Wtorek, 27 paź 12 °C Jakość powietrza: Dostateczna Na antenie
Menu dostępności (CTRL+U)
Zmień kontrast
Podświetl linki
Zatrzymaj animacje
Powiększ tekst
Szerokość tekstu
Wysokość linii
Resetuj ustawienia

Leszek Dorula: Rozumiemy starania rządu. Chcemy jednak, żeby nasza gałąź gospodarki mogła działać

- Nam zależy tylko na tym, by nie doszło do ludzkich tragedii i by branża turystyczna nie upadła - mówił poranny gość Radia Kraków, burmistrz Zakopanego, Leszek Dorula. Dorula przypomniał, że w samym tylko Zakopanem zarejestrowanych jest 5000 działalności. "Z turystyki żyją całe rodziny" - mówi burmistrz. Poranny gość Radia Kraków dodaje jednak, że nie krytykuje rządu. Samorządowcy spod Tatr mają jednak swoje propozycje. Chcą, by turyści przyjeżdżający do Zakopanego okazali negatywny wynik testu na koronawirusa, podobne badania mieliby również mieć właściciele pensjonatów.

Leszek Dorula: Rozumiemy starania rządu. Chcemy jednak, żeby nasza gałąź gospodarki mogła działać
fot: Regina Korczak-Watycha

Zapis rozmowy Jacka Bańki z burmistrzem Zakopanego, Leszkiem Dorulą.

W tym tygodniu minister zdrowia powtórzył, że ferie dla wszystkich odbędą się w tym samym terminie, a hotele i pensjonaty zostaną zamknięte. Jak Zakopane przyjmuje te informacje?

- My bardzo rozumiemy starania rządu. Samorządy też się starają, mieszkańcy także, żeby było bezpiecznie, żeby wszyscy byli zdrowi. To rozumiemy. Natomiast chcemy złożyć propozycję, żeby nasza gałąź gospodarki mogła działać. Oczywiście z rygorami bezpieczeństwa i sanitarnymi. Mamy nadzieję, że rząd weźmie to pod uwagę i rozpatrzy nasz wniosek.

Jak to jest z rezerwacjami? Mimo pandemii były już rezerwacje w pensjonatach na zimowe terminy?

- Oczywiście, że często wyjeżdżając z sezonu letniego, ludzie rezerwują na święta, Sylwestra i ferie. Gros turystów jest stałych. Są zakochani w Zakopanem, Podhalu. Oni planują kilka przyjazdów. Te rezerwacje były. Na dzisiaj też są zapytania. Najlepsze informacje mają biura turystyczne.

Czyli na razie nie są odwoływane?

- Trudno mi powiedzieć. Każdy ma informację, która płynie z rządu i mediów. Niektóre są odwoływane na pewno, ale trudno mi powiedzieć o skali. My nie działamy przeciwko temu. My chcemy, żeby turystyka przeżyła sezon, żeby firmy nie bankrutowały i nie narażały ludzi na utratę miejsc pracy.

Mówi pan o miejscach pracy. Można szacować, ile miejsc pracy w Zakopanem jest teraz zagrożonych? Ile firm rodzinnych może nie przetrwać?

- Mamy w samym Zakopanem ponad 5000 działalności gospodarczych. One są powiązane z całymi rodzinami. 5000 działalności gospodarczych, w których są całe rodziny. Nie wiem przez ile to pomnożyć, każda rodzina jest inna. Jednak jest to masa ludzi, którzy dojeżdżają do Zakopanego z ościennych gmin. Taka sama działalność jest w ościennych gminach. My nie włączamy się w krytykę rządu, rozumiemy ich działania. My przedstawiamy pewne rozwiązania, na których można się oprzeć i prowadzić działalność. Są zaostrzenia sanitarne, by były otwarte galerie. My proponujemy rozwiązania, żeby otworzyć turystykę. Proponujemy, żeby turyści mieli wyniki ujemne badań, żeby przyjmowani byli na podstawie zaświadczeń, że są na przykład ozdrowieńcami, żeby mieli badania na przeciwciała, że wirusa przeszli bezobjawowo. Tatrzańska Izba Gospodarcza proponuje, żeby właściciele też mieli zaświadczenia, że w obiekcie jest bezpiecznie. Proponujemy bezpieczeństwo w hotelach. Każdy pokój jest przypisany do odrębnego stolika, o ile jest wyżywienie. Jeśli byłyby jeszcze bardziej ostre pomysły, jesteśmy za tym, żeby to było bezpieczne, ale żeby działalność była prowadzona.

Jeśli ministerstwo pozostanie nieugięte, może się rozrosnąć szara strefa? Osoby spragnione wypoczynku będą przyjeżdżać do kwater jako rodzina, a branża się nagnie do tej rzeczywistości?

- Trudno mi mówić. Nie popieram szarej strefy. Trudno, żebym się wypowiadał. Jednak sami wiemy, że w całej Polsce taka szara strefa jest. Na pewno niektórzy to wykorzystują. Nie nazwałbym tego szarą strefą. To łamanie przepisów sanitarnych, które są teraz przez rząd przedstawione. Decyzje zapadły. Trudno mi powiedzieć, na jakich zasadach ludzie przyjeżdżający na Podhale te przepisy łamią. Na dzisiaj wiemy, że to wyjazdy służbowe. Jak ktoś przyjeżdża do pensjonatu i ma zaświadczenie, że to wyjazd służbowy, to trudno, żeby go kwatera nie przyjęła.

Zakopane byłoby w stanie uratować takie rozwiązanie, że rozmrażana jest branża gastronomiczna i przyjeżdżają turyści jednodniowi? Stoki będą pracować.

- Cała turystyka to jedna branża, która łączy wiele drobnych branż. Otwarcie jednej gałęzi, jak stoków, nie rozwiązuje całości problemu. Traktowane to jest kompleksowo. W większości pensjonatów jest wyżywienie, gastronomia. To jest tak powiązane, że trudno to oddzielać. My to rozumiemy. Natomiast raz jeszcze zaznaczam. My proponujemy gotowe rozwiązania, jak zrobiono z galeriami. Tak samo chcemy, żeby pomóc naszym przedsiębiorcom i otworzyć tę działalność w wysokich wymogach sanitarnych.

Jeśli ministerstwo zdrowia by zdecydowało, że rozmrażamy gastronomię i miejsca noclegowe, ale zostaje jeden termin dla wszystkich, Zakopane byłoby w stanie dostosować swoją ofertę do tego?

- My uważamy, że bezpieczniejsze by było 10 tygodni. To rozłożenie ruchu. Wtedy mniej turystów będzie w jednym miejscu. Natomiast pokazujemy w tym momencie, że można i oczekujemy tego. Nie mówimy tylko o Podhalu. Napisaliśmy jako samorządy południowej Polski. To samorządy górskie związane z turystyką. 90% samorządów podpisało się. Mówimy jednym głosem.

W wypadku załamania tego sezonu zimowego, jak budżet miasta by to odczuł?

- To dobre pytanie. Kłopoty samorządy będą miały bardzo duże. Niemal wszystkie samorządy. Jesteśmy uzależnieni od gospodarki lokalnej. Główną gałęzią tej gospodarki jest u nas turystyka. To nie tylko podatki lokalne, ale opłaty miejscowe. Samorządy będą miały wielkie kłopoty z działalnością bieżącą.

Jak dzisiaj wygląda Zakopane? Jak jest z biznesem? On się przygotowuje do sezonu, czy widać rezygnację?

- To są działania indywidualne. Każdy bierze odpowiedzialność na siebie. Niektórzy się szykują, niektórzy nie. Stok Harenda zawsze o tej porze był śnieżony. Na dzisiaj nie jest. Nawet jak jest otwarcie, że stoki mogą działać, nie jest to możliwe jako odrębna gałąź. Koszty trzymania stoku są potężne. Jak garstka będzie jeździła, będą straty.

Najpopularniejsze

  • Tatry Zachodnie: polski turysta ranny podczas ucieczki przed niedźwiedzicą

    Radio Kraków

  • Śmiertelny wypadek w Januszowicach. Nie żyje 33-letni kierowca

    Jan Pająk

  • Tragiczne odkrycie w lesie pod Tarnowem. Biegacz znalazł ciało 37-latka

    Agnieszka Wrońska-Bęben

  • Z Żabna do Krakowa w godzinę? Samorządowcy zdradzają plany dla „Szczucinki"

    Agnieszka Wrońska-Bęben

  • Sześć departamentów do likwidacji. Łukasz Gibała podpisał zarządzenie

    Radio Kraków

  • Wichury nad Polską, alerty także w Małopolsce. W Tatrach możliwe zamiecie

    Radio Kraków

Najnowsze

  • Prezydent Gibała zwolnił dyrektora ZIS w trybie natychmiastowym. W tle ponad 300 tys. zł dla firmy PR

  • Hanna Bieluszko wraca na scenę mimo choroby. "Nie czuję się spełniona. Mam kilka marzeń"

  • Urząd czekał na konserwatora, konserwator na urząd. Remont Placu Drzewnego w Tarnowie w końcu się rozpocznie?

  • Zaduszki Organowe 2026. Muzyczny maraton w krakowskich świątyniach

  • Mieszkańcy chcą tego wjazdu, drogowcy go zamknęli. Ktoś wyłamał bariery

  • Nocne utrudnienia na obwodnicy Brzeska. Kierowcy jadący w stronę Krakowa pojadą objazdem