Kowalczyk - w dniu 30. urodzin - zajęła we Francji... dopiero trzecie miejsce. Dopiero, bo choć prowadziła po dwóch trzecich dystansu, to jednak narty zupełnie nie chciały jej jechać. Serwismeni tym razem kompletnie nie trafili ze smarami i Polka dwa razy zatrzymywała się z boku trasy, by strząsnąć śnieg przylepiony do nart.
Podwójne zwycięstwo Norweżek w biegu na 10 kilometrów techniką klasyczną we francuskiej miejscowości Le Clusaz. Pierwsza linię mety przekroczyła Marit Bjoergen, tuż za nią Terese Johaug. Justyna Kowalczyk nie miała dziś szczęścia. Biegaczka z Kasiny Wielkiej - choć bieg kosztował ją bardzo dużo sił z powodu źle dobranych smarów - przez cały czas utrzymywała się w czołówce biegnąc wraz z trójką reprezentantek Norwegii - oprócz Marit Bjoergen i Terese Johaug - była tam też Heidi Weng. W połowie trasy Polka zaatakowała, próbując uciec rywalkom, ale w pewnym momencie musiała się zatrzymać strząsnąć śnieg przylepiony do nart. W efekcie - dwie Norweżki zupełnie jej uciekły, a Justyna stoczyła na finiszu sprinterską walkę z Japonką Masako Ishidą, która na dystansie wyprzedziła słabnącą Heidi Weng. Trzecie miejsce więc dla Justyny Kowalczyk, która straciła 18 sekund do Marit Bjoergen, ale w tej sytuacji to i tak dobry wynik. Zwłaszcza, że na mecie Norweżka podkreślała, że jej ekipa doskonale trafiła ze smarowaniem nart.
Justyna Kowalczyk pozostaje liderką klasyfikacji generalnej Pucharu Świata.
MS