Wtorek, 27 paź 6 °C Jakość powietrza: Dobra Na antenie
Menu dostępności (CTRL+U)
Zmień kontrast
Podświetl linki
Zatrzymaj animacje
Powiększ tekst
Szerokość tekstu
Wysokość linii
Resetuj ustawienia

A. Szostkiewicz: "Dialog powinien odbywać się codziennie"

Powinien być rodzaj modlitwy o dialog powszedni, żeby ludzie mimo wszystkich różnic, byli w stanie przynajmniej tak jak kiedyś w starożytnych czasach się zebrać, zamienić ze sobą życzliwe słowo i być razem w jednej przestrzeni. - mówił na antenie Radia Kraków publicysta Adam Szostkiewicz.


Zapis rozmowy Jacka Bańki z publicystą Adamem Szostkiewiczem.

Dialog z niewierzącymi i przedstawicielami innych religii staje się każdego roku głośniejszy przed świętami Bożego Narodzenia?

- Jak się staje głośniejszy przed świętami to jest to kłopot. To nie powinna być rzecz świąteczna, ale codzienna. Powinien być rodzaj modlitwy o dialog powszedni, żeby ludzie mimo wszystkich różnic, byli w stanie przynajmniej tak jak kiedyś w starożytnych czasach się zebrać, zamienić ze sobą życzliwe słowo i być razem w jednej przestrzeni. To nie powinno powodować konfliktów.

Język bożonarodzeniowy nie jest rodzajem uniwersalnego języka, którym posługują się wszyscy? Lewica łamie się opłatkiem w ateistycznym duchu, ale posługując się językiem bożonarodzeniowym.

- To nic złego, jeśli są dobre intencje. Nie widzę nic złego jak ateistyczna lewica łamie się opłatkiem. To jest sprawa tej lewicy czy ona chce sięgać po chrześcijańskie symbole. Ja do tego nie namawiam, ale nie widzę w tym problemu. Najważniejsze jest nastawienie tego, który łamie się opłatkiem. U nas jest tak, że można się łamać opłatkiem, potem usiąść do stołu i się naparzać w gronie rodzinnym lub publicznym. Od opłatka można przejść do studia telewizyjnego i jak najgorzej okładać słowami swojego przeciwnika. Jest problem łatwego sięgania po znaki religijne. Z drugiej strony ci, którzy tak czynią nie widzą problemu, że posługują się takimi godnymi znakami a potem bez problemu i wyrzutów sumienia przechodzą do rzeczy, które zaprzeczają sensowi tych znaków. Na przykład sensowi krzyża czy opłatka.

Jak budować ten „dziedziniec pogan”, na którym się dyskutuje z ateistami i przedstawicielami innych religii? Instytucjonalnie?

- Instytucjonalne próby się podejmuje. Nie mówię z jakim skutkiem, ale to krok w dobrą stronę. Chodzi o to, że jeszcze za czasu pontyfikatu Benedykta XVI, papież zaczął mówić o potrzebie dialogu z ludźmi niewierzącymi. W nawiązaniu do wypowiedzi papieża zaczęto organizować „dziedzińce pogan”. W Krakowie był taki dziedziniec. Polegało to na tym, że na dzień czy dwa zbierali się zaproszeni goście reprezentujący różne poglądy i o tym rozmawiali. Pozytywne było to, że mimo różnic usiedli do stołu i rozmawiali. Panelom towarzyszyły wydarzenia liturgiczno – artystyczne otwarte dla każdego. To było zapowiadane i ludzie przychodzili zobaczyć. W Polsce nie powinno dziwić nawiązywanie do tradycji dialogu. Niech nas nie zdziwi dzisiejsze napięcie. W Polsce w latach 80 było normalne, że prymas Glemp zaprosił do siebie na rozmowę na podobne tematy Adama Michnika i Marka Edelmana. Nie było problemu. Podobnie w Krakowie były takie spotkania z inicjatywy biskupa Wojtyły i za kardynała Macharskiego. Teraz one się stały, zgodnie z dzisiejszą tendencją, wydarzeniami o których się mówi. Dialog jest możliwy nawet w Polsce. Trzeba jednak ludzi, którzy dadzą impuls. Trzeba ludzi, którzy są tak otwarci jak biskup Ryś w Krakowie czy kardynał Nycz w Warszawie.

Jest potrzeba budowania takiego „dziedzińca pogan”? Mówi pan, że ocieramy się kulturowo o siebie. Globalizacja sprawia, że za kilka godzin przy wigilijnych stołach zasiądą wierzący, niewierzący i przedstawiciele innych kultur i religii. Nastąpi znak pojednania, połamanie się opłatkiem. Może ten gest to dialog?

- Jakby tak było to jestem za. Niestety nie zawsze tak jest. Za szybko przechodzimy od tego pięknego znaku opłatka do zwykłego życia, gdzie rządzą nami złe emocje wobec ludzi obcych. Tak jak pan mówi, dzisiaj w Polsce takich ludzi przybywa. Część z nich wywodzi się z odległych kultur, ale część to przedstawiciele naszej kultury. Wystarczy, że mówią innym językiem i już jest problem. Tak być nie powinno. To nasi krewni i bracia. Dobrze by było jak by takie stoły się zapełniły ludźmi na takiej zasadzie, że przez chwile mogliby się spotkać na przykład prawosławni z protestantami czy katolikami. Chodzi o to, żeby to trwało dłużej niż przez kilka dni świąt, kiedy ludzie są chętniejsi do dialogu. Coś się zmieni w kwestii dialogu, gdy taka postawa dzielenia się opłatkiem nie będzie obowiązywała tylko w święta.

Posłuchaj wypowiedzi


Najpopularniejsze

  • Tatry Zachodnie: polski turysta ranny podczas ucieczki przed niedźwiedzicą

    Radio Kraków

  • Śmiertelny wypadek w Januszowicach. Nie żyje 33-letni kierowca

    Jan Pająk

  • Tragiczne odkrycie w lesie pod Tarnowem. Biegacz znalazł ciało 37-latka

    Agnieszka Wrońska-Bęben

  • Z Żabna do Krakowa w godzinę? Samorządowcy zdradzają plany dla „Szczucinki"

    Agnieszka Wrońska-Bęben

  • Sześć departamentów do likwidacji. Łukasz Gibała podpisał zarządzenie

    Radio Kraków

  • Wichury nad Polską, alerty także w Małopolsce. W Tatrach możliwe zamiecie

    Radio Kraków

Najnowsze

  • Sylwia Paszkowska z Radia Kraków wyróżniona podczas gali Lodołamacze 2026

  • Węzeł, który "wybacza" kierowcom. Duże zmiany na S7 przed Wszystkimi Świętymi

  • Ktoś chce potajemnie wywozić dzieci ze szkół? Absurdalna teoria wywołała panikę wśród rodziców

  • Bartosz Bocheńczak (Konfederacja): Mimo "wtopy" przy wyborach w Krakowie, wystartuję do Sejmu

  • OFICJALNIE | Kraków gospodarzem Mistrzostw Świata Kobiet Amp Futbol 2027!

  • Tarnów większy o sąsiednie miejscowości? Gmina Tarnów nie chce o tym słyszeć