"Zazwyczaj rozpoznaje się celebrytów, tych którzy pojawiają się w radiu i telewizji, a nie tych co pracują" - tak wyniki sondażu TNS OBOP dla Radia Kraków i Radia Kielce skomentował na antenie Radia Kraków europoseł Czesław Siekierski z PSL. Z badań wynika, że Małopolanie nie rozpoznają swoich europarlamentarzystów. Żadnego nazwiska nie potrafi podać 69% ankietowanych.
Najwięcej, 14 procent wskazało Zbigniewa Ziobrę. Dwóch europosłów, Czesława Siekierskiego z PSL i Jacka Włosowicza z Solidarnej Polski, nie wskazał żaden z ankietowanych Małopolan. Jego zdaniem to wynik między innymi tego, że media za dużo czasu poświęcają krajowej polityce i politycznym kłótniom. Czesław Siekierski przekonywał, że w Brukseli jest bardzo aktywny. "Albo się pracuje, albo jest się w mediach" - stwierdził w porannej rozmowie Radia Kraków.
Przeczytaj: Małopolanie nie znają swoich europosłów SONDAŻ
Zapis rozmowy Jacka Bańki z europosłem z PSL, Czesławem Siekierskim.
Badania TNS Polska dla Radia Kraków i Radia Kielce pokazują, że małopolscy wyborcy nie wiedzą, że jest pan ich europosłem. Co się stało?
- Myślę, że to zależy od metody badawczej. Jestem osobą, która dużo pracuje w terenie. Nie ma mnie w dużych ośrodkach miejskich. Zazwyczaj się rozpoznaje celebrytów, którzy gadają a nie pracują.
Pan pracuje? Żaden z Małopolan pytanych o europosłów nie wskazał pana. W Świętokrzyskim dostał pan 5%. Przecież reprezentuje pan wspólny okręg. Małopolska pana nie interesuje?
- W Małopolsce dostałem dużo głosów, jestem na szeregu różnych spotkań i imprez. Pewnie Świętokrzyskie postrzega mnie jako osobę, która była posłem do parlamentu krajowego. Pewnie z tego to wynika.
Te same badania pokazują, że 70% badanych w ogóle nie zna europosłów.
- Może od tego trzeba było zacząć.
Z czego to wynika? To słabe zainteresowanie Europarlamentem czy to europosłowie muszą się uderzyć w piersi?
- Uderzmy się wszyscy. To na pewno dotyczy europosłów, polityków i mediów. Ile czasu media poświęcają na sprawy krajowe i kłótnie w Sejmie?
Nie jest pan osobą, która ma się medialnie spełniać, ale pracować.
- Zaprzecza pan temu co pan wcześniej powiedział. Pytał pan dlaczego nie jestem rozpoznawalny.
Ciężką pracą się do tego dochodzi.
- Dokładnie. Proszę spojrzeć na liczbę wystąpień i spotkań w terenie. Albo się pracuje, albo się jest w mediach. Jak media pokazują skrajności a nie pracę to dominuje pewnie Ziobro, lub ktoś, kto nie jest w ogóle z okręgu małopolsko – świętokrzyskiego.
Pan zna te wyniki i pije pan do drugiej osoby w rankingu. Najbardziej rozpoznawalny w Małopolsce jest Zbigniew Ziobro a jako drugiego wyborcy wskazują błędnie Jacka Kurskiego.
- Tak, podważam prawdziwość tych badań.
Pytanie brzmiało: „Jakiego znasz europarlamentarzystę?”.
- A kto był badany?
700 Małopolan i 500 przedstawicieli województwa Świętokrzyskiego. Metodologii się tutaj nie czepiajmy.
- Popularność się okazuje przy wyborach. Wtedy jest sprawdzian.
No właśnie. Konwencja PSL już jutro. To już pewne, że będzie pan numerem 1?
- Nie. Zadecyduje konwencja. Taka jest propozycja, ale ostatnie słowo należy właśnie do tego ciała. To forma decyzji partii.
Jeden z przedstawicieli PSL mówił, że pan będzie „jedynką”. Skoro pan na pierwszym miejscu to dalej będzie Małopolska. Kto tam będzie?
- Małopolska ma bardzo dobrych kandydatów. Jest Kozak, Sorys – osoby z doświadczeniem. Pewnie będzie pani Kurtyka, pani Piątkowska. To osoby znane, szanowane i z doświadczeniem. Lista jest właściwa.
Czyli pierwsza trójka będzie taka: pan, Wojciech Kozak, Stanisław Sorys?
- Zostawmy to konwencji. Trzeba jeszcze widzieć, którąś z pań w trójce.
Monika Piątkowska?
- Nie wiem.
Zatrzymam się przy tych badaniach jeszcze. Może to, że 70% badanych nie zna swoich europosłów to dobrze? Intuicyjnie wygląda to tak, że Bruksela sobie a my sobie. Wszystko co najważniejsze dzieje się tutaj.
- Nie mówimy o tym, że 70% prawa jest stanowione w Unii. Drugi problem jest taki, że jak mówimy o środkach, za które buduje się drogi, oczyszczalnie to kto wie, że to jest za pieniądze z Unii? Nigdzie o tym nie słyszymy. Nikt nie kojarzy rzeczywistego funkcjonowania Unii. Nie mówimy o tym, że przejechaliśmy granicę i o tym nawet nie wiemy. Postrzegamy to jako rzecz normalną, zapominamy o tym co było wcześniej. Przypominamy sobie o tym przy okazji trudnej, ukraińskiej sytuacji.
Zamknijmy jeszcze sprawę badań TNS Polska. Najwyższa rozpoznawalność Ziobry pana martwi czy cieszy? To przecież osłabi PiS.
- Ani martwi, ani cieszy. Zbigniew Ziobro dalej jest identyfikowany w terenie jako człowiek PiS i Solidarnej Polski. To zadziwiające, ale tak jest. Ziobro ma swoich wyborców, jest podział sceny. To dobrze dla mniejszych partii. Nie ukrywamy, że PiS podjął ostrą walkę przeciwko PSL o wiejski elektorat. Oni obiecują nierealne rzeczy i oszukują wyborców co do pewnych możliwości. Czego się jednak nie robi dla głosów?
Jest podobno porozumienie na Ukrainie. Na godzinę 11 jest planowane jego podpisanie. Nie za późno Unia zareagowała w postaci sankcji? Chodzi o zamrożenie aktywów i niewpuszczanie na teren UE osób, które znajdą się na specjalnej liście.
- Na pewno za mało wszyscy zrobiliśmy na rzecz Ukrainy. Unia, państwa członkowskie i sama Ukraina. Patrzyliśmy na Ukrainę przez reakcję Rosji. Stąd układ stowarzyszeniowy był mało konkretny. To był bardziej układ Komisji Europejskiej niż państw Unii. Duże państwa stały z boku. W związku z tym Ukraina została zostawiona sama sobie. Nie było otwarcia Unii na rzecz Ukrainy. To kraj specyficzny, powiązany gospodarczo z Rosją. Perspektywa krótkookresowa to interesy z Rosją a długookresowa to interesy z Unią. Ja się cieszę, że jest porozumienie i dialog. Obawą jest zachowanie Moskwy. Oni chcą oddzielenia części Ukrainy. To jest ich interes. Nawet jak będzie podpisany układ to nie będzie akceptacji Rosji. Oni nie zrezygnują ze swoich interesów.