaj takie szukanie analogii nie ma większego sensu. Każdy mecz jest inny. My też niestety mamy przykre doświadczenia z pucharów. Są to trudne mecze pod względem mentalnym na pewno dla takiego zespołu jakim jest Lech, który gra mecze w europejskich pucharach. Na pewno tutaj jest ten element, który jest dla każdego bardzo trudny, czyli wyzwolenie w sobie tej energii, która jest potrzebna do tego, żeby pokazać swoje umiejętności, a takie mecze są bardzo trudne”.
Wyzwanie na stadionie lidera
Kolejną kwestią poruszoną chronologicznie przez dziennikarzy była doskonała forma Lecha na własnym obiekcie – zespół w sześciu meczach odniósł pięć zwycięstw i nie stracił gola od pierwszej kolejki. Trener został zapytany, czy jego drużyna widzi szansę na zdobycie punktów na terenie lidera. Mariusz Jop odpowiedział w ten sposób:
„Lech to na pewno jest zespół, który w ostatnich latach jest absolutnie wiodącym w Polsce. Bardzo dużo indywidualności. Natomiast dla nas jest to możliwość pokazania samego siebie, pokazania drużyny na tle bardzo dobrego rywala. My chcemy się sprawdzić, po to awansowaliśmy między innymi do Ekstraklasy, żeby takie mecze grać. Dla każdego zawodnika i dla nas też, jeżeli chodzi o sztab, jest to świetny moment do tego, żeby się sprawdzić, co nie oznacza, że my tam jedziemy po to, żeby sobie pograć i nie grać o punkty. My tam chcemy zrobić niespodziankę i chcemy grać o pełną pulę”.
Wierność ofensywnemu DNA
Dziennikarze zwrócili uwagę, że Wisła zawsze stara się narzucać swój ofensywny styl gry i zapytali, czy w starciu z tak mocnym przeciwnikiem zespół rozważa zmianę swojego DNA i podejścia taktycznego. Trener odniósł się do tego następująco:
„Nie, my nie zamierzamy zmieniać jakoś znacząco naszego sposobu myślenia, naszego sposobu grania. Jesteśmy wierni swojej myśli, swojej filozofii i temu, co chcemy robić na boisku. Oczywiście, szanując rywala, bo tak jak mówiłem wcześniej, to zespół wiodący w Polsce. Natomiast my chcemy się skupić na sobie, na swoich zadaniach, na tym, co możemy poprawić i zrobić to na tle właśnie dobrego rywala. Wiemy, że zespół Lecha na pewno jest zdecydowanie lepszym zespołem, jeżeli chodzi o atakowanie, w defensywie też mają swoje problemy, więc my też będziemy chcieli to wykorzystać”.
Wnioski po meczu z Rakowem
W trakcie konferencji powrócono do ostatniego spotkania z Rakowem Częstochowa, pytając szkoleniowca o wnioski z najsłabszego fragmentu gry, który nastąpił tuż po strzeleniu przez Wisłę bramki na 1:0. Mariusz Jop wyjaśnił to tak:
„W takim momencie, jak zdobywasz bramkę, musisz zachować przede wszystkim tę organizację w defensywie, a głównie agresywność i taką proaktywność. Coś, co jest naszą mocną stroną generalnie, bo jesteśmy zespołem, który jest najlepszy, jeżeli chodzi o pojedynki defensywne. Jeżeli chodzi o tę intensywność pressingu, też jesteśmy bardzo wysoko, bo na drugim miejscu. I są takie momenty po bramce, trzeba to utrzymać, a troszeczkę nam tego w tamtym momencie zabrakło, trochę nam zabrakło płynności w grze, trochę nam zabrakło decyzji dobrych z piłką. Czasami za szybko chcieliśmy jednym podaniem od razu przenosić ciężar gry na połowę rywala, gdzie był czas i przestrzeń do tego, żeby spokojnie zbudować akcję od tyłu, tak jak to robiliśmy w pierwszej połowie. A to na pewno by nam przyniosło wtedy więcej efektu, ale to jest historia, bo mecz z Lechem będzie zupełnie inny”.
Sytuacja kadrowa i powroty po kontuzjach
Następnie dziennikarz zapytał o sytuację kadrową, wspominając o powrocie do kadry meczowej Marko Božića oraz pytając o stan zdrowia Macieja Kuziemki i gotowość do gry w podstawowym składzie po przerwie. Trener skomentował ten temat słowami:
„To jest naturalne, że jeżeli jakiś piłkarz wypada na tydzień z treningów z zespołem, czy też w ogóle z treningów piłkarskich, to to nie jest tak, że potrenuje trzy, cztery dni i on będzie w tej samej dyspozycji, co wcześniej. Po prostu taki piłkarz potrzebuje czasu i tu w przypadku każdego zawodnika ten czas w treningu w pełni z zespołem działa na jego korzyść i tak jest w przypadku Božića również”.
Potencjał Kacpra Dudy
Kolejne pytanie dotyczyło Kacpra Dudy oraz potencjału jego strzałów z dystansu i niewykorzystanych okazji. Szkoleniowiec ocenił sytuację w następujący sposób:
„Kacper ma możliwości do tego, żeby zdobywać bramki z dystansu, bo ma mocne, czyste uderzenie. Takie prostym podbiciem. Czasami trochę za długo zwleka z taką decyzją, czasami chce za ładnie, za bardzo przymierzyć, bo masę bramek widziałem tego typu, gdzie po prostu zawodnik podjął szybką decyzję i nawet nie idealnie trafiając w piłkę, po prostu ta piłka wpadała do bramki. To jest też coś, nad czym Kacper musi pracować”.
Gra do ostatniego gwizdka
Dziennikarze zapytali, czy gra do samego końca i zdobywanie bramek w końcówkach spotkań to obecnie cecha charakteryzująca tę drużynę. Trener potwierdził to stanowczo:
„Jest to cecha zespołu, który zawsze gra do końca, który się nigdy nie poddaje. To jest coś, co jest bardzo ważne w takich naszych wartościach zespołowych. Od samego początku zwracaliśmy na to mocną uwagę. Więc takie przypadki były już w pierwszej lidze i takie przypadki... znaczy to nie przypadki, bo jeżeli to już jest któryś raz z kolei, to nie powinniśmy mówić o przypadku, tylko o tym, że po prostu ten zespół ma tę wiarę w siebie i zawsze gra do ostatniego gwizdka”.
Wszechstronność piłkarzy i zmiany pozycji
Pojawiło się również pytanie o to, jak zawodnicy, tacy jak Leliveld czy Mikulec, adaptują się do gry na nowych, niesztampowych dla siebie pozycjach na boisku. Trener odpowiedział w ten sposób:
„Leliveld jest wyjątkowym piłkarzem pod tym względem, ma ogromną inteligencję piłkarską, która pozwala mu bardzo szybko adaptować się do różnych pozycji i jest to piłkarz, który bardzo dobrze czuje grę. Wiemy o tym, że w budowaniu ataków ma dużą jakość i bardzo dużo widzi na boisku, więc to zależy indywidualnie od piłkarza. Ale Mikulec też jest podobnym zawodnikiem, który kiedyś grał jako skrzydłowy, grał też na boku obrony. Generalnie mamy sporo piłkarzy potrafiących zagrać na kilku pozycjach, jest to duża zaleta naszego zespołu”.
Zagrożenie zawieszeniami przed derbami
W obliczu faktu, że kilku graczy jest zagrożonych pauzą za kartki w zbliżających się derbach Krakowa, trener został zapytany, czy sztab specjalnie uczulał na to zawodników. Mariusz Jop przedstawił stanowisko sztabu:
„Ta filozofia, którą wyznajemy dotychczas, czyli skupianie się na najbliższym meczu, obowiązuje dalej. My nie możemy myśleć teraz, co będzie za dwie kolejki. Oczywiście piłkarze powinni uważać na to, żeby nie dostać kolejnych kartek, natomiast nie chcemy się skupiać na tego typu rzeczach, bo zazwyczaj efekt tego jest negatywny, jeżeli się na tym bardzo mocno skupiamy”.
Patryk Wålemark i pojedynki na skrzydłach
Następnie dziennikarze zwrócili uwagę na wysoką formę Patryka Wålemarka z Lecha Poznań i zapytali, czy Kuba Krzyżanowski i sztab ostrzą sobie zęby na te pojedynki ze Szwedem. Mariusz Jop opisał to tak:
„Wålemark jest ostatnio w bardzo wysokiej formie, pokazał to i w meczu reprezentacji, i pokazuje to w lidze. Piłkarz bardzo skuteczny w ofensywie, dobre dryblingi, dobre uderzenie, otwierające podanie, też takie charakterystyczne zagranie na dalszy słupek piłki dochodzącej, więc tak, na pewno jest to piłkarz w wysokiej formie. Natomiast nie znaczy, że to jest ktoś, kogo się nie da powstrzymać. To, co powiedziałem wcześniej: my jako zespół potrafimy wygrywać pojedynki defensywne i Kuba i Gigier, czyli nasi nominalni boczni obrońcy, są skuteczni w tym elemencie. Będą to ciekawe pojedynki i jeżeli ci piłkarze będą grali od początku na murawie, zobaczymy, jaki będzie ich efekt. Natomiast do tej pory Kuba sobie świetnie radził, praktycznie żaden skrzydłowy nie można powiedzieć, że sprawił mu bardzo dużo problemów”.
Klucz do udanego początku sezonu
Pojawiło się pytanie o to, co jest kluczem do wywalczenia 21 punktów w dotychczasowych 12 rozegranych kolejkach. Szkoleniowiec odpowiedział:
„Na takie podsumowanie przyjdzie czas, bo to chyba dzisiaj nie jest moment, żeby taką szerszą analizę robić. Natomiast oczywiście to, co pan redaktor powiedział, ma znaczenie, czyli to, że rdzeń zespołu został zachowany, to, że znamy się już dosyć dobrze i wiemy, czego od siebie oczekiwać, to, że jesteśmy dobrze przygotowani fizycznie. Mówiliśmy też o tym, że te obciążenia będą zwiększane i one były zwiększone, i piłkarze dobrze się do tego zaadaptowali. Więc to jest szereg czynników, to nigdy nie jest jeden element. Oczywiście mecze u siebie, fantastyczni kibice... tu można jeszcze dużo więcej czynników znaleźć, które sprawiały do tej pory, że Wisła ma 21 punktów”.
Nastawienie rywala po pucharowej porażce
Nawiązując ponownie do pucharowej wpadki rywala, trener został zapytany, czy wolałby zagrać z Lechem "sytym" po zwycięstwie nad Legią Warszawa, czy raczej spodziewa się podrażnienia i "sportowej wściekłości" rywala. Mariusz Jop stwierdził:
„Nie ma to żadnego znaczenia w tym momencie. Przyjmujemy rzeczy takie, jakimi są i nie mamy na to absolutnie wpływu, więc skupiamy się tylko na sobie. Bo to, czy Lech wygrał, czy przegrał, to oni muszą wewnętrznie sobie te kwestie rozstrzygnąć. Natomiast, tak jak mówiłem wcześniej, dla nas najważniejsze jest to, co my robimy i jak my to robimy”.
Kontrowersje sędziowskie i system VAR
Jeden z dziennikarzy poprosił trenera, by odniósł się do narastającego zamieszania z sędziami i licznych kontrowersji na ligowych boiskach. Trener załagodził temat słowami:
„Nie chcę się teraz skupiać na tym temacie. Mamy przed sobą mecz. Każdy powinien się starać robić to, co potrafi najlepiej. Błędy się będą zdarzały, zdarzają się piłkarzom, trenerom, zdarzają się też sędziom. Trzeba być dobrej myśli, że tych błędów będzie mniej, a te kwestie, o których pan redaktor mówił, powinni też rozstrzygnąć we własnym gronie sędziowie. Są do tego właściwe organy, żeby pracować nad tym, żeby być po prostu bardziej efektywnym w działaniu”.
Podejście do derbowego dwumeczu
Na sam koniec konferencji zapytano trenera, czy traktuje najbliższe dni jako "dwumecz", mając w perspektywie nie tylko hit z Lechem Poznań, ale również zbliżające się wielkimi krokami derby z Cracovią. Mariusz Jop odpowiedział krótko:
„Nie. Skupiam się w tym momencie tylko na meczu z Lechem Poznań".