Wtorek, 27 paź 4 °C Jakość powietrza: Dobra Na antenie
Menu dostępności (CTRL+U)
Zmień kontrast
Podświetl linki
Zatrzymaj animacje
Powiększ tekst
Szerokość tekstu
Wysokość linii
Resetuj ustawienia

Najprzyjemniejsze jest to poczucie bezpieczeństwa, kiedy spadochron się otwiera

Skoki ze spadochronem są jak narkotyk. Uzależniają. Kto raz spróbuje, chce robić to znowu. I to najlepiej od razu. Piloci twierdzą, że tylko wariaci skaczą ze sprawnego samolotu, ale tylko spadochroniarze wiedzą dlaczego ptaki śpiewają. Skoczkowie właśnie rozpoczęli sezon. Jak wygląda Małopolska z lotu ptaka? Co się czuje zanim spadochron się otworzy?

Najprzyjemniejsze jest to poczucie bezpieczeństwa, kiedy spadochron się otwiera
Fot.: dzięki uprzejmości KrakSky

Posłuchaj rozmowy Sylwii Paszkowskiej z jej gośćmi

Sezon na skoki ze spadochronem rozpoczęty
%gallery_39518%

W programie Przed hejnałem Sylwia Paszkowska rozmawiała z Tadeuszem Matejkiem, szefem szkolenia w KrakSky, trenerem sekcji spadochronowej WKS Wawel, byłym członkiem kadry narodowej Polski oraz Adamem Młotem, członkiem sekcji spadochronowej WKS Wawel, Komendantem Straży Miejskiej Miasta Krakowa.

Sylwia Paszkowska:  Ile skoków macie na swoim koncie?

Tadeusz Matejek: Do tej pory zaliczyłem 6903 skoki.

Adam Młot: Ja jestem młodym skoczem, zacząłem skakać po 40. roku życia. Do tej pory oddałem równe 900 skoków.

Sylwia Paszkowska: Małopolska to jest dobry region na skakanie ze spadochronem?

Tadeusz Matejek: Bardzo dobry. Mamy wspaniałe lotnisko w Pobiedniku Wielkim, wspaniałe tereny i duże miasto. Skoki ze spadochronem są bardzo modnym sportem w tej chwili. W ubiegłym sezonie wyszkoliliśmy bardzo wielu skoczków, ponad 420 w ramach szkolenia podstawowego.

Sylwia Paszkowska: Jakie warunki trzeba spełniać, by móc skakać?

Tadeusz Matejek: Nie trzeba mieć już badań lekarskich, ten wymóg został zniesiony. Wystarczy, że przedstawimy dokument prawa jazdy. Następnie przechodzimy krótkie, ok. 15-minutowe szkolenie i bawimy się.

Sylwia Paszkowska: Pamiętacie ten pierwszy raz?

Adam Młot: Oczywiście. To był 2002 rok, lotnisko w Nowym Targu. Pamiętam prawie wszystko, prawie, bo skok wiąże się z takimi emocjami, z taką adrenaliną, że występują pewne luki w pamięci. Doskonale pamiętam lot samolotem, a później w mojej pamięci jest dopiero skok przy otwartym już spadochronie. Mam lukę w pamięci. Nie pamiętam wyskoku z samolotu i spadania bez otwartego spadochronu. Najprzyjemniejsze jest to poczucie bezpieczeństwa, kiedy spadochron się otwiera.

Tadeusz Matejek: Ja też pamiętam, choć było to już dobrych parę lat temu w Krośnie. Pamiętam duży hałas, a po skoku ciszę. Pamiętam też niezapomniane widoki i dokładnie wiem, w którym miejscu wtedy wylądowałem. Kiedy wracam do Krosna, zawsze patrzę na to miejsce i pamiętam, jak to się zaczęło.

Sylwia Paszkowska: Skąd wiecie, kiedy trzeba otworzyć spadochron?

Adam Młot Każdy ma wysokościomierz na ręku. Kiedy się liczyło po prostu, dziś robi to za nas technika.

Tadeusz Matejek: Mamy też wysokościomierze akustyczne, bo kiedy jesteśmy w zespole, robimy akrobacje, czasem można się zapomnieć. Dzięki temu, kiedy zapika w uchu, wiemy, że to czas, by spadochron otworzyć.

Sylwia Paszkowska: A często zdarza się, że skoczek w trakcie lotu samolotem rozmyśla się i nie decyduje się na skok?

Adam Młot: Miałem taki przypadek, że dziewczyna przy drugim skoku zrezygnowała, musiałem wylądować w samolocie, a bardzo tego nie lubię.

Tadeusz Matejek: Ale dodam, że ta dziewczyna nadal skacze. Jest już nasza.

Adam Młot: Ale, proszę pamiętać, my nikogo nie zmuszamy, nie wyrzucamy z samolotu na siłę, najważniejsze są chęci.

Sylwia Paszkowska: Co jest najpiękniejsze w skakaniu?

Adam Młot: Wszystko. Po prostu wszystko. Proszę sobie wyobrazić, jak pięknie wygląda z tej perspektywy Małopolska, Kraków, nasze góry. Wspaniałym przeżyciem było lądowanie na krakowskim rynku, lądowanie do Wisły. Coś fantastycznego.

Sylwia Paszkowska: Ale skoki to nie jest najbezpieczniejszy sport. Na pewno macie na swoim koncie mniejsze lub większe wypadki.

Tadeusz Matejek: Zdarza się, oczywiście. Wypadki zdarzają się najczęściej tym, którzy myślą, że już wszystko potrafią. Gubi ich pycha. Wtedy zdarzają się wypadki, najczęściej podczas lądowania.

Adam Młot: Pierwszy próg nieśmiertelności jest po 100 skokach. Wtedy skoczkom się wydaje, że wszystko potrafią. Później już mądrzeją. Druga prawda jest też taka, że najbezpieczniejszy jest dojazd i powrót z lotniska.

Sylwia Paszkowska: Jest podobno taka zasada w środowisku skoczków, że po ratowaniu trzeba szybko wpakować skoczka do samolotu, żeby oddał drugi skok. Podobnie jak przy jeździe konnej.

Adam Młot: Tak, po to by nie utrwalać urazu. Dotyczy to tych skoczków, którzy zmuszeni byli do użycia spadochronu zapasowego.

Sylwia Paszkowska: Ile użyć spadochronu zapasowego macie na swoim koncie?

Adam Młot: Ja mam 4.

Tadeusz Matejek: No, ja mam nieco więcej, ale to wynika z tego, że skaczę trochę dłużej, bo od lat 70. Wtedy sprzęt był dużo bardziej zawodny, a może i ja miałem większą fantazję. Zaliczyłem do tej pory 23 takie ratowania.

Sylwia Paszkowska: Powróćmy do tej przyjemniejszej strony skoków. Podobno sporo par oświadcza się skacząc ze spadochronem.

Tadeusz Matejek: Tak, obserwujemy ten trend od około dwóch lat. Pamiętam zabawną sytuację z ubiegłego roku. Przyjechał do nas chłopak z dziewczyną. W pewnym momencie chłopak podszedł do mnie i dyskretnie zapytał, czy może się oświadczyć na pokładzie samolotu. Oczywiście się zgodziłem, wziąłem etui z pierścionkiem, przekazałem go pilotowi tandemu, by ten później przekazał go chłopakowi. Ja zostałem na dole, oni polecieli. Po wylądowaniu podszedłem do samolotu i widzę pilota, który podchodzi do mnie z tym etui z pierścionkiem. Zapytałem go z niedowierzaniem: Nie przyjęła? On na to: No nie. Zapytałem go: Żartujesz? On do mnie: Tak. Nie zdarzyło się do tej pory, by jakakolwiek pani odmówiła.

Adam Młot: Oświadczyny to jedno, teraz odbywają się nawet śluby w przestrzeni powietrznej.

Sylwia Paszkowska: Ile trwa skok?

Tadeusz Matejek: Skok w tandemie trwa ok 40-50 sekund do momentu otwarcia spadochronu, a później pozostaje kilka minut pięknego szybowania, a jeśli pasażer ma ochotę, to pilot tandemu może przekazać mu na chwilę stery.

Sylwia Paszkowska: Jak droga jest ta przygoda?

Tadeusz Matejek: Cena duża, ale przeżycia warte swojej ceny. Skok w tandemie bez filmowania to koszt 690 zł, a jeśli chodzi o szkolenie, po którym można skakać samodzielnie, to cena ok. 900 zł.

Najpopularniejsze

  • Prezydent Gibała zwolnił dyrektora ZIS. W tle ponad 300 tys. zł dla firmy PR

    Ola Sobczak

  • Tatry Zachodnie: polski turysta ranny podczas ucieczki przed niedźwiedzicą

    Radio Kraków

  • Śmiertelny wypadek w Januszowicach. Nie żyje 33-letni kierowca

    Jan Pająk

  • Tragiczne odkrycie w lesie pod Tarnowem. Biegacz znalazł ciało 37-latka

    Agnieszka Wrońska-Bęben

  • Z Żabna do Krakowa w godzinę? Samorządowcy zdradzają plany dla „Szczucinki"

    Agnieszka Wrońska-Bęben

  • Sześć departamentów do likwidacji. Łukasz Gibała podpisał zarządzenie

    Radio Kraków

Najnowsze

  • Kino czyli środek pomocniczy dla badaczy, a zwłaszcza dla fizjologów. 130 lat od pierwszej krakowskiej projekcji

  • Domowa strefa relaksu na zimę - sauna, wanna spa w ogrodzie czy łazienka z hydromasażem?

  • W jakim czasie zwracają się szkolenia z gospodarki magazynowej?

  • Najciekawsze książki z literatury pięknej – co warto przeczytać?

  • Waloryzacja świadczenia pośmiertnego z ubezpieczenia renty odroczonej

  • Dlaczego ser w plastrach tak szybko się poci i jak temu zapobiec