Wtorek, 27 paź 4 °C Jakość powietrza: Dobra Na antenie
Menu dostępności (CTRL+U)
Zmień kontrast
Podświetl linki
Zatrzymaj animacje
Powiększ tekst
Szerokość tekstu
Wysokość linii
Resetuj ustawienia

Bogusław Sonik: "W sprawie uchodźców trzeba szukać rozwiązania i odejść od administracyjnych działań"

- Polityka forsowana przez Unię Europejska przyjmowania uchodźców była błędem - podkreśla Bogusław Sonik poseł PO w kontekście ostatnich napadów na Polaków mieszkających w Wielkiej Brytanii i rozpoczynającego się w piątek w Bratysławie szczytu krajów Wspólnoty. "Może w stolicy Słowacji przywódcy podejmą próbę znalezienia konsensusu jeśli chodzi o napływ uchodźców" - mówił gość porannej rozmowy Radia Kraków.

Bogusław Sonik: "W sprawie uchodźców trzeba szukać rozwiązania i odejść od administracyjnych działań"
fot: RK

Zapis rozmowy Jacka Bańki z posłem PO, Bogusławem Sonikiem.

Wczoraj Jean-Claude Juncker przedstawił rodzaj planowania UE. Więcej Unii w Unii to ma być lekarstwo?

- Tu ścierają się różne koncepcje. Kraje południa chcą szybciej się integrować i odejść od rygorów budżetowych. Francja to wsparła. Polska z Węgrami widziałyby Unię na wzór brytyjski, czyli jako umowę międzynarodową, gdzie nikt się nie wtrąca. Niemcy szukają wyjścia i negocjują, żeby kontynuować Unię. Jesteśmy przed decyzjami w Bratysławie. Poszukamy wspólnego mianownika. Więcej Unii tam, gdzie jest konsensus. On jest jak chodzi o wspólną politykę obronną.

O tym też mówił Jean-Claude Juncker.

- Tak. Merkel też to mówi. To może być ciekawe rozwiązanie. Za wspólną polityką obroną idą nowe technologie.

Jak pan przyjął słowa, że trzeba odejść od obowiązkowej kwoty uchodźców i odwołać się do odruchu serca?

- To przyznanie się do błędnej polityki forsowania przez Brukselę przyjmowania uchodźców. Oni nie chcieli zostawać w niektórych krajach, był opór społeczny. To Juncker mówił kilkanaście miesięcy temu, że będzie karać kraje... Trzeba szukać rozwiązania i odejść od administracyjnych działań.

Słyszeliśmy też słowa potępienia jak chodzi o ataków na Polaków. Na to też czekaliśmy?

- Tak. To pokazuje jak łatwo przejść od retoryki nacjonalistycznej do rozlewania się tego. Ludzie traktują to jako przyzwolenie na akty agresji.

W Polsce nie przekroczyliśmy już tych granic?

- Jeszcze nie, ale ocieramy się o takie wypowiedzi. Jest przymykanie oka na działanie skrajnych grup, jak ONR. To trzeba jasno przypominać, że tak nie można.

Czego się pan spodziewa po szycie w Bratysławie? Będą konkretne propozycje z polskiej strony? Czego pan oczekuje?

- Z naszej strony będzie kontynuacja myślenia o UE, jako związku państw o luźnych stosunkach. Tak jest w zgromadzeniach międzynarodowych. Być może w Bratysławie będzie próba szukania wspólnych mianowników. Chciałbym powiedzieć jedno. Unia od kilku lat działa tak, że nie ma dialogu wewnątrz krajów. Nie tylko premierzy powinni mówić o Unii. Unia powinna być przedmiotem debaty w każdym z krajów. Obywatele powinni wyrazić swoje zdanie w obliczu zagrożeń. Trzeba podkreślać, że to był wielki czas sukcesu dla Europy, życie w pokoju od 60 lat.

Jak taką dyskusję zorganizować w Polsce?

- Inicjatywa powinna należeć do ugrupowań i organizacji pozarządowych. Też do Komisji i Parlamentu Europejskiego. Od czego są biura konsultacji PE? W Polsce mamy dwa. W kilku miastach trzeba zorganizować spotkania. Niech ludzie powiedzą jak widzą UE. To nie mogą być szczyty, na których przy kolacji politycy coś omawiają i wychodzą mówiąc, że odnieśli sukces. Za 3 miesiące wszystko zaczyna się od nowa.

To jest ten moment zmiany czy trudno liczyć na przełom?

- Jakaś zmiana jest. Juncker do tej pory o tym nie mówił. W interesie wszystkich, jak Wielka Brytania jest na obrzeżach UE, jest szukanie wspólnych mianowników.

Nas bardziej wczoraj emocjonowała sprawa rezolucji. Nie jest to szukanie tematu zastępczego? PE się nie ośmiesza mówiąc o puszczy? Zwracał na to uwagę profesor Legutko.

- My selektywnie patrzymy na działania europejskie. Te tematy, o których się mówi, że powinny być przedmiotem obrad, są na agendach. Mówi się o wszystkich problemach europejskich. W kontekście puszczy jest kwestia obszaru Natura 2000. On jest szczególny. Raz był spór o obwodnicę Augustowa. Zawsze wszystkie rezolucje w PE są wynikiem konsensusu. Żeby mieć większość, każda z grup politycznych, stara się wstawić swoje punkty. Pewnie środowiska ekologiczne zwróciły na to uwagę.

Ta rezolucja i debata o Polsce, w obliczu tego co czeka UE, osłabia wizerunek naszego kraju?

- Wizerunek jest nadwyrężony przez ostentacyjną arogancję w retoryce polskiej administracji. To lekceważenie. „Dajcie nam spokój...” Jakbyśmy nie byli członkami wspólnoty. Są obowiązki wynikające z faktu bycia w UE. Jak pan pyta o debatę o przyszłości Unii to tu od jakości tego stanowiska będzie zależało... Obywatele UE chcą usłyszeć głos jak dalej można tworzyć ten wspólny związek, żeby był silny i rozwiązywał problemy UE.

Proponuje pan, żeby w Krakowie powstał specjalny zespół ds. Zakrzówka. To zbyt poważna sprawa, żeby Zakrzówek zostawić tylko urzędnikom i ludziom?

- Tak samo architektom. To niezwykły i piękny obszar. To też tajemniczy obszar. Nie należy ingerować w to zbytnio. Trzeba wykorzystać naturalny układ i bogactwo tego obszaru. Przez nieingerencyjne urządzenie tego parku, ludzie muszą chcieć tam przychodzić. To musi być obszar, w którym będzie się chciało bywać. Potrzebni są architekci krajobrazu, specjaliści od nasadzania roślin, organizowania ścieżek edukacyjnych. Potrzebny jest namysł i rozmowy. Nie jakieś PR-owskie głosowanie w internecie na podstawie 5 zdjęć.

Nikomu te koncepcje do końca nie odpowiadają. W ten sposób krytykuje pan oddanie tego na żywioł?

- Od 20 lat była walka o park na Zakrzówku. Nie widzę powodu, żeby nagle to robić w takim tempie. Spokojnie. Przyglądnijmy się. Nie zniszczmy, bo potem będziemy żałować. Stwórzmy tam perłę zieleni, bogactwa natury to będziemy dumni, że w centrum metropolii coś takiego jest. Najgorsza będzie zabudowa tego pseudonowoczesnymi instalacjami.

Tylko, żeby to znowu nie trwało 20 lat...

- Wystarczą 2 miesiące otwartych spotkań. To musi być uporządkowane. Trzeba wykorzystać wiedzę ludzi, którzy się na tym znają.

Władze Krakowa powinny zrezygnować z tego plebiscytu, który ma się zacząć 1 października?

- Dla mnie plebiscyt niczego nie rozwiązuje. Głosowania internetowe pokazały jak można się zmobilizować, żeby coś przepchnąć. Nie idźmy tą drogą.

Czyli głębsza dyskusja, ale bez opóźnień?

- Bez opóźnień. 2-3 miesiące dyskusji z tymi, którzy przedstawią całościowy plan.

Najpopularniejsze

  • Prezydent Gibała zwolnił dyrektora ZIS. W tle ponad 300 tys. zł dla firmy PR

    Ola Sobczak

  • Tatry Zachodnie: polski turysta ranny podczas ucieczki przed niedźwiedzicą

    Radio Kraków

  • Śmiertelny wypadek w Januszowicach. Nie żyje 33-letni kierowca

    Jan Pająk

  • Tragiczne odkrycie w lesie pod Tarnowem. Biegacz znalazł ciało 37-latka

    Agnieszka Wrońska-Bęben

  • Z Żabna do Krakowa w godzinę? Samorządowcy zdradzają plany dla „Szczucinki"

    Agnieszka Wrońska-Bęben

  • Sześć departamentów do likwidacji. Łukasz Gibała podpisał zarządzenie

    Radio Kraków

Najnowsze

  • Domowa strefa relaksu na zimę - sauna, wanna spa w ogrodzie czy łazienka z hydromasażem?

  • W jakim czasie zwracają się szkolenia z gospodarki magazynowej?

  • Najciekawsze książki z literatury pięknej – co warto przeczytać?

  • Waloryzacja świadczenia pośmiertnego z ubezpieczenia renty odroczonej

  • Dlaczego ser w plastrach tak szybko się poci i jak temu zapobiec

  • Darmowe parkowanie w krakowskim OPP 1 i 11 listopada