Wtorek, 27 paź 0 °C Jakość powietrza: Dobra Na antenie
Menu dostępności (CTRL+U)
Zmień kontrast
Podświetl linki
Zatrzymaj animacje
Powiększ tekst
Szerokość tekstu
Wysokość linii
Resetuj ustawienia

W programie "Przed hejnałem" o małej Polsce w Afryce

Było ich ponad 18 tysięcy. Polaków, którzy w 1941 roku razem z armią generała Andersa przywędrowali z Syberii do Afryki. Założyli polskie osiedla, szkoły, tworzyli społeczność. Dziś pozostały ślady tamtych miejsc, a także polskie cmentarze w Afryce.

W programie "Przed hejnałem" o małej Polsce w Afryce
Goście programu

Dzięki pracownikom Centrum Dokumentacji Zsyłek, Wypędzeń i Przesiedleń Uniwersytetu Pedagogicznego w Krakowie polskie cmentarze zostały zinwentaryzowane i odnowione. O prowadzonych tam pracach opowiadają goście programu "Przed hejnałem":

dr hab. Hubert Chudzio, dyrektor Centrum Dokumentacji Zsyłek, Wypędzeń i Przesiedleń Uniwersytetu Pedagogicznego w Krakowie, a także pracownicy Centrum: Anna Hejczyk i Mariusz Solarz.

W jaki sposób 18 tysięcy Polaków przywędrowało do Afryki w  czasie II wojny światowej?


Hubert Chudzio: Kenia, Tanzania, Uganda, RPA, Zambia - to są te miejsca, w których znajduje się kilkanaście polskich cmentarzy. Ich obecność tam jest związana z Polakami, którzy mieszkali w Afryce w czasie II wojny. Tworzyli nie tylko małe osiedla, ale nawet miasteczka, największe liczyło ponad 5 tysięcy osób i funkcjonowało ponad 10 lat. Działały tam szkoły - około sześćdziesięciu na różnych poziomach, bo ludzie zdawali matury, były szpitale, był także teatr, w którym wystawiano "Wesele" Wyspiańskiego, a z tego spektaklu zachowały się zdjęcia. Tam również było świetnie zorganizowane harcerstwo - około 40 drużyn. Ci ludzie, w liczbie prawie 20 tysięcy - to byli cywile, którzy wyszli z armią Andersa najpierw do Iranu, a następnie zostali rozlokowani w różnych miejscach na świecie. 

To były rodziny żołnierzy?

Hubert Chudzio: W dużej mierze to były rodziny żołnierzy, którzy walczyli w różnych miejscach. Tam były głównie kobiety, dzieci, mężczyźni niezdolni do służby wojskowej. W miejscowościach tych działały także sierocińce, bo nie brakowało właśnie dzieci, których rodzice zginęli lub zaginęli. W większości byli to ludzie z Kresów. Po zakończeniu wojny do kraju wróciło około 3 tysięcy osób. Spora część wyjechała do Wielkiej Brytanii, zwłaszcza ci, którzy mieli rodzinę w wojsku i mogli się osiedlić. Część dostała kontrakty pracownicze w  Australii, Kanadzie. 

Część osób została w Afryce, np. w RPA?

Hubert Chudzio: RPA jest jedynym państwem, w którym Polacy zostali. Głównie to były sieroty i udało nam się nagrać wywiady z tymi dorosłymi już osobami. 


Po wojnie około 3 tysięcy osób wróciło do Polski. Jak oni byli tu przyjmowani?

Hubert Chudzio: Te dzieci cały czas były wychowywane w takim duchu, że wrócą do ojczyzny. Pisały pamiętniki i planowały ten powrót, a dorośli przekonywali je, że będą witane kwiatami, orkiestrą, że wrócą do swoich domów. Moment powrotu, rok 1948, był zderzeniem z komunistyczną rzeczywistością i dla większości był szokiem. Nie przyznawali się do tego, że byli Sybirakami, najczęściej pisali, że czas wojny spędzili w Związku Radzieckim. Mieliśmy taki przypadek, że spotkały się u nas dwie panie, które pracowały ze sobą wiele lat, a nie wiedziały o sobie, że były Sybiraczkami.  

Inwentaryzowaliście cmentarze polskie w Afryce. Ile wypraw już się odbyło?

Hubert Chudzio:Zaczęło się w 2008 roku, do tej pory odbyły się trzy wyprawy, przy czym najciekawsza była chyba pierwsza. Ania była jedyną kobietą, która w tej wyprawie uczestniczyła.

Anna Hejczyk: Pierwsza wyprawa odbyła się w 2009 roku. Trwała trzy tygodnie i przez ten czas odwiedziliśmy trzy polskie cmentarze, które udało się nam udokumentować - nikt nigdy wcześniej takiej pracy dokumentacyjnej nie wykonał. Te plany, zdjęcia i dokumenty są dostępna na stronie internetowej.

Nie mieliście problemów ze zdobyciem środków?

Hubert Chudzio: Do tej wyprawy przygotowaliśmy się rok. W 2009 roku zgromadziliśmy środki z różnych źródeł. Gdy temat jest ciekawy, to środki zawsze się znajdą. Teraz jest łatwej, bo projekt już ruszył. 

Jak miejscowa ludność odbierała wasze wyprawy?

Mariusz Solarz: Te cmentarze są w większości terenami odgrodzonymi murem. Kultura murzyńska, jeśli chodzi o pochówek, jest inna: nie tworzą dużych cmentarzy, chowają bliskich często gdzieś w polu. Spotykaliśmy się z zaciekawieniem. W jednym miejscu okoliczna ludność zebrała się na mszy w kościele zbudowanym właśnie przez Polaków w latach 40. i ksiądz wspominał całą historię. W tych miejscach jest wiele symboli polskich. Na szczycie kościoła jest godło Polski, w ołtarzu głównym obraz Matki Boskiej Częstochowskiej. To jest doświadczenie niesamowite. Odnowiliśmy też Pomnik Orła Białego. 

Hubert Chudzio: Ten pomnik znajdował się na podwórku u jednego z mieszkańców i musieliśmy przekonać go, że dla nas to jest bardzo ważne miejsce i będziemy wdzięczni, jeśli pozwoli go odnowić i będzie o niego dbał. W wielu miejscach znajdowaliśmy śladu polskiej kultury np. śpiewali krakowiaka, nazywali te rejony Małą Polską.

Taki praktyczny wymiar waszych wypraw?

Mariusz Solarz: Sporo osób pisze do nas, że dzięki naszej pracy odnalazły grób swoich bliskich. Wiele wzruszających spotkań i historii mogliśmy dzięki temu odkryć i przeżyć.

Posłuchaj wypowiedzi

Najpopularniejsze

  • Tatry Zachodnie: polski turysta ranny podczas ucieczki przed niedźwiedzicą

    Radio Kraków

  • Śmiertelny wypadek w Januszowicach. Nie żyje 33-letni kierowca

    Jan Pająk

  • Tragiczne odkrycie w lesie pod Tarnowem. Biegacz znalazł ciało 37-latka

    Agnieszka Wrońska-Bęben

  • Sześć departamentów do likwidacji. Łukasz Gibała podpisał zarządzenie

    Radio Kraków

  • Wichury nad Polską, alerty także w Małopolsce. W Tatrach możliwe zamiecie

    Radio Kraków

  • Przez ponad 200 lat uważano go za kopię. Sensacyjne odkrycie na Wawelu

    Gabriela Koziara

Najnowsze

  • Urząd Miejski w Wojniczu już w nowej siedzibie. Przeprowadzka opóźniła się o kilka miesięcy

  • Wenecja 1 – odrestaurowana kamienica ze strefą wellness w Krakowie

  • Osada Czorsztyn odzyska blask. Ruszyła rewitalizacja zabytkowego kompleksu

  • Czy Europa wraca do najciemniejszych czasów XX wieku? Konstanty Gebert: „Powracają nastroje w innych kostiumach”

  • Koniec z niebezpiecznym skrzyżowaniem w Zembrzycach? Powstanie rondo turbinowe

  • W Zakopanem wrze wokół obwodnicy. "Drogę będę miała pod salonem"