Wtorek, 27 paź 4 °C Jakość powietrza: Dobra Na antenie
Menu dostępności (CTRL+U)
Zmień kontrast
Podświetl linki
Zatrzymaj animacje
Powiększ tekst
Szerokość tekstu
Wysokość linii
Resetuj ustawienia

Profesor Krzysztof Stopka: "Nie mam nadziei, że dokumenty UJ się odnajdą"

"Gdyby nie to, że widziałem te wżarcia dokumentu w pokrywki, może bym wierzył, że ktoś odciął dokumenty." - mówi o zaginionych dokumentach fundacyjnych UJ profesor Krzysztof Stopka.

Przeczytaj: Pożarte czy skradzione: co się stało z dokumentami fundacyjnymi UJ?

Zapis rozmowy Marty Szostkiewicz z profesorem Krzysztofem Stopką z UJ.

Głosy ekspertów, które mówią, że pergamin nie mógł zostać zjedzony przez skoczogonki, bo te białka nie jedzą a pergamin to białko, rzucają nowe światło na historię fundacyjnych dokumentów?

- Sprawa jest otwarta. Powołaliśmy komisję, która ma ustalić jakie procesy biologiczne zaszły w skrytce, która mieściła się w Collegium Novum. Na pewno dokumenty nie zostały skradzione, bo zostały pieczęcie i jedwabne sznury. Chcemy dociec jakie procesy tam miały miejsce, które okazały się tragiczne dla pergaminów a nie dotknęły sznurów jedwabnych, pieczęci czy insygniów władzy rektorskiej, które od XV wieku są w posiadaniu UJ.

Nie dopuszcza pan do siebie myśli, że dokumenty mogły zostać skradzione w tajemniczy sposób? Możemy dopuścić różne scenariusze, że w czasie wojny pod osłoną nocy zostały wyjęte i przełożone, na przykład, żeby je bardziej chronić.

- Nie dopuszczam takiej myśli. Wszystkie inne przedmioty, które zostały ukryte w 1939 roku, znajdowały się nadal w skrytce. Mamy protokół z otwarcia skrytki, który pokazuje, że jak tam się wkuwano to wszystko się wymieszało z gruzem.

Czyli nikt nie otwierał skrytki przez 5 lat. Może jednak w ogóle tych dokumentów tam nie było w 1939 roku?

- Przeciwko temu przemawia fakt, że znaleziono skrzyneczki dębowe, do których dokumenty zostały włożone. Proces chemiczny doprowadził do tego, że dokumenty się wżarły w wieczka tych skrzynek. Tam widać ich odbicie. Dysponując fotografią z 1900 roku, możemy to przyłożyć i widzimy, że dokumenty się tam znajdywały. Skrzyneczki też były dotknięte tym procesem niszczenia. Są powyginane, wieczka są odspojone od reszty. Zachowały się na nich napisy. To pudełko z dokumentem z 1364 roku a to z dokumentem z roku 1400.

Jak to możliwe, że takie zapisy się zachowały, zachowała się kartka papieru a pergaminy się rozpuściły?

- Na to pytanie dadzą odpowiedź badania. Podczas jednego ze spotkań powstała hipoteza, że one uległy procesowi żelatynizacji.


Ekspert naszej reporterki mówi, że tak by się mogło stać jakby ktoś gotował pergaminy w temperaturze 100 stopni Celsjusza. To w skrytce jest mało prawdopodobne.

- Nie wiemy gdzie ta skrytka była. To zaniedbanie ludzi UJ.

Jak to się stało, że przez lata 50., 60., 70., kiedy żyli ci, którzy skrzynkę zamykali i otwierali, nikt się ich nie zapytał o to?

- Na to wpłynęła niefrasobliwość i zażenowanie, że to miejsce zostało tak fatalnie wybrane. Wśród osób, które ukrywały dokumenty byli eksperci. Oni powinni najpierw zbadać warunki w tej skrytce. Chodziło o ochronę tych rzeczy. Wybrano źle a po wojnie pisano, że dokumenty uległy zniszczeniu. Nikt nie zadawał sobie pytania co się działo po wojnie, gdzie skrytka była. Ja miałem nadzieję, że profesor Bochnak przy otwarciu to fotografował. To nie była żadna nowość przecież w XIX wieku.

A co dopiero w 1945 roku.

- Tak. Myślałem, że w Instytucie Historii Sztuki zachowała się dokumentacja z otwarcia skrytki. Nie zadbano o to.

Nie ma pan cienia nadziei, że te dokumenty mogłyby się jeszcze znaleźć? Czasami takie starodruki się znajdują w miejscach, w których nikt ich nie szuka.

- Nie mam nadziei. Gdyby nie to, że widziałem te wżarcia dokumentu w pokrywki, może bym wierzył, że ktoś odciął dokumenty. Zawsze po jakimś czasie takie rzeczy wypływają. Wtedy mielibyśmy szansę odzyskania naszych podstawowych dokumentów. Teraz jesteśmy zdani na fotografię. Te dokumenty zostały sfotografowane w 1900 roku z okazji jubileuszu UJ. Szklane negatywy tych fotografii mamy w zbiorach muzeum UJ. Na podstawie tych fotografii po wojnie te dokumenty odpisano. Ja się postarałem o to, żeby z fotografii komputer zdjął pismo i nałożył na materiał podobny do pergaminu. Mamy substytuty i autentyczne pieczęcie ze sznurami jedwabnymi, które o dziwo nie straciły barw.

Posłuchaj wypowiedzi

Najpopularniejsze

  • Prezydent Gibała zwolnił dyrektora ZIS. W tle ponad 300 tys. zł dla firmy PR

    Ola Sobczak

  • Tatry Zachodnie: polski turysta ranny podczas ucieczki przed niedźwiedzicą

    Radio Kraków

  • Śmiertelny wypadek w Januszowicach. Nie żyje 33-letni kierowca

    Jan Pająk

  • Tragiczne odkrycie w lesie pod Tarnowem. Biegacz znalazł ciało 37-latka

    Agnieszka Wrońska-Bęben

  • Z Żabna do Krakowa w godzinę? Samorządowcy zdradzają plany dla „Szczucinki"

    Agnieszka Wrońska-Bęben

  • Odwołana rzeczniczka uczniów zabiera głos. "Dzień wcześniej dostałam prośbę od Łukasza Gibały"

    Ola Sobczak

Najnowsze

  • Kino czyli środek pomocniczy dla badaczy, a zwłaszcza dla fizjologów. 130 lat od pierwszej krakowskiej projekcji

  • Domowa strefa relaksu na zimę - sauna, wanna spa w ogrodzie czy łazienka z hydromasażem?

  • W jakim czasie zwracają się szkolenia z gospodarki magazynowej?

  • Najciekawsze książki z literatury pięknej – co warto przeczytać?

  • Waloryzacja świadczenia pośmiertnego z ubezpieczenia renty odroczonej

  • Dlaczego ser w plastrach tak szybko się poci i jak temu zapobiec