Wtorek, 27 paź 12 °C Jakość powietrza: Dostateczna Na antenie
Menu dostępności (CTRL+U)
Zmień kontrast
Podświetl linki
Zatrzymaj animacje
Powiększ tekst
Szerokość tekstu
Wysokość linii
Resetuj ustawienia

Ktoś musiał się przełamać. Niestety, nie Sandecja

W niedzielę we Wrocławiu zmierzyły się drużyny, które w tym roku jeszcze w lidze nie wygrały. Czarną serię przerwał Śląsk i oddalił się od strefy spadkowej. Sandecja jest natomiast coraz bliżej pierwszej ligi.

Ktoś musiał się przełamać. Niestety, nie Sandecja
Fot. PAP/Maciej Kulczyński

Spotkanie fantastycznie rozpoczęło się dla Śląska, który wyszedł na prowadzenie nim minęło 50 sekund. Prawą stroną przedarł się Jakub Kosecki, dograł w pole karne do Michała Chrabka, który nie trafił w piłkę, ale ta trafiła do nadbiegającego Mateusza Cholewiaka. Lewy obrońca gospodarzy huknął od razu z lewej nogi i Michał Gliwa był bez szans.

W tym momencie wszystkie założenia taktyczne Sandecji legły w gruzach, bo nie mając już nic do stracenia została zmuszona do ataku. Goście starali się przejąć inicjatywę i momentami im się to udawało, ale gra toczyła się głównie w środkowej strefie. Było dużo walki, zaangażowania, ale brakowało dokładności.

Mimo to, Sandecja mogła doprowadzić do remisu. Groźnie na bramkę Jakuba Słowika, który rozgrywał setny mecz w ekstraklasie, strzelał Pawlo Ksionz, ale najlepszą okazję miał Damir Sovsic. Po prostopadłym podaniu zawodnik gości znalazł się sam na sam z bramkarzem Śląska, lecz zamiast do siatki trafił w słupek.

Swoje okazje miał też Śląsk. Gliwę sprawdził m.in. Kamil Dankowskim mocnym uderzeniem zza pola karnego, a także Jakub Kosecki po rajdzie niemal przez całe boisko.

Druga połowa mogła się zacząć, jak cały mecz, od gola dla Śląska. Po mądrym zagraniu bardzo aktywnego w niedzielę Koseckiego w idealnej sytuacji znalazł się Robert Pich. Słowak miał dużo czasu i miejsca, aby przymierzyć dokładnie, ale zamiast tego zdecydował się na szybki strzał i fatalnie przestrzelił.

W przeciwieństwie do pierwszej połowy, to Śląsk po przerwie miał optyczną przewagę. Wrocławianie utrzymywali się przy piłce, atakowali i brakowało tylko skutecznego wykończenia. Goście w tym czasie nie tylko nie potrafili wypracować sobie sytuacji bramkowej, ale nawet przedostać się w pobliże pola karnego gospodarzy.

Emocje zaczęły rosnąć się w ostatnich 20 minutach. Najpierw w polu karnym gości padł Michał Chrapek, ale po wideoweryfikacji sędzia nie dopatrzył się żadnego przewinienie piłkarza rywali. Pomocnik Śląska musiał jednak zejść z boiska, bo uraz okazał się poważny.

Kilka chwil później wrocławianie grali w dziesiątkę. Sito Riera wślizgiem zaatakował jednego z piłkarzy gości, arbiter odgwizdał przewinienie i pokazał żółtą kartkę zawodnikowi gospodarzy. Ponieważ było to drugie upomnienie Hiszpana, musiał udać się do szatni.

Od tego momentu role na boisku się odwróciły – Sandecja atakowała, a Śląsk się bronił i kradł sekundy. Pomysłem gości na doprowadzenie do remisu było jednak jedynie wstrzeliwanie piłki w pole karne gospodarzy. Kilka razy się mocno w szesnastce zakotłowało, ale to było wszystko na co było stać przyjezdnych.

Śląsk Wrocław - Sandecja Nowy Sącz 1:0 (1:0)

Bramki: 1:0 Mateusz Cholewiak (1).

PAP/AD

Najpopularniejsze

  • Tatry Zachodnie: polski turysta ranny podczas ucieczki przed niedźwiedzicą

    Radio Kraków

  • Śmiertelny wypadek w Januszowicach. Nie żyje 33-letni kierowca

    Jan Pająk

  • Tragiczne odkrycie w lesie pod Tarnowem. Biegacz znalazł ciało 37-latka

    Agnieszka Wrońska-Bęben

  • Z Żabna do Krakowa w godzinę? Samorządowcy zdradzają plany dla „Szczucinki"

    Agnieszka Wrońska-Bęben

  • Sześć departamentów do likwidacji. Łukasz Gibała podpisał zarządzenie

    Radio Kraków

  • Prezydent Gibała zwolnił dyrektora ZIS w trybie natychmiastowym. W tle ponad 300 tys. zł dla firmy PR

    Ola Sobczak

Najnowsze

  • Spacer z psem w jesienny wieczór: smycz, odblaski i suche łapy po deszczu

  • Śmierć młodej kobiety podczas wichury w Zakopanem. Właściciel działki usłyszał zarzut

  • "Historia kina nigdy nie stoi w miejscu". 27. Festiwal Filmu Niemego

  • Prezydent Gibała zwolnił dyrektora ZIS w trybie natychmiastowym. W tle ponad 300 tys. zł dla firmy PR

  • Hanna Bieluszko wraca na scenę mimo choroby. "Nie czuję się spełniona. Mam kilka marzeń"

  • Urząd czekał na konserwatora, konserwator na urząd. Remont Placu Drzewnego w Tarnowie w końcu się rozpocznie?