Wtorek, 27 paź 1 °C Jakość powietrza: Dobra Na antenie
Menu dostępności (CTRL+U)
Zmień kontrast
Podświetl linki
Zatrzymaj animacje
Powiększ tekst
Szerokość tekstu
Wysokość linii
Resetuj ustawienia

Teodor Gąsiorowski: "Media nie interesują się Katyniem a Smoleńskiem. Szkoda"

W Bykowni koło Kijowa, na czwartym cmentarzu katyńskim, odbyły się uroczystości upamiętniające 75-lecie zbrodni katyńskiej. Wzięli w nich udział m.in. przedstawiciele rodzin pomordowanych, a także prezydenci Polski i Ukrainy. Tymczasem według Teodora Gąsiorowskiego z krakowskiego oddziału Instytutu Pamięci Narodowej, w pamięci Polaków rocznicę katyńskiego mordu zaczyna wypierać rocznica tragedii smoleńskiej. Jak podkreśla przedstawiciel IPN, coraz częściej przestajemy nawet łączyć Smoleńsk z Katyniem.

Zapis rozmowy Jacka Bańki z Teodorem Gąsiorowskim z krakowskiego oddziału Instytutu Pamięci Narodowej.

Jeśli mówimy o Małopolanach to szczególną rolę odegrał krakowianin, doktor Robel.

- Los wskazał na niego palcem. On był szefem oddziału chemicznego instytutu kryminalistyki. Niemcy do niego przysłali z Katynia 10 skrzyń z przedmiotami wykopanymi w czasie ekshumacji. Była też 11 skrzynka z rzeczami, które Niemcy chcieli pokazać na wystawie. Niemcom wydawało się, że szybko to będzie gotowe na wystawę. Robel im to wybił z głowy. To pozwoliło polskim specjalistom opracować znaleziska.

Opracowywać to znaczy kopiować?

- Najpierw oczyścić z błotka, krwi i tkanek. Niemcy wysłali do Krakowa przedmioty bez konserwacji. Ekipa Robla to czyściła. Rok pracy i opracowali ponad 280 kopert z artefaktami z Katynia. Oczywiście przepisywali dokumenty. Robel, który był żołnierzem AK, przekazywał odkrycia służbom wywiadowczym. Część materiałów została od razu przewieziona do Anglii.

Rozpoczęła się też walka o te dokumenty i ich ukrywanie.

- Niemcy po przeprowadzeniu kampanii propagandowej, wcale nie chcieli się dzielić tym znaleziskiem. Dokumenty Robla miały być robione w jednym egzemplarzu. Jednak udało mu się przekonać Niemców, że muszą być dwa egzemplarze. Jeden dla Niemców a drugi dla PCK. Przeglądając dokumenty wydaje mi się, że egzemplarzy było co najmniej 6. Widać to po różnej ostrości odbitki.

Czyli doktor Robel wiedział jaka może być waga tych dokumentów w przyszłości?

- Nikt nie miał złudzeń, że dla Niemców to ma wielkie znaczenie, jako dowód sowieckiej zbrodni. Sowieci się wypierali. Robel zdawał sobie sprawę, że dokumenty nie mogą zostać w jednym egzemplarzu. Jeden egzemplarz z oryginałami powędrował do Niemców i to przepadło. Drugi egzemplarz został przekazany do Warszawy do Czerwonego Krzyża. Ponoć poszedł z dymem podczas powstania. Trzeci egzemplarz Robel zachował dla oddziału chemicznego, ale starannie to ukrył. Ten egzemplarz przetrwał i został znaleziony w 1991 roku. Pytanie co się stało z jeszcze dwoma egzemplarzami. Jakieś dokumenty sowieci przechwycili w Krakowie i wywieźli. Nikt nie wie co to było. Być może szósty egzemplarz kiedyś się znajdzie.

Wracając do Małopolan w katyńskich dokumentach to zidentyfikowano 66 oficerów.

- Wybraliśmy z tego zbioru ludzi związanych z Małopolską. To nie są oczywiście wszyscy. Z samego rozkładu statystycznego wynika, że z Małopolski ludzi w Katyniu było kilkuset. My opieraliśmy się na materiałach Robla. Stąd taka liczba. Jest jednak pełen przekrój ludzi. Do dołów śmierci trafiali oficerowi w służbie stałej, młodzi oficerowie rezerwy. Jest pełny przekrój inteligencji. Oficerami byli ludzie z maturą i szkołą podchorążych.

Co pozostaje jeszcze niewyjaśnione w zbrodni katyńskiej?

- Niewiele. Same drobiazgi. Nie rozumiem czemu Rosjanie nie chcą dzisiaj wydać dokumentów. Nie są w stanie chyba już zaskoczyć historyków. Mnie interesuje coś innego. Tym się nie zajmowano. Kiedy tak naprawdę Niemcy się dowiedzieli o zbrodni i kiedy zaczęli prace ekshumacyjne? Pierwszy komunikat nadano 13 kwietnia. Niemcy mieli kilkanaście dołów śmierci. Trzy dni później ogłosili pierwsza liczbę zidentyfikowanych. Tam byli obaj generałowie rozstrzelani w Katyniu. Szczęście? Czy poszukiwania były prowadzone wcześniej? Może też Niemcy wiedzieli gdzie szukać?

Skąd takie przypuszczenia?

- W tym samym czasie jak sowieci czyścili obozy polskich oficerów, w okupowanym Generalnym Gubernatorstwie Niemcy przeprowadzali nadzwyczajną akcję pacyfikacyjną. Do obozów, więzień i na miejsca egzekucji trafiała ta sama warstwa społeczna. Ba, zdarzały się rodziny, gdzie jeden braci kończył życie w Katyniu a drugi w okupowanym Generalnym Gubernatorstwie.

Dzisiaj mamy obchody 75. rocznicy zbrodni katyńskiej. Te obchody przysłania nieco sprawa związana z 10 kwietnia. Jutro 5. rocznica katastrofy smoleńskiej. Rocznica wypiera rocznicę? Częściej mówimy o Smoleńsku?

- Niestety tak to wygląda. Wygłoszę obrazoburcze twierdzenie. To pana wina i wina pańskich kolegów. Media nie interesują się tym co się stało w Katyniu. Interesuje ich Smoleńsk. Tylko czasami się mówi po co tam leciał prezydent. A szkoda.

To gorzka refleksja.

- Cóż, mój zawód to historia. Pański zawód to sprawy bieżące. Coraz rzadziej media zajmują się historią.

Posłuchaj wypowiedzi

Najpopularniejsze

  • Tatry Zachodnie: polski turysta ranny podczas ucieczki przed niedźwiedzicą

    Radio Kraków

  • Śmiertelny wypadek w Januszowicach. Nie żyje 33-letni kierowca

    Jan Pająk

  • Tragiczne odkrycie w lesie pod Tarnowem. Biegacz znalazł ciało 37-latka

    Agnieszka Wrońska-Bęben

  • Sześć departamentów do likwidacji. Łukasz Gibała podpisał zarządzenie

    Radio Kraków

  • Wichury nad Polską, alerty także w Małopolsce. W Tatrach możliwe zamiecie

    Radio Kraków

  • Przez ponad 200 lat uważano go za kopię. Sensacyjne odkrycie na Wawelu

    Gabriela Koziara

Najnowsze

  • Urząd Miejski w Wojniczu już w nowej siedzibie. Przeprowadzka opóźniła się o kilka miesięcy

  • Wenecja 1 – odrestaurowana kamienica ze strefą wellness w Krakowie

  • Osada Czorsztyn odzyska blask. Ruszyła rewitalizacja zabytkowego kompleksu

  • Czy Europa wraca do najciemniejszych czasów XX wieku? Konstanty Gebert: „Powracają nastroje w innych kostiumach”

  • Koniec z niebezpiecznym skrzyżowaniem w Zembrzycach? Powstanie rondo turbinowe

  • W Zakopanem wrze wokół obwodnicy. "Drogę będę miała pod salonem"