Wtorek, 27 paź 1 °C Jakość powietrza: Dobra Na antenie
Menu dostępności (CTRL+U)
Zmień kontrast
Podświetl linki
Zatrzymaj animacje
Powiększ tekst
Szerokość tekstu
Wysokość linii
Resetuj ustawienia

E. Ziembla: "Nietoty" to nie jest prawdziwy dokument

"To surrealistyczna opowieść, która się toczy w kilku miejscach. Pojawiają się niesamowite postaci." - tak wieczorną premierę słuchowiska "Nietoty" reklamuje na antenie Radia Krakó Ewa Ziembla, asystent reżysera.

E. Ziembla: "Nietoty" to nie jest prawdziwy dokument
Ewa Ziembla (w środku)

Zapis rozmowy Justyny Nowickiej z Ewą Ziemblą, asystentem reżysera słuchowiska „Nietoty”.

Goralenvolk to historia smutna i niejednoznaczna, ale słuchowisko jest zabawne, zrobione tak, że słuchacze będą się uśmiechać...

- Myślę, że tak będzie. Trochę mylące jest mówienie o książce „Goralenvolk”. Autor dokładnie przeczytał książkę, ale to był tylko punkt wyjścia. Myśl przerodziła się w ciekawy konspekt. Nie zdradzę niczego jak powiem o wypożyczaniu zdrajcy. Są kraje, które mają takich antybohaterów. To Kambodża czy Norwegia. U nas w Zakopanem był Witalis Wieder, który był szkolony przez Abwehrę i nigdy nie dał się sfotografować. Jest jedno zdjęcie, gdzie stoi tyłem. To punkt wyjścia, zdrajca bez twarzy, który może być każdym.

Można powiedzieć, że trochę przyglądacie się figurze zdrajcy w tym projekcie?

- Trochę tak. Sebastian Majewski pokazuje w tekście, że mechanizmy są podobne. Różne są realia, ale moralnie jest to ten sam problem.

To nie jest historia dokumentalna, muszę to jasno powiedzieć. Odnoszę wrażenie, że słuchacze oczekują czegoś w stylu Bogusława Wołoszańskiego. Ale tu wydarzenia historyczne są jedynie punktem wyjścia.

- To jest punkt wyjścia. Ktoś kto zna twórczość Klaty i Majewskiego wie, że nie może się spodziewać poważnego dokumentu.

To nie jest praca naukowa.

- Absolutnie nie. To surrealistyczna opowieść, która się toczy w kilku miejscach. Pojawiają się niesamowite postaci. Wszystko się okaże wieczorem. Zachęcam do słuchania.

Słucha się tego z dużą przyjemnością. Jest w tym fantastyczna rockowa energia.

- To zasługa muzyki, którą dobiera Jan Klata. On nie pozwala nikomu zbliżyć się do słuchowiska. Jak wiadomo, ma zbiory nieprawdopodobnych zbiorów. To powoduje, że paniom w ZAIKS-ie włosy się jeżą na głowie, nie potrafią ustalić komu należą się tantiemy.

A można to porównywać z „Dumanowskim”?

- Trochę tak, ale ja bym to porównała do finału, tej ostatniej części

Z udziałem Krzysztofa Globisza?

- Tak. Wtedy stwarzaliśmy wrażenie, że to prawdziwe radio, tak to było skonstruowane. Nie było wielu ilustracji. Finał troszkę przypomina, chociaż ma inny charakter.

Jakie to było zadanie dla ciebie? Co było najtrudniejsze?

- Było trudno i łatwo. To nasze drugie spotkanie. Rok temu pracowałam z Klatą przy Dumanowskim. Z drugą rzeczą jest tak jak z drugim filmem. To sprawdzian czy pierwsze słuchowisko to był przypadek czy kierunek. Sprawdza też czy się sprawdziliśmy.

Kilka ważnych pytań postawiłaś.

- Drugi raz jest niebezpieczny. Dobrą stroną jest to, że się poznaliśmy. Bycie asystentem reżysera nie jest proste. Trzeba słuchać co jest w głowie reżysera.

Jestem przekonana też, że Klata słucha tego, co jest w twojej głowie.

- Tak, ale chodzi o to, żeby się porozumieć i żeby efekt był jak najlepszy.

Trudno nie zauważyć, że słuchowisko było realizowane w okresie, który był trudny dla Klaty: na scenie, poza sceną. Czy to wpłynęło na słuchowisko?

- Oczywiście, to wpłynęło. Najbardziej wpłynęło na terminy, musieliśmy zrezygnować z kilku terminów. Klata musiał być w teatrze, mimo że chciał robić słuchowisko. To była niedogodność, ja się także denerwowałam. Wiem jak on pracuje, jest dużo prób czytanych, ja bym to od razu nagrała. Nie było także jeszcze skończonej II i III części. Jak się pojawiła II część to ją czytali, ale wracali do pierwszej. To trwało. Bałam się zmęczenia materiału. Nagrania odbyły się później, ale z dobrym skutkiem.

Usłyszymy tę gorączkę emocji, która towarzyszyła nagraniom?

- Emocje będą ogromne. Chciałabym powiedzieć mój ulubiony cytat z Micińskiego: „Nie mówmy, nie mówmy, słuchajmy”.




Najpopularniejsze

  • Tatry Zachodnie: polski turysta ranny podczas ucieczki przed niedźwiedzicą

    Radio Kraków

  • Śmiertelny wypadek w Januszowicach. Nie żyje 33-letni kierowca

    Jan Pająk

  • Tragiczne odkrycie w lesie pod Tarnowem. Biegacz znalazł ciało 37-latka

    Agnieszka Wrońska-Bęben

  • Sześć departamentów do likwidacji. Łukasz Gibała podpisał zarządzenie

    Radio Kraków

  • Wichury nad Polską, alerty także w Małopolsce. W Tatrach możliwe zamiecie

    Radio Kraków

  • Przez ponad 200 lat uważano go za kopię. Sensacyjne odkrycie na Wawelu

    Gabriela Koziara

Najnowsze

  • Urząd Miejski w Wojniczu już w nowej siedzibie. Przeprowadzka opóźniła się o kilka miesięcy

  • Wenecja 1 – odrestaurowana kamienica ze strefą wellness w Krakowie

  • Osada Czorsztyn odzyska blask. Ruszyła rewitalizacja zabytkowego kompleksu

  • Czy Europa wraca do najciemniejszych czasów XX wieku? Konstanty Gebert: „Powracają nastroje w innych kostiumach”

  • Koniec z niebezpiecznym skrzyżowaniem w Zembrzycach? Powstanie rondo turbinowe

  • W Zakopanem wrze wokół obwodnicy. "Drogę będę miała pod salonem"