Przemoc rówieśnicza to nie tylko sprawca i osoba skrzywdzona. To także grupa, której śmiech, milczenie, obojętność albo przeciwnie – sprzeciw – mogą wzmacniać lub zatrzymywać przemoc. Dlaczego dziecko zaczyna krzywdzić rówieśnika? Czy sprawca zawsze jest liderem i najsilniejszą osobą w grupie? Jak działa potrzeba przynależności, hierarchia i grupowa normalizacja przemocy? I dlaczego świadkowie, nawet jeśli sami nie uczestniczą w agresji, mogą nieświadomie ją podtrzymywać? W „Wieczornej Terapii” przyglądamy się także przemocy, która przenosi się między szkołą a internetem. Bo dziś wykluczenie z klasowej grupy może wydarzyć się zarówno na szkolnym korytarzu, jak i w telefonie. Rozmawiamy o tym, co zmienia przestrzeń wirtualna, dlaczego trudniej dostrzec cierpienie drugiej osoby i jak przemoc może stać się zachowaniem znormalizowanym przez grupę. Pytamy również, dlaczego zdarza się, że osoba wcześniej krzywdzona sama zaczyna stosować przemoc, oraz dlaczego wciąż tak często to nie sprawca, ale osoba doświadczająca przemocy zmienia szkołę. O psychologicznych mechanizmach przemocy rówieśniczej, roli grupy, odpowiedzialności świadków, internecie i skutecznej interwencji z Marcinem Szafrańskim, psychologiem i psychoterapeutą rozmawia Wioletta Gawlik.
Milczenie grupy nie zawsze jest neutralne
Grupa rówieśnicza ma ogromny wpływ na to, czy przemoc będzie się rozwijała, czy zostanie zatrzymana. Nie chodzi przy tym wyłącznie o aktywne wspieranie osoby stosującej przemoc.
– Grupa, która milczy, najczęściej nie osłabia, tylko wzmacnia. Osoba, która stosuje przemoc, nawet nie musi być nagradzana przez grupę. Sama jej obojętność powoduje, że skoro to robię i nikt nie reaguje, to znaczy, że można – mówił Marcin Szafrański.
Milczenie może również pogłębiać bezradność osoby krzywdzonej. Dziecko widzi, że inni obserwują sytuację, ale nikt nie reaguje. Może wówczas zacząć uznawać takie traktowanie za coś normalnego albo dojść do wniosku, że nie ma gdzie szukać pomocy.
Sprawca nie zawsze jest też liderem czy najsilniejszą osobą w grupie. Może być kimś, kto sam zajmuje niską pozycję i poprzez krzywdzenie słabszej osoby próbuje poprawić własną pozycję wśród rówieśników.
Problem narasta, gdy przemoc zaczyna być normalizowana przez grupę. Wyśmiewanie, rozsiewanie plotek, poniżanie czy wykluczanie mogą być przedstawiane jako „tylko żarty”, przez co trudniej dostrzec moment, w którym zachowanie staje się krzywdzące.
Przemoc ze szkoły przenosi się do internetu
Dziś trudno oddzielić relacje dzieci w szkole od tego, co dzieje się w sieci. Te same grupy rówieśnicze funkcjonują jednocześnie w klasie, na szkolnym korytarzu i w komunikatorach czy mediach społecznościowych.
Wykluczenie może więc rozpocząć się w internecie i przenieść do szkoły albo odwrotnie. Problemem może być również nagrywanie drugiej osoby i udostępnianie filmu pozostałym członkom grupy.
Jak tłumaczył Szafrański, świat fizyczny i wirtualny są dziś w relacjach dzieci mocno ze sobą połączone. To sprawia, że dorośli mogą nie zauważyć problemu, ponieważ w klasie czy na szkolnym korytarzu pozornie nic niepokojącego się nie dzieje, podczas gdy przemoc trwa w zamkniętej grupie internetowej.
Posłuchaj rozmowy:
Jednorazowa pogadanka nie rozwiąże problemu
Jak powinni reagować dorośli? Zdaniem psychologa skuteczna interwencja nie może zakończyć się na pojedynczej rozmowie czy jednorazowych zajęciach dotyczących przemocy.
– Tego rodzaju sytuacje wymagają jasnych, otwartych, zdecydowanych interwencji. I to interwencji, które nie są jednorazowe – mówił Szafrański.
Potrzebne jest późniejsze monitorowanie sytuacji przez nauczycieli, rodziców i szkolnych psychologów. Tymczasem – jak wskazywał rozmówca – zdarza się, że działania kończą się na kolejnej pogadance lub warsztatach, które nie zmieniają mechanizmów funkcjonujących w grupie.
Konsekwencją braku skutecznej reakcji bywa sytuacja, w której to osoba doświadczająca przemocy ostatecznie zmienia szkołę.
Według Marcina Szafrańskiego nie istnieje jedno rozwiązanie, które pozwoliłoby wyeliminować przemoc rówieśniczą. Możliwe jest jednak ograniczanie jej poprzez konsekwentne stawianie i egzekwowanie granic, stałą pracę z grupą oraz zapewnienie psychologom szkolnym możliwości aktywnego działania, a nie jedynie reagowania wtedy, gdy problem zostanie już zgłoszony.