– „Broń jądrowa jest przede wszystkim narzędziem do osiągania celów politycznych” – mówi Albert Świdziński. Czy Polska powinna mieć własną strategię nuklearną? Dyrektor do spraw analiz think tanku Strategy and Future tłumaczy w podcaście Radia Kraków, jak działa odstraszanie jądrowe i co oznacza ono dla Polski.
Posłuchaj podcastu
Czym naprawdę jest broń jądrowa
Broń jądrowa nie służy wyłącznie do prowadzenia wojny. Jak tłumaczy Albert Świdziński, jej główną funkcją jest odstraszanie przeciwnika poprzez groźbę zadania ogromnych strat.
– „To narzędzie do osiągania celów politycznych poprzez groźbę zadania nieakceptowalnych strat” – wyjaśnia rozmówca Radia Kraków.
W praktyce oznacza to, że państwo posiadające taki arsenał może równoważyć przewagę przeciwnika w wojnie konwencjonalnej. Przykładem jest wojna w Ukrainie. Rosja wielokrotnie groziła użyciem broni jądrowej, jednak – jak podkreśla Świdziński – nie wpłynęło to na decyzje Kijowa.
Rosja, NATO i nierównowaga sił
W dyskusji o bezpieczeństwie Europy często pojawia się pytanie o potencjał nuklearny Rosji i państw NATO. Zdaniem Świdzińskiego, przewaga Rosji jest szczególnie widoczna w zakresie tzw. broni niestrategicznej, czyli takiej, która może być użyta na polu walki.
Rosja dysponuje znacznie większą liczbą takich ładunków oraz bardziej zróżnicowanymi środkami ich przenoszenia. W Europie natomiast amerykańska broń jądrowa znajduje się w ramach tzw. nuclear sharing, ale pozostaje pod pełną kontrolą USA.
– „To zawsze jest decyzja polityczna Stanów Zjednoczonych” – zaznacza rozmówca.
Oznacza to, że państwa goszczące tę broń nie mogą jej samodzielnie użyć. Nawet w przypadku konfliktu decyzje dotyczące jej wykorzystania zapadają w Waszyngtonie i w strukturach NATO.
Trump stawia ultimatum Iranowi. Ekspertka: „USA tę wojnę na razie przegrywają”
Europa Zachodnia i przykład Francji
W Europie tylko dwa państwa posiadają własną broń jądrową – Francja i Wielka Brytania. Szczególnie interesujący jest przypadek Francji, która zdecydowała się na budowę własnego arsenału już w latach 50. Decyzja ta wynikała z przekonania, że interesy Stanów Zjednoczonych nie zawsze pokrywają się z interesami europejskich sojuszników.
Francja uznała, że własna broń jądrowa daje większą niezależność i bezpieczeństwo niż wyłączne poleganie na gwarancjach sojuszniczych.
Czy Polska może liczyć na „parasol nuklearny”
W debacie publicznej często pojawia się pytanie o tzw. parasol nuklearny, czyli gotowość USA do użycia broni jądrowej w obronie sojuszników.
Świdziński podchodzi do tego sceptycznie.
– „To propozycja skrajnie niewiarygodna” – mówi, wskazując, że oznaczałoby to gotowość Stanów Zjednoczonych do poniesienia ogromnych strat w obronie innego państwa.
Jego zdaniem relacje międzynarodowe należy analizować przede wszystkim w kategoriach interesów, a nie deklaracji.
Alternatywa: strategia „hedgingu”
Jedną z rozważanych dróg dla Polski jest tzw. hedging, czyli budowanie zdolności, które w przyszłości mogłyby umożliwić stworzenie własnego programu jądrowego, bez formalnego podejmowania takiej decyzji. Chodzi m.in. o rozwijanie technologii, infrastruktury i systemów, które mogą mieć zastosowanie zarówno cywilne, jak i wojskowe.
Taka strategia ma dwa cele: zwiększyć bezpieczeństwo państwa oraz wywrzeć presję na sojuszników, by wzmocnili swoje gwarancje.
Nasz gość:
Albert Świdziński – dyrektor ds. analiz w think tanku Strategy & Future, specjalizuje się w zagadnieniach bezpieczeństwa międzynarodowego, strategii wojskowej i geopolityki. Autor książki „Nasza bomba. Czy Polska potrzebuje strategii jądrowej?”.