Podejrzeniom wobec krakowskiego boksera Mariusza Wacha nie ma końca. Po tym jak niemiecki dziennik Bild zarzucił Polakowi stosowanie dopingu przed walką z Władimirem Kliczką, polski bokser wraz ze swoim sztabem treningowym próbuje oczyścić się z zarzutów.
Po walce Mariusza Wacha z Władimirem Kliczką o pasy mistrzowskie federacji WBA, IBF, WBO i IBO 10 listopada 2012 roku w Hamburgu, niemiecki dziennik Bild zarzucił Polakowi stosowanie niedozwolonych środków dopingujących, które rzekomo miały pozwolić Wachowi na długie i skuteczne opieranie się ciosom Kliczki. Pobrana do badań próbka krwi A wykazała obecność niedozwolonych środków w organizmie polskiego boksera. Od tego czasu trwa walka o oczyszczenie go z zarzutów.
Mariusz Wach zarzeka się, że nie przyjmował żadnych niedozwolonych środków i wraz ze swoim sztabem szkoleniowym poprosił o zbadanie próbki B aby potwierdzić wyniki pierwszego badania, a także zaproponował poddanie się badaniu wykrywaczem kłamstw.
Stanowiska w tej sprawie nie zajęły władze żadnej z federacji bokserskich, które również czekają na wyniki badań drugiej próbki. Jeżeli badania się potwierdzą Polakowi grozi dyskwalifikacja jak również kara pieniężna, a walka z Kliczką zostanie uznana za nieważną.
/Rafał Żmuda/