"Porozumienie z SLD, ale tylko w sprawie afery taśmowej. Twój Ruch w wyborach samorządowych wystawi własne listy" - zapewniał na antenie Radia Kraków profesor Jan Hartman. Wszystko wskazuje na to, że kandydatem Twojego Ruchu na prezydenta Krakowa będzie poseł Łukasz Gibała. Wkrótce powinien dostać partyjną nominację.
Sam Hartman nie wyklucza startu w wyborach we Wrocławiu. W wyborach samorządowych ugrupowanie liczy na zdobycie kilkudziesięciu mandatów radnych różnych szczebli.
"To naturalne, że Twój Ruch współpracuje z SLD. W przyszłości musi powstać zjednoczona lewica, nie ma wątpliwości" - przekonywał profesor Hartman w porannej rozmowie Radia Kraków. Jego zdaniem PiS nie jest w stanie skutecznie obalić rządu, nie jest wiarygodnym krytykiem.
Zapis rozmowy Jacka Bańki z profesorem Janem Hartmanem z Twojego Ruchu.
Ze strachu można puścić w niepamięć „naćpaną hołotę” i „błazna z Biłgoraja”?
- To nie jest podszyte lękiem. Wiadomo, że PiS nie jest w stanie obalić sam rządu i nie jest w stanie być wiarygodnym krytykiem tej całej sytuacji. Wiadomo, że PiS jest pretendentem do władzy. My możemy bezinteresownie mówić prawdę. Rząd działa w warunkach szantażu, czeka na kolejne taśmy. Cieszę się, że SLD nie jest koalicjantem Tuska, postawiło na zmianę. Miller ma nosa i czuje, że taka zmiana może nastąpić. Wierzę w przebudowę PO, że będzie większa koalicyjność.
To małżeństwo z rozsądku?
- To dobra współpraca, która jest zapowiedzią podobnych kroków w przyszłości. Musi być w przyszłości zjednoczona lewica, reprezentacja tych środowisk. Są przeszkody natury personalno–organizacyjnej, ale musimy je przezwyciężyć.
Pan jest dobrym przykładem. Kiedyś pan startował z list SLD.
- W Twoim Ruchu jest wielu SLD-owców i odwrotnie. Nieufność jest między liderami i mam nadzieję, że się to poprawi. Wszyscy wiedzą, że trzeba współpracować. Obie partie są słabe, w pojedynkę niewiele mogą zrobić. Przyszłość nie jest łatwa, choroby nas gnębią. Musimy współpracować. Jesteśmy za mali, żeby działać samotnie.
"Porozumienie 61" jest związane z aferą taśmową. Nie ma na razie deklaracji co do wspólnych list w wyborach samorządowych. To wykluczone?
- Nie będzie koalicji pod nazwą SLD – Twój Ruch. Idziemy do wyborów wojewódzkich pod szyldem Twojego Ruchu a na niższych szczeblach możemy wchodzić w różne porozumienia, ale jako komitety obywatelskie i wyborców. Zakładamy, że różne środowiska będą się łączyć, żeby popierać dobrych kandydatów.
Twój Ruch jest słaby a w Małopolsce wyjątkowo słaby. Będzie lista Twojego Ruchu w Małopolsce?
- Musi być. Zrobimy je wszędzie. Nawet jakby te listy miały robić słabe wyniki, to musimy pokazać, że jesteśmy. Mamy przywilej przegranych. Dostaliśmy w ostatnich wyborach 3,5%, ale wszystko, co będzie powyżej, jest ruchem do przodu. Liczymy na niektóre województwa i pokonanie progu 5%. W kraju liczymy na kilkudziesięciu radnych. My jako nowa partia mamy tylko około 20 radnych w kraju.
W Krakowie będzie lista czy współpraca z SLD?
- Jeśli chodzi o pierwszą turę, to wiadomo, że wystawiamy listę do sejmiku i na prezydenta chce startować Łukasz Gibała. Co będzie w drugiej turze, zobaczymy. Nie ukrywamy, że wolimy kandydata lewicowego niż prawicowego.
A co z panem?
- Ja jestem delikatnie przymierzany do Wrocławia. Ja się tam wychowałem. Jest taki pomysł, że może wystartuje we Wrocławiu, ale to zależy, z kim miałbym rywalizować. Tam jest jednak także poseł Elsner, pani Kubica. Jakieś miejsce w tych wyborach powinienem znaleźć. Każdy początkujący polityk musi startować, żeby go było widać i słychać.
W powiecie proszowickim co drugi maturzysta nie zdał matury. Czego pan, jako profesor CMUJ się bardziej obawia? Niżu demograficznego czy pokolenia, któremu wystarcza 30% do zdania matury?
- W całej przestrzeni edukacyjnej jest kilka kierunków odpornych na niż. Akurat kierunki medyczne tak mają. Jednak w ogromnej większości wydziałów trzeba przyjmować wszystkich. Za to są pieniądze. Wiadomo, że liczba osób przygotowanych do studiowania jest stała. Dawniej to była prawie połowa studentów a dzisiaj 10%. Pełnimy rolę liceum. Tutaj się dzieje to, co się powinno dziać na poziomie średnim. Nasze magisteria są odpowiednikami tego, czego byśmy oczekiwali od maturzystów. To jest przesunięte o jeden stopień.
Czyli z pana perspektywy widać, że kolejne pokolenia przysparzają więcej problemów?
- Tak uniwersytet zmienił się w liceum i tak jest od lat.